30 listopada 2016

Tołpa Green Oczyszczanie - łagodny płyn micelarny-tonik 2w1

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy trafiło do mnie sporo nowości z kolorówki, toteż to ona zapewne będzie przeważać w recenzjach w najbliższym czasie. Niemniej jednak najważniejszą rolę zawsze odgrywa pielęgnacja, więc recenzji kosmetyków pielęgnacyjnych też nie zabraknie. Dzisiaj chciałabym napisać swoją recenzję o jednym z nich: łagodnym płynie micelarnym-toniku 2w1 Tołpa Green Oczyszczanie. Jego akurat mam w swoich zbiorach kosmetycznych od dość dawna, ale dopiero na początku listopada doczekał się swojego debiutu.


Łagodny płyn micelarny-tonik 2w1 Tołpa według obietnic producenta ma łagodnie oczyszczać, nawilżać, tonizować i odświeżać skórę. Czy te obietnice zostają spełnione? Mojej opinii w tym temacie dowiecie się z dzisiejszego posta. 
Kosmetyk przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry, ze szczególnym ukierunkowaniem dla skóry wrażliwej. Składnikami przewodnimi tego produktu są bławatek i lukrecja. 


Płyn umieszczony jest w smukłej, przezroczystej, plastikowej butelce z nakrętką typu "press". Szata graficzna opakowania typowa dla produktów Tołpy - prosta, delikatna, zawiera wszelkie istotne informacje o produkcie. 
Skład produktu jest w porządku. Wysoko w nim umieszczone są ekstrakty z kwiatów bławatka i korzenia lukrecji. Nie zabrakło również wyciągu z torfu, który jest jednym z kluczowych składników kosmetyków marki Tołpa. 
Konsystencja kosmetyku jest wodnista, na co wskazuje już sama nazwa. To taka oczywista oczywistość, aczkolwiek zdarzają się nieco bardziej żelowe płyny, toteż o tym wspomniałam.
Wydajność określiłabym jako dobrą. Na jedno użycie wystarcza niewielka ilość płynu. To na ile wystarczy butelka płynu jest kwestią bardzo indywidualną - w zależności od tego czy i jaki make-up robimy możemy zużyć mniej lub więcej jednorazowo. Ja na zmycie całego makijażu zużywam zazwyczaj 3-4 płatki kosmetyczne. Po jednym na każde oko i dwa na zmycie makijażu z cery. Zdarza mi się stosować też ten płyn w ciągu dnia, gdy nie mam na sobie makijażu, w celu odświeżenia cery. 
W kwestii demakijażu kosmetyk Tołpy sprawdza się rewelacyjnie. Szybko i sprawnie zmywa makijaż, zarówno cery, jak i oczu. Przy tym jest niezwykle łagodny i ani trochę nie podrażnia. Działanie oczyszczające jest naprawdę świetne. Jeśli chodzi o odświeżanie to tutaj efekty też są bardzo dobre. Po przemyciu płynem cera jest widocznie odświeżona i nawilżona. 
Jak pisałam wyżej, kosmetyk nie podrażnia skóry. Nie zapycha porów ani nie powoduje żadnych innych nieprzyjemności. Jego działanie jest naprawdę super i z całą pewnością mogę go Wam polecić. 
Ponadto produkt ma przepiękny kwiatowy zapach, który zdecydowanie uprzyjemnia jego stosowanie. Zapach utrzymuje się na skórze przez jakiś czas, co potęguje uczucie świeżości.


Łagodny płyn micelarny-tonik 2w1 Tołpa Green Oczyszczanie można kupić na iperfumy.pl. Buteleczka o pojemności 200 ml kosztuje ok. 20 zł. 



Mieliście już okazję poznać ten płyn? Lubicie kosmetyki Tołpy?


Czytaj dalej

27 listopada 2016

O pudrze matującym Catrice All Matt Plus

Wczoraj pisałam o korektorze w płynie Catrice. Dzisiaj pozwolę sobie pozostać jeszcze przy tej marce i przedstawię Wam puder, który stał się jednym z moich ulubieńców w ostatnim czasie. Długo przymierzałam się do jego zakupu, wahałam się, aż w końcu postanowiłam go wypróbować. Wiele osób poleca ten puder, toteż byłam bardzo ciekawa czy i u mnie się sprawdzi. Mowa o pudrze Catrice All Matt Plus. 


