19 sierpnia 2017

O peelingu enzymatycznym Dermedic Hydrain 3 Hialuro


Złuszczanie martwego naskórka jest bardzo ważne w pielęgnacji. Dotyczy to zarówno skóry twarzy, jak i reszty ciała. Dzięki temu kosmetyki lepiej się wchłaniają, co przekłada się na ich lepsze działanie. Ja staram się regularnie wykonywać peelingi. Najczęściej stosuję peelingi mechaniczne drobnoziarniste. Jednakże chętnie sięgam także po peelingi enzymatyczne. Jakiś czas temu zainteresowałam się peelingiem tego typu marki Dermedic z serii Hydrain 3 Hialuro przeznaczonym do skóry suchej, bardzo suchej i odwodnionej. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią o tym kosmetyku.


Peeling enzymatyczny Dermedic Hydrain 3 Hialuro ma kremową konsystencję, charakterystyczną dla tego rodzaju peelingów. Zawiera enzymy kwasów owocowych AHA w stężeniu 6%, L-argininę, kwas hialuronowy i urea. Produkt należy nałożyć na cerę niezbyt cienką warstwą, pozostawić na 15-20 minut, a po tym czasie pozostałości usunąć przy pomocy chusteczki lub płatka kosmetycznego. Ja pozostałości zmywam letnią wodą i osuszam skórę ręcznikiem. Kosmetyk bardzo dokładnie usuwa martwy naskórek i przy okazji oczyszcza pory. Nie wysusza cery ani nie jej nie zapycha. Nie pozostawia nieprzyjemnej lepkiej warstwy. Po zabiegu skóra jest wygładzona i bardziej promienna. Peeling ma delikatny świeży zapach. Jeżeli chodzi o jego wydajność, to na jedno użycie na twarz wystarcza ok. 1 łyżeczka produktu. Należy stosować go raz w tygodniu, więc opakowanie powinno starczyć na ok. 10 użyć a to jest ok. 10 tygodni. Według mnie to dobry wynik. 

To kolejny produkt marki Dermedic, który się u mnie sprawdził i który mogę Wam polecić. Obecnie w użyciu mam jeszcze krem - żel, o nim napiszę za kilka dni.


Lubicie produkty Dermedic? Znacie ten peeling? Wolicie peelingi mechaniczne czy enzymatyczne?



Czytaj dalej

18 sierpnia 2017

Chloe - Fleur De Parfum


W tym roku moja kolekcja perfum szybko się powiększa. Od stycznia wzbogaciłam się o około dziesięć zapachów. Moim absolutnym ulubieńcem spośród wszystkich perfum jakie miałam okazję wypróbować w swoim życiu ciągle pozostaje Versace Crystal Noir. Bardzo lubię też Chloe Roses de Chloe. Natomiast jakiś czas temu zaciekawiła mnie Chloe w wersji Fleur de Parfum. Postanowiłam wypróbować ten zapach i zamówiłam go na iperfumy.pl. Wybrałam buteleczkę o pojemności 30 ml. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią o wodzie perfumowanej Chloe Fleur de Parfum.


Na początek przyjrzyjmy się nutom zapachowym Chloe Fleur de Parfum. Głowa zapachu to grejpfrut, werbena i bergamotka - orzeźwiające trio z wyraźną dozą wyrafinowanej gorzkości. W nutach serca obecne są: brzoskwinia, czarna porzeczka, róża i kwiat wiśni. Takie owocowo-kwiatowe połączenie to interesująca mieszanka. W rzeczywistości z tych nut wyczuwalna jest głównie róża i brzoskwinia. Trochę przebija się też czarna porzeczka, ale dosłownie minimalnie. Zapachu kwiatu wiśni raczej tu nie czuję, ale być może miesza się on łudząco ze słodkim aromatem róży. Podstawę zapachu stanowią ryż, cedr i piżmo. To ciepła i zmysłowa baza, bez duszących aromatów. W ogólnym rozrachunku Chloe Fleur de Parfum jest zapachem naprawdę intrygującym. Z jednej strony jest słodki i nieco pudrowy za sprawą róży i brzoskwini, a z drugiej pojawia się w nim nuta takiej goryczy, spowodowana zapewne obecnością bergamotki. Zapach bergamotki jest właśnie taki gorzkawy, a pomimo tego orzeźwiający. Całość podbita jest ciepłymi akordami, co tworzy kompozycję bardzo kobiecą. Według mnie Chloe Fleur de Parfum to rewelacyjna opcja na lato dla miłośniczek perfum Chloe. Nie jest mdła, przez co sprawdza się nawet na upałach. Trwałość i intensywność zapachu jest przeciętna. Flakonik jest charakterystyczny dla perfum Chloe - to żłobiona prostokątna buteleczka ze srebrną górą przewiązana wstążką. Bardzo podobają mi się flakoniki zapachów Chloe - z pozoru są proste, a jednak dają poczucie takiej elegancji i wykwintności. 



