16 lutego 2017

ShinyBox Party Time - minirecenzje produktów

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją styczniowego pudełka ShinyBox Party Time. Tematem przewodnim tej edycji ShinyBox jest karnawał. Pudełko trafiło w moje upodobania kosmetyczne i uważam je za udane. Co prawda mogłoby być w nim więcej brokatowych produktów, które nieodłącznie kojarzą mi się właśnie z karnawałem. Niemniej jednak jestem zadowolona. Według mnie edycja Party Time jest godna uwagi i zakupu. Zapraszam do poczytania minirecenzji poszczególnych produktów z tego pudełka.


Krem pod oczy L'orient to mój hit tego pudełka. Kosmetyk perfekcyjnie nawilża i odżywia skórę pod oczami pozostawiając ją niezwykle gładką i przyjemną w dotyku. Ma treściwą konsystencję, nieco tłustawą. Szybko się wchłania. Jest to produkt bezzapachowy. Krem umieszczono w opakowaniu z pompką, co przekłada się na wygodę użytkowania. Cena to ok. 64 zł/15 ml.


Sztuczne rzęsy marki Neicha są przepiękne. Dają efekt wachlarza rzęs, ale nie jest to efekt przerysowany. Rzęsy są lekkie i niewyczuwalne po przyklejeniu. Niestety mają jeden minus - są dosyć sztywne (w porównaniu np. do Ardell) i przez to nieco trudniej dopasować je do oka podczas przyklejania. Cena to ok. 16,90 zł/para.


Oprócz rzęs w pudełku znalazł się też klej do rzęs Neicha. Produkt sprawdza się bardzo dobrze. Trzyma bez problemu cały dzień. Jest łatwy w usuwaniu. Na pochwałę zasługuje opakowanie kleju - posiada wygodny pędzelek, którym zdecydowanie łatwiej nakłada się klej na rzęsy niż ze standardowej, typowej dla większości klejów do rzęs, tubki. Cena to ok. 14,90 zł/szt.


Pozostając w temacie oczu, czas na kilka słów odnośnie cienia w kredce Faberlic. Mnie trafił się w odcieniu brązowym. Kolor jest naprawdę przepiękny i ma cudowne metaliczne wykończenie. Pigmentacja jest doskonała, jak na cień w kredce przystało. Kosmetyk wytrzymuje na powiekach bez bazy przez cały dzień, nie roluje się ani nie zbiera w załamaniach powiek. Cena to ok. 22,50 zł/szt.


Żel do brwi Bell, który również znalazł się w pudełku Party Time niestety mnie nie zachwycił. Kolor jest jakiś dziwny, szarawy, a sam efekt mnie nie przekonuje. Sprawdzi się u osób, które oczekują jedynie nadania koloru brwiom, a niekoniecznie ich zagęszczenia. Cena to ok. 9,99 zł/9 g.


Kolejny kosmetyk to Joko Glow Primer, czyli rozświetlacz w kremie. Można używać go jako bazę rozświetlającą pod podkład lub jako klasyczny rozświetlacz. Ja stosuję go w ten drugi sposób. Nadaje skórze piękny blask i świetnie odbija światło. Cena to ok. 9,90 zł/25 ml.


W pudełku nie zabrakło również produktu do włosów i to bardzo udanego. Jest to olejek w sprayu GlissKur, który ma regenerować i spajać włókna włosa. Kosmetyk pomimo olejowej formuły jest lekki i nie obciąża włosów. Ma przyjemny słodki zapach. Ułatwia rozczesywanie włosów, dodaje im miękkości i blasku. Ciężko mi gołym okiem ocenić czy spaja włókna włosa, ale z pewnością zapobiega rozdwajaniu włosów. Cena to ok. 18,99 zł/100 ml.


Zimowy krem na mrozy Farmona nie do końca pasuje mi do zamysłu karnawałowego pudełka, aczkolwiek na zimę pasuje idealnie. Dobrze chroni skórę przed mrozem i co ważne, nadaje się pod makijaż. Ma zaskakująco lekką formułę jak na tego typu krem i szybko się wchłania. Pomimo parafiny w składzie nie zapycha skóry. Zapach kremu jest delikatny.


Przedostatni produkt z pudełka ShinyBox Party Time to miniaturka pasty do zębów Blanx. Jest to wersja, która ma usuwać osad z zębów. Rzeczywiście dobrze radzi sobie z plamami po kawie czy herbacie. Niemniej jednak nie ma jakiegoś szczególnego działania wybielającego. Małe opakowanie sprawdzi się do torebki lub na wyjazd. Cena pełnowymiarowej tubki to ok. 22,90 zł/75 ml.

Zadbane, białe i proste zęby to podstawa. Moje zęby niestety nie są do końca proste, toteż zamierzam założyć na nie aparat jeszcze w tym roku. Planuję go już kilka lat i na dobrą sprawę mogłabym być już po, gdybym zdecydowała się na niego od razu. Teraz coraz poważniej rozważam założenie aparatu lingwalnego, który jest praktycznie niewidoczny podczas noszenia. Jeśli chodzi o aparaty lingwalne kraków ma całkiem sporo gabinetów, które je oferują. Jako, że zęby to poważna sprawa to ja skorzystam z certyfikowanego, specjalistycznego centrum ortodoncji OrtoLingwa.
 

Ostatni produkt, który znalazłam w pudełku to prezent. Mnie trafił się lakier do paznokci Cuccio Naturale - różowe drobinki i brokat w bezbarwnej bazie. Raczej nie sięgam już po klasyczne lakiery, więc dla mnie produkt niezbyt przydatny, ale uroku nie można mu odmówić. Na karnawał jest jak znalazł. 


Skusiliście się na to pudełko? Jaki produkt najbardziej przypadł Wam do gustu?


15 komentarzy

  1. zawartość bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  2. Lakier w butelce prezentuje się fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę bardzo ładny i na paznokciach można dozować ilość drobinek w zależności od upodobań :)

      Usuń
  3. bardzo polubiłam się z olejkowym serum, kremem pod oczy i rozświetlaczem Joko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, zwłaszcza kremem pod oczy :)

      Usuń
  4. przepiękny lakier, jestem bardzo zadowolona z kredki- mam ten sam kolor i z kremu L'orient

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kredki też jestem bardzo zadowolona :) Pięknie prezentuje się na powiekach :)

      Usuń
  5. kilka rzeczy przypadło mi do gustu :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Zrezygnowałam w tym roku ze wszystkich subskrypcji pudełek, bo denerwowała mnie kompletna losowość ich zawartości, często dostawałam kosmetyki, których nie używam i nie potrzebuję, albo jakieś kolor nie wiadomo skąd. Z tego pudełka przydałaby mi się może odżywka do włosów ewentualnie żel do brwi. Reszta leżałaby nieużywana lub powędrowała w inne ręce.

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawa zawartośc ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. lakier wygląda bardzo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz jakieś pytanie - pisz śmiało, odpowiem pod Twoim komentarzem :)

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących. Możesz zostawić w komentarzu adres swojego bloga - będzie mi łatwiej na niego trafić :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...