Jest to puder matujący o jedwabistym wykończeniu. Odcień, który posiadam to 010 Transparent. Według mnie nie jest on do końca transparentny, bo wpada w nieco różowe tony. Niemniej jednak nie gryzie się z podkładem i nie odznacza się na twarzy. Zgodnie z zapewnieniem producenta, puder dobrze matuje cerę, ale nie jest to taki płaski mat, a właśnie jedwabisty, satynowy. Efekt matowej skóry jest długotrwały, utrzymuje się około 8 godzin. To według mnie naprawdę dobry wynik. Puder Catrice All Matt Plus nie pyli, co nieczęsto spotyka się przy tego typu kosmetykach. Jego konsystencja jest jakby nieco wilgotna. Nie osypuje się przy nabieraniu na pędzel lecz przylega do niego. Bardzo odpowiada mi ta konsystencja, bo dzięki niej naprawdę dobrze współpracuje się z tym pudrem. 


Po około miesiącu codziennego używania kosmetyku zużycie jest minimalne - nie starły się nawet jeszcze wytłoczone na pudrze napisy. Oznacza to dobrą wydajność produktu, co jest oczywiście plusem. Puder posiada bardzo delikatny, świeży zapach. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię subtelnie pachnące kosmetyki kolorowe, więc dla mnie jest to atutem.
Na koniec kwestia opakowania. Produkt umieszczony jest w przezroczystym, plastikowym puzderku zamykanym na zatrzask/klik. Opakowanie jest solidne, nic się z nim złego nie dzieje. Na wierzchu górnej klapki znajdują się srebrne napisy - marka, nazwa pudru i jego właściwości. Z kolei na dolnej klapce, z tyłu pudru zamieszczono szczegółowe informacje oraz skład. Jeśli chodzi o skład to jest on taki sobie. Nie jest zły, ale nie znajdziemy w nim też jakichś super dodatków. Ot, po prostu puder.


Słowem podsumowania. Jak pisałam na samym początku, puder Catrice All Matt Plus jest moim ulubieńcem w ostatnim czasie. Dobrze i długotrwale matuje cerę oraz ma świetną, trochę wilgotną konsystencję. Przyzwoicie wypada też pod względem cenowym. Można go kupić za ok. 20 zł na iperfumy.pl


Znacie ten puder? Używaliście go? Jak wrażenia?



Czytaj dalej

26 listopada 2016

Catrice Liquid Camouflage High Coverage Concealer - hit?

Marka Catrice ma w swojej ofercie kilka kosmetyków, które od pojawienia się w sprzedaży cieszą się ogromną popularnością i są wręcz rozchwytywane. Dotyczy to głównie podkładów i korektorów. Na pewno kojarzycie słynny podkład All Matt Plus czy najnowszy HD Liquid Coverage. Jeśli zaś chodzi o korektory to jednym z hitów marki jest produkt Liquid Camouflage High Coverage Concealer. Sama mam go w posiadaniu od jakiegoś czasu i dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moją opinię o tym korektorze. 


Korektor Liquid Camouflage High Coverage Concealer dostępny jest w dwóch odcieniach: 010 Porcellain i 020 Light Beige. Ja z myślą o nadchodzącej zimie wybrałam wersję 010. Moja cera zimą jest bardzo jasna, toteż skusiłam się na jaśniejszy odcień. 010 Porcellain jest neutralny, nie ma ani zbyt żółtych, ani zbyt różowych tonów. Doskonale stapia się ze skórą, nie odznacza się od podkładu. Natomiast odcień 020 Light Beige jest wyraźnie żółtawy, ciepły i nieco ciemniejszy.

Konsystencja kosmetyku jest płynna, ale dosyć gęsta. Nie sprawia problemów w aplikacji na skórę. Korektor posiada aplikator - patyczek z gąbeczką, którym z łatwością wydobywa się produkt z opakowania. Produkt nałożony na skórę daje pudrowe wykończenie, nie wymaga dodatkowego pudrowania. Korektor Liquid Camouflage High Coverage Concealer ma bardzo dobre krycie, przy czym nie jest ciężki. Nadaje się i pod oczy, i na niedoskonałości. Według zapewnień producenta jego formuła jest wodoodporna i rzeczywiście - sama woda go nie rusza. Za to z łatwością można go zmyć np. płynem micelarnym, więc demakijaż jest prosty i szybki. Korektor nie gromadzi się w załamaniach skóry i nie podkreśla zmarszczek mimicznych. Jest trwały i bez problemu wytrzymuje na skórze cały dzień.