Znacie zapach Chloe Fleur de Parfum? Podoba Wam się? Jakich perfum obecnie najchętniej używacie?


Czytaj dalej

17 sierpnia 2017

Oczyszczanie nadwrażliwej cery: fizjologiczna emulsja micelarna Dermedic Tolerans Sensitive


Przez długi czas do codziennego mycia twarzy używałam żelu Demerdic. Był bardzo wydajny, ale dobił już dna, więc postanowiłam wypróbować coś nowego. Nie szukałam daleko i znów padło na markę Dermedic. Tym razem zdecydowałam się na fizjologiczną emulsję micelarną Dermedic Tolerans Sensitive. Przeznaczona jest ona do skóry nadwrażliwej, alergicznej i nadreaktywnej. Moja cera nie jest szczególnie problematyczna, ale pomyślałam, że emulsja będzie fajnie ją oczyszczała bez nadmiernego ogołacania z naturalnej warstwy ochronnej. W tym poście chciałabym podzielić się z Wami moją opinią o niej.


Emulsja umieszczona jest w sporej (aż 200 ml), miękkiej tubie zamykanej na zatrzask. Jest to taka sama tuba, w jakiej miałam żel, a ten udało mi się wydobyć do ostatnich kropel. Jestem pewna, że tak będzie też z tą emulsją. Jeśli chodzi o wydajność to jest ona gorsza niż w przypadku żelu, ponieważ konsystencja emulsji jest lejąca i zwykle za dużo wyciskam jej na raz z tubki. Emulsję można stosować na dwa sposoby - z użyciem wody lub bez (nakładając na płatek kosmetyczny). Ja korzystam z tej pierwszej opcji. Na suchą skórę nakładam odrobinę emulsji, a następnie rozprowadzam ją po całej cerze robiąc delikatny masaż. Potem dokładnie spłukuję cerę wodą. Emulsję często stosuję do demakijażu. Bardzo dobrze sprawdza się pod tym względem. Z podkładem, tuszem i innymi kosmetykami kolorowymi radzi sobie doskonale. Produkt nie przesusza skóry twarzy ani jej nie podrażnia. Nie przyczynia się do powstawania niedoskonałości. Jeśli chodzi o zapach kosmetyku to jest on taki neutralny. Emulsja Dermedic Tolerans zdecydowanie spełnia moje oczekiwania. Jeżeli potrzebujecie produktu, który dobrze oczyści twarz, a jednocześnie nie będzie agresywny dla skóry to polecam Wam ten kosmetyk.

Lubicie produkty Dermedic? Używaliście już tej emulsji? Jaki jest Wasz obecnie ulubiony kosmetyk do mycia twarzy?

 


Czytaj dalej

3 x obuwie na jesień

Latem bardzo rzadko chodzę w adidasach. Musi być naprawdę zimno, żebym o tej porze roku włożyła tego typu obuwie. W adidasach jest mi zwyczajnie za gorąco, więc ograniczam ich noszenie. Gdy lato powoli zmierza ku końcowi to zaczynam ponownie spoglądać w stronę adidasów. Co roku upatruję sobie kilka modeli, na widok których serce zaczyna szybciej bić. Zwykle kupuję tylko jedną parę, a potem męczę ją przez cały sezon. Na poniższym kolażu możecie zobaczyć dwa modele, które wpadły mi w oko w tym roku. Wszystkie dostępne są w sklepie http://1but.pl/. Ostatnio polubiłam kupowanie butów online i chętnie robię takie zakupy.



Przed sezonem jesiennym zaczynam rozglądać się też za czółenkami na obcasie. Lubię zakładać je w okresie przejściowym do spódnic i sukienek. Tego roku chciałabym kupić przede wszystkim dwie pary czółenek: czarne i w odcieniu nude (ewentualnie lekko wpadające w brudny róż). Nie pogardziłabym też takimi w odcieniu bordo lub burgundu - to zdecydowanie jesienne kolory.




