29 kwietnia 2017

Dlaczego warto zamieszkać nad morzem? 5 powodów

Marzyliście kiedyś o domu z widokiem na morze? Do mnie bardzo często powraca to marzenie. Szumiące fale, lśniąca woda, statki widoczne gdzieś na horyzoncie to doskonały widok z okna. Chętnie przeniosłabym się nad morze dla właśnie takich widoków, choć obecnie bliżej mi do gór niż morza. Na szczęście marzenie mieszkania w pobliżu morza jest realne. Wystarczy zainteresować się ofertą firmy http://www.burco.pl/ zajmującej się wynajmem oraz sprzedażą apartamentów i domów nad morzem w miejscowościach takich jak Rogowo czy Ustronie Morskie. Są to miejsca, których walory uzdrowiskowo-turystyczne są doceniane od wielu lat. Mnie podobają się zwłaszcza Ustronie Morskie i chętnie bym tam zamieszkała. A dlaczego akurat morze? Oto pięć powodów:
1. TE WIDOKI
Niezaprzeczalnym argumentem przemawiającym na korzyść mieszkania nad morzem są tamtejsze krajobrazy. Piękne plaże, klify, falująca woda, roślinność... Jest się w czym zakochać, to nie ulega wątpliwości.

fot: http://www.burco.pl/
2. MORSKIE POWIETRZE
Przesycone jodem nadmorskie powietrze jest zbawienne zwłaszcza dla osób mających problemy z tarczycą, jednak i zdrowi ludzie lepiej czują się wdychając takie powietrze. Jod jest bardzo ważnym pierwiastkiem, a nad morzem go nie brakuje.

fot: http://www.burco.pl/
3. SPACERY PO PLAŻY
Spacery po plaży wzdłuż wybrzeża to rewelacyjny sposób na relaks. Co prawda każdy spacer relaksuje, ale moim zdaniem spacery po plaży nie mają sobie równych.

4. ACH TE RYBY
Dla osób, które uwielbiają jeść ryby nadmorskie miejscowości będą prawdziwym rajem. Mnóstwo miejsc, gdzie serwowane są przepyszne, naprawdę świeże ryby zdecydowanie zachęca do zamieszkania nad morzem.

fot: http://www.burco.pl/

fot: http://www.burco.pl/
5. WAKACJE POD NOSEM
Co roku w sezonie niemalże pół Polski zjeżdża się nad morze na urlopy i wakacje. Często jadą one nawet kilkanaście godzin z drugiego końca kraju. Osoby mieszkające nad morzem możliwość takich wczasów mają dosłownie na wyciągnięcie ręki. Odpadają im koszty dojazdu oraz noclegu. A kilkudniowe noclegi nad morzem w ośrodkach wypoczynkowych do najtańszych nie należą. Zdecydowanie taniej (porównując) wychodzi długoterminowy wynajem lub zakup apartamentu czy domu, takich jak w ofercie firmy Burco.


Chcielibyście zamieszkać nad morzem? Zgadzacie się z moimi argumentami? Jakie jeszcze byście dopisali do tej listy?



Czytaj dalej

28 kwietnia 2017

ShinyBox Spełnij Marzenia - co znalazłam w pudełku?

Kiepska pogoda utrzymująca się od kilku dni zdecydowanie nie sprzyja robieniu zdjęć. Jednak jakoś musiałam sobie poradzić, bo chciałam Wam pokazać co znalazło się w najnowszym pudełku ShinyBox. Jest to edycja kwietniowa "Spełnij marzenia".