Korektor Catrice Liquid Camouflage High Coverage Concealer jest naprawdę godny polecenia ze względu na świetne krycie, trwałość i dobre dopasowanie do skóry. W mojej kosmetyczce z pewnością zagości na długi czas. Polubiłam go i mogę go Wam bez wahania polecić. Kosmetyk kosztuje ok. 15-20 zł i możecie kupić go na iperfumy.pl



Znacie ten korektor? Jaka jest Wasza opinia o nim? A może planujecie go wypróbować?


Czytaj dalej

24 listopada 2016

Pielęgnacja oczu z marką ISOMAR

Wiatr i zimno, czyli jesienno-zimowa codzienność nie wpływają korzystnie na nasze oczy. To poza domem. A w domu? Komputer, telewizor, suche powietrze. Cała gama czynników, które przynoszą negatywne skutki dla oczu.


Oczy, tak samo jak inne części ciała, wymagają odpowiedniej higieny i pielęgnacji. Na przeciw wychodzi nam marka Isomar - nowość na polskim rynku, która w ofercie posiada szereg produktów przeznaczonych do higieny i pielęgnacji oczu. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam kilka z nich. 



ISOMAR KĄPIEL DO OCZU

Zacznę od najbardziej innowacyjnego produktu, z jakim spotkałam się w kwestii dbania o oczy. Jest to kąpiel do oczu. W zestawie znajduje się butelka z płynem i specjalna wanienka. Sposób użycia jest prosty. Do umytej wanienki nalewamy dozę płynu, pochylamy głowę i przykładamy wanienkę do otwartego oka. Następnie ruszamy głową, aby płyn dostał się do oka. Potem zmieniamy płyn i powtarzamy czynność na drugim oku. Sama kąpiel nie jest zbyt przyjemna, ale daje naprawdę dobre efekty. Po kąpieli oczy są odświeżone i wyczuwalnie nawilżone. Według mnie taka kąpiel dla oczu jest tym co dobra maseczka dla skóry twarzy. 


ISOMAR KROPLE - AMPUŁKI

Bardzo higieniczna wersja kropel, czyli ampułki ISOMAR to doskonałe rozwiązanie zwłaszcza dla osób z oczami wrażliwymi. Ampułki umieszczone są w srebrnych saszetkach, pakowane po 5 sztuk. W opakowaniu znajduje się łącznie 15 sztuk. Jeśli chodzi o sposób użycia, to odrywamy jedną ampułkę, przekręcamy nasadkę i pociągamy ją do góry. Aplikujemy krople do oka lekko ściskając ampułkę. Jeśli nie zużyjemy na raz całej ampułki to możemy ją zatkać nasadką i zużyć w ciągu 12 godzin. 



ISOMAR KROPLE DO SUCHYCH OCZU

Najbardziej rozpowszechniona forma kropli do oczu, czyli buteleczki o pojemności kilku mililitrów również dostępne są w asortymencie marki ISOMAR. Do wyboru mamy dwie wersje: klasyczną i plus. Obydwie doskonale nawilżają oczy, ale wersja plus przynosi dłuższy efekt. Krople można stosować ze wszystkimi rodzajami soczewek, co jest dodatkową ich zaletą.

Na ulotce jest napisane "morskie krople do oczu". Okazuje się, że w składzie znajduje się woda morska, która ma taki sam skład jak łzy. Z tego powodu świetnie sprawdza się właśnie w pielęgnacji oczu.

Jeśli zainteresowały Was te produkty to możecie kupić je w SuperPharm. Ostatnio widziałam je nawet w promocji. 
 


Używacie kropli do oczu? Wypróbowaliście już produkty marki ISOMAR?