Trzeci rodzaj obuwia za jakim rozglądam się przed rozpoczęciem jesieni to botki. Tutaj sytuacja jest nieco śmieszna, ponieważ każdego roku planuję kupić botki inne niż czarne, a zawsze kończę z botkami w kolorze... czarnym. Może w tym roku uda mi się w końcu kupić np. brązowe, karmelowe czy beżowe. 

 



Jestem ciekawa jak jest u Was z jesiennym obuwiem - czy przymierzacie się już pod koniec lata do zakupów np. przeglądając nowe kolekcje sklepów czy rozglądacie się za butami na jesień dopiero gdy zmusza do tego aura.  


Czytaj dalej

Różana pielęgnacja okolic oczu, czyli o upiększającym kremie pod oczy Evree Magic Rose

We wrześniu biorę ślub, a jeszcze w sierpniu czeka mnie wieczór panieński. Nie chciałabym powielać schematu takich imprez typu kilka drinków w domu/na mieście, a potem klub. Zdecydowanie wolałabym przyjęcie tematyczne. Jako, że jeszcze trwa lato to widziałabym jako motyw przewodni jakieś egzotyczne elementy np. flamingi, ananasy czy palmy. Organizacja takiego przyjęcia we własnym zakresie wymaga sporo przygotowań - ciężko jest kupić w jednym sklepie wszystkie potrzebne dekoracje czy dokładnie wszystko zaplanować. Na szczęście istnieje firma whatevent.pl, która zajmuje się m.in. organizacją przyjęć tematycznych. Myślę, że to świetne rozwiązanie, bo ma się pewność, że wszystko będzie tak jak należy.

W przedślubne przygotowania wpisaną mam też wzmożoną pielęgnację skóry twarzy. Chcę, aby jak najlepiej była przygotowana pod ślubny makijaż. Dlatego stosuję cały szereg kosmetyków pielęgnacyjnych. W czerwcowym pudełku ShinyBox (edycja urodzinowa) znalazłam m.in. upiększający krem pod oczy Magic Rose marki Evree. Nie czekając zbyt długo zaczęłam go stosować. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją tego produktu. 


Krem Evree Magic Rose umieszczony jest w niewielkiej miękkiej tubce z cienkim aplikatorem. Ma pojemność 15 ml, czyli standardową, jeśli chodzi o kremy pod oczy. Konsystencja kosmetyku jest średniej gęstości, kremowa, ale lekka. Po nałożeniu na skórę wokół oczu krem szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy ani nie obciąża skóry. Ma bardzo przyjemny różany zapach. Krem już po kilku użyciach wyraźnie nawilża skórę i ujędrnia ją. Systematycznie stosowany redukuje cienie pod oczami i daje efekt rozświetlonego spojrzenia. Kosmetyk nadaje się do stosowania pod makijaż. Krem jest bardzo wydajny - używam go od miesiąca i ciągle jest go dużo w tubce. Bardzo polubiłam ten produkt. To kolejny kosmetyk marki Evree, który naprawdę dobrze się u mnie spisuje. Mogę go śmiało polecić.


Mieliście już okazję używać upiększającego kremu pod oczy Magic Rose? Jaki krem pod oczy jest obecnie Waszym ulubionym?
Czytaj dalej

16 sierpnia 2017

Pre-fall Zaful wishlist

Połowa sierpnia to czas kiedy zaczynam powoli myśleć o jesieni. W sklepach zaczynają się pojawiać nowe kolekcje, więc to dobra pora na pierwsze jesienne zakupy ubraniowe. W tym roku oprócz zakupów stacjonarnych planuję też zamówić parę rzeczy z Zaful. Jeden z moich ulubionych swetrów pochodzi stamtąd, toteż może uda mi się zdobyć kolejnych ulubieńców. W dzisiejszym poście chciałabym pokazać Wam moją wczesnojesienną wishlistę z tego sklepu.

After mid-August I start getting ready for fall. New collections for this season are starting to appear in shops, so it is good time to buy some new clothes. This year I would like to order couple things from Zaful. One of my favourite sweaters is from this shop. Today I would like to show you my pre-fall Zaful wishlist.