W pudełku pojawiły się dwa mocne punkty, które zostały ujawnione przed wysyłką pudełka i z pewnością przekonały wiele osób do jego zakupu. Są to: żel do mycia twarzy z luffą nieznanej mi dotąd marki -417 oraz błyszczyk do ust Dr Irena Eris ProVoke (ja trafiłam na kolor beżowy). Żel bardzo chętnie wypróbuję, ale błyszczyk niekoniecznie. Nie przepadam za błyszczykami. Zdecydowanie wolę pomadki. Cena żelu to aż 116 zł/200 ml, a błyszczyka 55,00 zł. PRODUKTY PEŁNOWYMIAROWE 

Produktem wymiennym (1 z 2) był eyeliner oraz wypiekany róż do policzków marki Joko Make Up. Mnie trafił się róż w dość nietypowym, pomarańczowym odcieniu. Wygląda mi bardziej na błyszczący bronzer. Cena: 24,50 zł/szt. PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY


Kolejne dwa produkty z kwietniowego ShinyBoxa to kosmetyki pielęgnacyjne: balsam tlenowy Air Stream z linii Legendarny Tlen marki Faberlic i rozświetlający krem pod oczy Krynickie Spa. I balsam, i krem mocno mnie ciekawią. Cena balsamu to 39,90 zł/50 ml, a kremu pod oczy 16,00 zł/30 ml. PRODUKTY PEŁNOWYMIAROWE

W ShinyBox "Spełnij marzenia" nie mogło zabraknąć czegoś, co faktycznie może pomóc nam spełnić marzenia. Jest to voucher o wartości 30,00 zł na dowolny prezent z Katalogu Marzeń. Voucher można wykorzystać do końca maja. 

Jako dodatek dołożono próbkę szamponu marki Lab One. Szkoda, że to próbka a nie miniaturka - nie wiem czy wystarczy mi na jedno użycie.


Skusiliście się na kwietniową edycję ShinyBoxa? Jak wrażenia?


Czytaj dalej

26 kwietnia 2017

Skin Coach - droga do pięknej i zdrowej skóry? Recenzja książki Bożeny Społowicz


O książce Skin Coach napisanej przez Bożenę Społowicz słyszała chyba każda kobieta (a i pewnie przynajmniej część mężczyzn). Mnie od razu zaciekawiła. Lubię książki poradnikowe. Takiej o skórze jeszcze nie miałam, więc postanowiłam przeczytać Skin Coach. Książka otrzymałam do przeczytania i zrecenzowania z księgarni internetowej MegaKsiążki.pl

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią odnośnie tej książki. Będzie to zarówno opinia co do samej treści, jak i do oprawy graficznej lektury.


Książka jest pięknie wydana. Ma połyskującą, miękką okładkę o przyjemnej w dotyku fakturze. W środku umieszczono wiele ilustracji, zdjęć oraz schematów. Przy poszczególnych rozdziałach pojawiają się miejsca na notatki, służące m.in. do określenia swojego typu cery. Wszystko jest dopracowane, przejrzyste i po prostu ładne.


Lekturę podzielono na kilka rozdziałów. Nie będę ich po kolei wymieniać, ale pokrótce omówię. Najpierw zaczynamy od wstępu i wyjaśnienia czym właściwie jest skin coaching oraz poznajemy koło skóry. Następnie przy pomocy opisów i wskazówek autorki poznajemy swój rodzaj cery. Później przedstawiona jest Piramida Młodości oraz codzienna pielęgnacja poranna i wieczorna. Kolejno autorka niejako zachęca nas do pozbycia się z kosmetyczki kosmetyków nieodpowiednich dla typu skóry, jaki posiadamy. Skupia się też na planie pielęgnacji. Pod koniec autorka przygotowała rozdział odnośnie makijażu. Na końcu książki pojawiają się przepisy na domowe kosmetyki oraz skin coaching w pigułce. Tak właśnie wygląda w skrócie ta książka.

Skin Coach okazała się dla mnie dość zaskakująca - dowiedziałam się mnóstwa nowych rzeczy, poznałam błędy pielęgnacyjne, które często nieświadomie popełniałam, ustaliłam mój typ cery... można by dalej wymieniać. Książka jest według mnie bogata w treści merytoryczne i prawdziwą wiedzę kosmetyczną. Widać, że autorka jest profesjonalistką, która zna się na swoim fachu. Wiedza jest podana w tej książce w sposób przystępny dla przeciętnego czytelnika. Wszystko jest dokładnie wytłumaczone: co, jak i po co. 