Czytaj dalej

16 listopada 2016

InstaBook, czyli jak przelać Instagrama na papier


Instagram od dawna cieszy się ogromną popularnością. Sama posiadam tam konto już dosyć długo. Z upływem czasu zmieniło się trochę postrzeganie i idea tego narzędzia. Początkowym zamysłem było wrzucanie miksu zdjęć wykonanych telefonem, dokumentujących naszą codzienność. Z czasem instagramowe profile stały się bardziej spójne, tematyczne i profesjonalne. Oczywiście ciągle można, a nawet powinno się wrzucać spontaniczne zdjęcia. Pełna dowolność. Mój profil na Instagramie jest właśnie takim miksem. Co prawda, chciałabym dodawać tam zdjęcia w jakiś sposób ze sobą powiązane, ale jednocześnie nie chcę się ograniczać. Dlatego też dodaje wszystko na co mam ochotę. 


A co powiecie na Instagrama w formie albumu książkowego? Według mnie stworzenie własnego albumu ze zdjęciami ze swojego profilu instagramowego to naprawdę świetna opcja. Można w ten sposób niejako przelać na papier instagramowe wspomnienia, złapane chwile. Ja jakiś czas temu zdecydowałam się wywołać część zdjęć z mojego konta na Instagramie. I tak powstał mój Instabook.


Okazało się, że stworzenie Instabooka to banalna sprawa. Edytor tworzenia Instabooka jest niezwykle intuicyjny i prosty w obsłudze. Zrobienie własnego albumu zajęło mi dosłownie kilkanaście minut. Ja zdecydowałam się na album wspomnień składający się z 20 stron. Na każdej stronie umieszczałam kolaż składający się zwykle z czterech zdjęć. Do wyboru jest wiele rodzajów kolaży, dzięki czemu można maksymalnie spersonalizować swojego Instabooka i zrobić go zgodnie ze swoimi preferencjami. Na zamówienie czekałam zaledwie kilka dni.


Album jest naprawdę świetnej jakości, a kolory zdjęć są dobrze odzwierciedlone. Kartki są sztywne i twarde, co sprawia, że album jest solidny i bez obaw można go przeglądać do woli. 


Jeśli chcielibyście wywołać zdjęcia ze swojego Instagrama to bardzo polecam Wam opcję stworzenia Instabooka. Mam dla Was kod rabatowy - 15% na wszystkie Instabooki. Kod jest ważny do końca roku.




Posiadacie konta na Instagramie? Zamierzacie stworzyć własnego Instabooka?


Czytaj dalej

11 listopada 2016

Pomarańczowa pielęgnacja ciała z Nacomi

Dzisiaj zapraszam Was do poczytania mojej recenzji o dwóch kosmetykach marki Nacomi - maśle do ciała oraz peelingu do ciała z olejami: makadamia i pomarańczowym.


Zacznę od wspólnych cech obydwu produktów. Po pierwsze uwagę zwracają niezwykle przyjemne, naturalne składy. Obydwa kosmetyki bazują na oleju makadamia, oleju pomarańczowym oraz maśle shea. Produkty umieszczone są w przezroczystych, plastikowych słoiczkach. To wygodna forma opakowania przy tego typu kosmetykach. Szaty graficzne masła i peelingu są utrzymane w stosowanej kolorystyce, aczkolwiek nie są minimalistyczne - mają sporo napisów, właściwie to nie wiadomo co pierwsze czytać :) W ogólnym rozrachunku są jednak na plus, bo zawierają wszelkie istotne informacje. Jak chodzi o zapachy to obydwa kosmetyki pachną... kandyzowaną skórką pomarańczową. Aż chce się je zjeść :)


MASŁO DO CIAŁA

Konsystencja tego masła jest prześwietna. Jest zbita, twarda, ale podczas nakładania na skórę staje się miękka i dosłownie sunie po ciele. Doskonale odżywia i nawilża skórę, a oprócz tego otacza ją pięknym, energetyzującym zapachem. Masło pozostawia delikatny, nieco tłusty, ochronny film na skórze. Nie brudzi jednak ubrań ani nie powoduje dyskomfortu. Na jedno użycie na całe ciało wystarcza dosłownie łyżka masła. Przekłada się to na jego dobrą wydajność.