[1] // [2]


[3] // [4]




[5] // [6]



https://goo.gl/y6wruj

more on: zaful wordpress


 
Planujecie już jesienne zakupy ubraniowe?

Czytaj dalej

12 sierpnia 2017

Tanie podróżowanie - trzy patenty na zagraniczne wojaże bez rujnowania portfela

Sezon wakacyjno-urlopowy w pełni. Mając wolne często jesteśmy w rozjazdach - lubimy przecież odpoczywać i poznawać nowe miejsca. Samo podróżowanie wcale nie musi być drogie. Przekonuje o tym wiele osób, które za niewielkie pieniądze podróżują po całym świecie. W dzisiejszym poście przychodzę do Was z takimi trzema patentami na tanie podróżowanie. Mam nadzieję, że dzięki nim zaplanujecie doskonałe wczasy, które będziecie wspominać latami. Nie mówię, że zawsze należy się kierować tymi wskazówkami, ale warto o nich pamiętać i w razie potrzeby wcielać w życie.


UPOLUJ TANI LOT

Na zagraniczne wojaże najczęściej najlepszym środkiem transportu okazuje się samolot. To nim można szybko przemieścić się na dalekie odległości. Niestety z reguły bilety na samolot nie są tanie. Z reguły, ponieważ przy odrobinie chęci i sprytu można dorwać je naprawdę w przystępnych cenach. W sieci jest mnóstwo miejsc, gdzie można nabyć bilety po okazyjnej cenie. Dzięki temu można sporo zaoszczędzić lub polecieć do kraju, który początkowo zdawał się być dla nas nieosiągalny. Często takie loty organizowane są z Warszawy lub Krakowa, więc jeśli nie mieszka się tam to trzeba dojechać. Na szczęście w pobliżu tych lotnisk są zlokalizowane Orange Parkingi http://orangeparking.pl/, na których bezpiecznie można zaparkować samochód na czas podróży.

SAM ZNAJDŹ HOTEL

Zorganizowane wycieczki nie wymagają od nas wysiłku, bo idziemy do biura podróży, wybieramy i kupujemy, ale często wychodzą drożej niż takie, które sami byśmy sobie załatwili. Nieraz warto się samemu rozejrzeć za noclegiem i zarezerwować coś na własną rękę. Tu również mogę zaproponować skorzystanie ze stron internetowych typu Booking czy Trivago.

PRZYRZĄDZAJ SOBIE POSIŁKI

All inclusive na wykupionej wycieczce jest fajne to fakt. Niemniej jednak w wielu przypadkach kończy się to małą powakacyjną depresją spowodowaną niespodziewanym przyrostem wagi. Na wczasach dobrze jest sobie pofolgować, ale wszystko z głową. Zdarza się też, że płacimy krocie za all inclusive, a z różnych powodów w rzeczywistości z tego nie korzystamy. W kwestii wyżywienia na wczasach warto zastanowić się, czy nie na lepsze wyszłoby nam przyrządzać sobie posiłki samodzielnie. W końcu na wyciągnięcie ręki mamy lokalne specjały, których naprawdę warto spróbować. 

Wiadomo, że w naszym kraju na wczasy możemy sobie zwykle pozwolić zaledwie raz do roku. Jesteśmy przemęczeni, więc decydujemy się na wycieczkę z oferty biura podróży. Nawet nie przychodzi nam do głowy, że moglibyśmy sami coś zorganizować, a to właśnie takie wyjazdy dają najwięcej wspomnień.


A Wy organizujecie sobie sami wczasy czy wolicie korzystać z ofert biur podróży?



Czytaj dalej

11 sierpnia 2017

Zaful.com - shorts white wishlist

How to dress for hot weather? Today I have got some outfits ideas with white shorts from Zaful.com. Those clothes are perfect for summer. I can't decide which one is my favourite. I would like to have all of them.

Jak się ubrać w upalną pogodę? Dzisiaj mam dla Was kilka propozycji kompletów z białymi spodniami z Zaful.com, które są idealne na lato. Mnie ciężko się zdecydować, który komplet podoba mi się najbardziej. Właściwie to chciałabym mieć je wszystkie.


[1] | [2]

 
[3] | [4]


[5] | [6]


https://goo.gl/VMzsbs

More details about Back to School promotion you can find on ZAFULOFFICIAL.
Więcej informacji o promocji Back to School znajdziecie po kliknięciu w powyższy link.