PEELING DO CIAŁA

Peeling, tak samo jak masło, ma gęstą i zbitą konsystencję. Nie stanowi to jednak problemu przy wydobywaniu go z opakowania. W kontakcie z ciepłymi dłońmi peeling staje się nieco bardziej plastyczny i delikatnie się roztapia. Jest to dobry zdzierak, który widocznie usuwa martwy naskórek wygładzając skórę ciała. Nie powoduje podrażnień ani nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze. Stosowany regularnie, dodatkowo wspomagany masłem ujędrnia i uelastycznia skórę. Peeling jest wydajny, takie stosunkowo niewielkie opakowanie wystarcza na około 8-10 użyć. 


Czy produkty działają antycellulitowo? Rzeczywiście tak. Ważna jest tutaj systematyczność stosowania. Przy regularnym stosowaniu skóra robi się bardziej napięta i elastyczna, co sprzyja redukcji cellulitu.

Obydwa kosmetyki można kupić online np. w sklepie producenta lub stacjonarnie w różnych drogeriach i sklepach z naturalnymi kosmetykami. Masło kosztuje ok. 17 zł/100 ml. Peeling tak samo.


Lubicie kosmetyki Nacomi? Używaliście któregoś z tych produktów?



Czytaj dalej

4 listopada 2016

Listopadowa wishlista

Tym razem moja wishlista będzie dotyczyła nie tylko kosmetyków. Zapasy kosmetyczne uzupełniłam w październiku, więc w listopadzie trochę się ograniczę w tej kategorii. Moja wishlista na ten miesiąc jest krótka i treściwa. Bez zbędnego przedłużania przechodzę do jej prezentacji.



LIP KITY K-LIPS
 
Wczoraj oglądałam w Rossmannie zestawy do ust K-Lips z Lovely. Wpadły mi w oko dwa kolorki: Pink Poison i Neutral Beauty. Tak trochę wahałam nad ich zakupem, ale jednak się zdecyduję na nie.

PODKŁAD CATRICE HD LIQUID COVERAGE

Jeden z najnowszych hitów kosmetycznych blogosfery. Ciężko go gdziekolwiek dorwać, ale pewnie wkrótce będzie ogólnodostępny. Muszę koniecznie wypróbować ten podkład. Zapowiada się bardzo obiecująco.

TOREBKA 

To mój absolutny must have do kupienia w tym miesiącu. Potrzebuję wygodnej torebki na uczelnię, która pomieści format A4 i ogólnie będzie pojemna. Obecnie w mojej kolekcji torebek są same kuferkowe. Niestety nie sprawdzają się na uczelnie, bo gdy włożę np. zeszyt to przewraca się we wszystkie strony. 

KOLCZYKI KOKARDKI YES

Yes to chyba moja ulubiona marka biżuterii. Ostatnio w jej ofercie wypatrzyłam piękne srebrne kolczyki kokardki. Od razu powędrowały na moją wishlistę. Są po prostu piękne.

MELANŻOWY SWETER

Systematycznie uzupełniam swoją jesienno-zimową garderobę. Swetry to kluczowy element w stylizacjach na te dwie pory roku, więc nowości w tej kwestii mile widziane. Jakiś czas temu upatrzyłam w H&M prosty, melanżowy sweter i muszę w końcu go kupić.

 
A Wy co planujecie nabyć w listopadzie?

Czytaj dalej

2 listopada 2016

Jesienna dieta - co jeść jesienią

Jesienna aura nie zachęca do wychodzenia z domu, ale za to bardzo sprzyja przesiadywaniu w kuchni, przyrządzaniu jedzenia i podjadaniu. Jesień z reguły przynosi większy apetyt na słodycze i niezdrowe przekąski. W końcu musimy sobie jakoś poprawić humor i pokonać jesienną chandrę. Nadmierne podjadanie to jednak nie najlepszy sposób na poprawę humoru jesienią, bo może okazać się to pułapką. Nim się obejrzymy, przyjdą Andrzejki, a zaraz za nimi Sylwester, a my po jesiennym obżarstwie możemy nie zmieścić się w swoje kreacje. Nie należy jednak wyrzekać się jedzenia jesienią lecz warto jeść świadomie. Po jakie produkty i potrawy warto sięgać o tej porze roku? Tego dowiecie się z dzisiejszego wpisu.


Przede wszystkim dobrze jest sięgać po potrawy doprawione aromatycznymi i rozgrzewającymi przyprawami. Nie tylko rozgrzeją nas one od środka, ale również przyczynią się do przyspieszenia przemiany materii. Dobrym pomysłem są tutaj zwłaszcza wszelkie rozgrzewające zupy. Jesienią warto wypróbować zwłaszcza zupę - krem z dyni, przyprawioną rozgrzewającym imbirem. 

Jesienna dieta powinna uwzględniać produkty o dużej zawartości witamin i minerałów. Szczególnie pożądane są te z witaminą C (np. szpinak czy cytrusy), która ma wspomagać odporność. Trzeba pamiętać też o regularnym dostarczaniu organizmowi witaminy D (zawierają ją m.in. tłuste ryby morskie). Jest ona przez nas niedoceniana, a najnowsze badania dowodzą, że coraz więcej Polaków ma niedobory tej witaminy. Jeśli jesienią nachodzi Was ochota na coś słodkiego to zamiast kolejnego ciastka, lepiej sięgnąć po owoc. Cukru dostarczy tak samo, tylko znacznie zdrowszego. Jesienią trzeba pamiętać też o dostarczaniu organizmowi magnezu i żelaza. Magnez poprawi samopoczucie i pomoże pokonać jesienne przemęczenie, a żelazo pozytywnie wpłynie na koloryt cery (zbyt blada cera jesienią i zimą to częsty objaw niedoboru żelaza).

Niezwykle ważne jest to, aby jesienią szczególnie pamiętać o jedzeniu śniadań. Te warto o tej porze roku serwować w wersji ciepłej - na wytrawnie lub słodko, jak wolicie. Jeśli chodzi o ciepłe śniadania wytrawne to można tutaj podać jajecznicę czy omlet np. z warzywami. Wolicie słodkie śniadania? Kasza jaglana z owocami i bakaliami z pewnością będzie pyszna i zdrowa. 

Miało być o jedzeniu, ale wspomnę też trochę o napojach, a konkretnie o jednym z nich. W krajach anglojęzycznych kryje się on pod nazwą apple cider. Na polski można by przetłumaczyć to jako cydr jabłkowy, ale u nas cydr kojarzy się jednak z czymś innym. Czymże jest więc apple cider? To nic innego jak ciepły 100-procentowy sok jabłkowy doprawiony cynamonem (a często też innymi przyprawami korzennymi). To pyszny, rozgrzewający napój, idealny na jesienny czas.

Pozostając przy jabłkach, świetną słodką przekąską, doskonałą na jesień są pieczone jabłka z cynamonem lub wanilią. To zdrowa alternatywa dla zwykłych słodyczy. Oczywiście trzeba zachować umiar przy jedzeniu nawet takich zdrowych przekąsek, bo nie są pozbawione kalorii. Niemniej jednak dokonując wyboru pomiędzy np. batonikiem, a pieczonym jabłkiem warto skłonić się ku drugiej opcji.

Jesienne menu nie musi być nudne. W sieci można znaleźć mnóstwo inspiracji na niesztampowe potrawy w "tematyce" jesiennej. Od drobnych przekąsek po rozbudowane dania.

W diecie dużą rolę odgrywają nasze predyspozycje i skłonności genetyczne. Jedni mogą jeść do woli i nie przytyją ani grama, a inni po dosłownie jednym jabłku przybierają na wadze. Jeśli chcielibyście poznać zależności pomiędzy dietą a genami dla Waszego organizmu to warto zainteresować się badaniami nutrigenetycznymi. Są to badania, które pozwalają poznać swój profil metaboliczny i dowiedzieć się, jakie produkty i składniki odżywcze najlepiej toleruje i przyswaja konkretny organizm. Nie są to zbyt tanie badania, ale niezwykle wartościowe i pomocne. Zamiast wydawać mnóstwo pieniędzy na kolejne tabletki odchudzające czy inne wspomagacze lepiej zainwestować i wykonać testy nutrigenetyczne, które w precyzyjny sposób zdefiniują potrzeby żywieniowe konkretnego organizmu. Decydując się na nie można skorzystać z usług firmy www.dfmedica.eu, która jest jedną z pierwszych firm na polskim rynku zajmującą się tego typu badaniami. Na stronie firmy znajdziecie wszelkie szczegóły i informacje odnośnie takich badań.



Czytaj dalej