Czytaj dalej

Wakacyjne inspiracje

Miniony tydzień spędziłam nad morzem, co spowodowało ciszę na blogu, bo zdążyłam przygotować tylko jeden wpis na zapas. Teraz już w pełni sił wracam do blogowania. Mam mnóstwo pomysłów na posty i będę je po kolei realizować. Dzisiaj przygotowałam lekki wpis z wakacyjnymi inspiracjami. Zapraszam Was do pooglądania i inspirowania się.

We wrześniu biorę ślub, toteż powoli zaczynam rozglądać się za jakimś mieszkaniem. Niestety te na wynajem w większości do mnie nie przemawiają - albo są brzydko urządzone albo drogo wychodzą. Chyba lepiej będzie zainwestować we własne mieszkanie. W Warszawie bardzo ciekawe mieszkania oferuje firma apm-development.com.pl. Przestronne mieszkania w nowoczesnych apartamentowcach to idealne miejsca do życia.
















Wszystkie zdjęcia pochodzą z pinterest.com

Czytaj dalej

10 sierpnia 2017

Haul z Rosegal.com


Jakoś w lipcu złożyłam zamówienie na Rosegal.com. Pierwszy raz zamawiałam z tego sklepu, więc ciekawiła mnie jakość rzeczy. Wiadomo jak to jest z tymi chińskimi sklepami. Na szczęście wszystkie zamówione produkty są bez zarzutu pod tym względem. Co więcej, jestem zaskoczona jak szybko dotarła do mnie przesyłka - szła z Chin nieco ponad tydzień. Spodziewałam się, że będę musiała czekać około miesiąca, więc spotkała mnie miła niespodzianka.


Bransoletka w kolorach bieli i złota to mój pierwszy łup. Jestem w niej zakochana. Pięknie wygląda na ręce. Zresztą podoba się nie tylko mnie - kilka osób już mnie o nią pytało. Niestety jest już wyprzedana.


Następna rzecz to okulary z lustrzanymi szkłami w odcieniach różu w metalowej złotej oprawce. Na ten fason okularów polowałam już drugi sezon. Są nie tylko ładne, ale też dobrze się je nosi. Do okularów fajnie pasowałyby kolorystycznie różowe kolczyki serduszka (pink heart earrings).


I jeszcze jedna bransoletka. Tym razem bardzo prosta, w złotym kolorze. Cienki drucik z niewielkimi listkami na końcach. Poniżej możecie zobaczyć ją w połączeniu z pierwszą bransoletką.


Ostatnia rzecz to grafitowa torebka ze skóry (raczej nie naturalnej) z metalową ozdobą - piórem. Swego czasu niemalże identyczny model dostępny był w Zarze. Jest to mała torebka, która pomieści np. portfel, telefon i jakieś drobiazgi. Wygląda bardzo porządnie. Niestety na razie przechodzi wietrzenie, ponieważ po prostu śmierdzi takim jakby plastikiem. Pasek torebki to połączenie łańcuszka i paska skórzanego. Dostępna jest też w innych kolorach.




Jestem bardzo zadowolona z tego zamówienia i z pewnością skuszę się na kolejne rzeczy z tego sklepu. Asortyment jest ogromny, jest w czym wybierać.

Zamawialiście coś z Rosegal.com? Co sądzicie o rzeczach z tego sklepu? Podobają Wam się moje nabytki?



Czytaj dalej

Swatche lakierów hybrydowych Claresa: 301, 505, 507 i 511

 
Dzisiaj przychodzę do Was ze swatchami lakierów hybrydowych Claresa. Lakiery tej marki to połączenie wysokiej jakości z przystępną ceną. Wybór kolorów nie jest jeszcze aż tak rozbudowany, jak u najpopularniejszych marek, ale firma sukcesywnie wprowadza nowe odcienie. Ja w mojej kolekcji mam już dziewięć kolorów, z czego cztery chciałabym Wam dziś pokazać. Bez przedłużania przechodzę do prezentacji lakierów.



301 Green Rabbit - ciemniejszy odcień koloru miętowego. Bardzo fajna opcja na lato. Zamierzam połączyć go w manicure z bielą i złotem lub srebrem. Lakier ma rewelacyjne krycie i absolutnie nie smuży. Mój faworyt z dzisiejszego zestawienia. 


505 Pink Horse - "różowy koń" okazał się być przygaszonym fioletem. Muszę przyznać, że niezmiernie mi się podoba. Sam kolor kojarzy mi się bardziej z jesienią i wtedy to też zamierzam go mocno eksploatować. Wydaje mi się, że ten odcień pięknie wyglądałby też w matowej wersji - muszę w końcu kupić matowy top i to sprawdzić. Lakier świetnie kryje.


507 Pink Elephant - lakier w kolorze borówki brusznicy. Od razu miałam takie skojarzenie, ponieważ ten odcień to dokładne odwzorowanie barwy owoców tej rośliny. To połączenie ciemnego różu z ciemną czerwienią. Według mnie taki odcień to świetna alternatywa dla klasycznego czerwonego manicure. Krycie lakieru jest super.


511 Pink Monkey - spodziewałam się, że ten lakier będzie mocno nasycony, a nawet nieco neonowy. Tymczasem jest to ciemny zgaszony róż. Pomimo, że spodziewałam się czego innego to ten kolor wpadł mi w oko i z pewnością zagości na moich paznokciach. Tak jak pozostałe lakiery z zestawienia, Pink Monkey bardzo dobrze kryje.


Który kolor najbardziej Wam się podoba? Znacie lakiery hybrydowe Claresa? Lubicie je?


Czytaj dalej

9 sierpnia 2017

Zdrowy uśmiech to ozdoba kobiety - nowoczesne aparaty ortodontyczne

Coraz więcej dorosłych kobiet decyduje się na założenie aparatu ortodontycznego. Nic dziwnego, bo piękny uśmiech to najlepsza ozdoba. Proste i białe zęby niewątpliwie dodają pewności siebie. Ja sama planuję założyć aparat na zęby w przyszłym roku. Zrobiłabym to już teraz, ale na razie z kilku przyczyn jest to niemożliwe. W dzisiejszym poście chciałabym poruszyć tematykę aparatów ortodontycznych. Noszenie aparatu wcale nie jest uciążliwe i szybko można się do niego przyzwyczaić. Wbrew pozorom wcale nie musimy radykalnie zmieniać naszych nawyków żywieniowych. Czas mija bardzo szybko, więc nim się obejrzymy, a już trzeba będzie zdejmować aparat. Dzisiaj chciałabym zaznajomić Was z trzema rodzajami aparatów ortodontycznych, które wcale nie wyglądają źle podczas noszenia, a mogą być nawet niezauważalne. Przejdźmy zatem do konkretów.


APARATY ESTETYCZNE

To aparaty z przezroczystymi zamkami i często także białym drucikiem zamiast zwykłego metalowego. Działają tak samo jak klasyczne metalowe aparaty, ale są zdecydowanie mniej widoczne. Charakteryzują się też większą wytrzymałością. W tej grupie mieszczą się też aparaty bezligaturowe, które nie posiadają gumek. Kilka moich koleżanek nosi tego typu aparaty i faktycznie są one niemalże niezauważalne. Sama planuję założyć właśnie taki aparat estetyczny.

APARATY LIGWALNE

Są to tzw. aparaty językowe, ponieważ zakłada się je po wewnętrznej stronie zębów. Dzięki temu są niewidoczne. Tego typu aparaty przynoszą też szybsze efekty niż aparaty tradycyjne. Umiejscowienie łuków aparatu po wewnętrznej stronie powoduje mniejsze odczuwanie bólu związanego z prostowaniem się zębów.

SZYNY CLEAN ALIGNER

Moim zdaniem to najciekawsza nowoczesna metoda prostowania zębów. Szyny Clean Aligner prostują zęby w sposób nieinwazyjny. Są to specjalne niewidoczne nakładki, które zapewniają komfort i gwarantują szybkie rezultaty. Większość wad jest korygowana jest w ciągu zaledwie pół roku. Nakładki Clean Aligner można zdjąć w każdej chwili np. do mycia zębów czy jedzenia. Tego typu aparaty oferuje klinika http://www.orto-magic.eu/ (oczywiście pozostałe rodzaje aparatów też). Warto dodać, że krótszy czas leczenia to także mniejsze koszty. 


Nosicie lub nosiliście aparat na zęby? A może planujecie założyć? Jaki rodzaj aparatu najbardziej do Was przemawia?


Czytaj dalej