Z drugiej strony podejście autorki do pielęgnacji skóry, dobierania produktów itp. wydaje mi się zbyt restrykcyjne. Ja na pewno nie zdecyduję się na wprowadzenie tych wszystkich zmian, które są zalecane przez autorkę. Oczywiście rozumiem, że to wszystko jest naprawdę dobre dla skóry. Niemniej jednak nigdy nie będę miała aż takiej samodyscypliny, jeżeli chodzi o pielęgnację skóry, ale i tak uważam, że warto było przeczytać tą książkę. Naprawdę bardzo dużo się z niej dowiedziałam. Jak wspominałam - części moich nawyków nie zmienię, ale będę miała świadomość co robię dobrze, a co źle. Jeśli i Wy chcecie posiąść taką wiedzę to polecam Wam przeczytać Skin Coach.



Czytaliście już tą książkę? Jakie macie o niej zdanie? Lubicie książki poradnikowe o urodzie?



Czytaj dalej

25 kwietnia 2017

Poduszki i poszewki - szybki sposób na odświeżenie wnętrzna

Wiosna sprzyja wprowadzaniu zmian. Jednymi z nich są zmiany we wnętrzach. Chcąc odświeżyć lub odmienić charakter wnętrza wcale nie potrzeba ogromu czasu i dużych nakładów finansowych. Świetnym sposobem na szybkie odświeżenie pomieszczenia jest zmiana poszewek na poduszkach czy dorzucenie kilku nowych. Poduszki sprawiają, że pokój wydaje się bardziej przytulny i komfortowy. Z powodzeniem pełnią również funkcje dekoracyjne.

Ja na wiosnę wybieram najczęściej jasne kolory i kwiatowe motywy. Gdy wszystko wokół kwitnie to sama mam ochotę, aby mój pokój też nieco rozkwitnął. W tym roku zdecydowałam się na dwie nowe poszewki z motywem ulubionych kwiatów. 


Poszewki, które wybrałam, pochodzą ze sklepu TekstyliaLand.pl. Ich wymiary to 40 x 40 cm (można też wybrać większe, są szyte na wymiar). Wykonane są z przyjemnego w dotyku materiału. Są solidnie uszyte. "Zamykają" się na zakładkę. Nadruk na poszewkach jest wysokiej jakości. Wzory, które wybrałam to ROSE BUDS (nadruk w róże) i PANSIES (nadruk w bratki). Jestem bardzo zadowolona z tych poszewek i chętnie sięgnę po kolejne wzory.



 
Na koniec chciałabym pokazać Wam kilka innych wzorów poszewek ze sklepu TekstyliaLand.pl, które wpadły mi w oko. Wybór motywów jest naprawdę ogromny, aż ciężko się zdecydować na jeden konkretny.




Podobają Wam się wybrane przeze mnie poszewki? Jakie wzory poszewek najbardziej lubicie?



Czytaj dalej

Kulisy blogowania: plakat jako tło na bloga

Wiosenne przesilenie daje się mocno we znaki. Sama mam wrażenie, że w tym roku wiosna bardzo się opóźnia, a przejście z zimy (już nawet nie kalendarzowej ani pogodowej) jest bardzo uciążliwe. Niektórych ludzi na wiosnę łapie depresja spowodowana różnymi problemami osobistymi, które potęguje właśnie to przesilenie wiosenne. Stres bardzo negatywnie działa na nasze organizmy. Gdy ciężko jest sobie z nim poradzić to warto udać się specjalistycznej poradni psychologicznej http://www.doktorpsychiatra.pl/. Z pomocą psychologa lub psychiatry o wiele szybciej i bezpieczniej można wrócić do normalności. Bez komfortu psychicznego nic nie będzie nas cieszyło - nawet ulubione zajęcia takie jak np. fotografowanie.

Każdy blogger wie, że przy robieniu zdjęć na bloga niezwykle istotne jest tło, na którym fotografujemy przedmioty do postów - czy to kosmetyki czy też inne rzeczy. Ja przez długi czas poszukiwałam idealnego tła na bloga i wydaje mi się, że w końcu takie znalazłam. Moje wymogi odnośnie perfekcyjnego tła były następujące: musi być wysokiej jakości, nie może odbijać światła, ale jednocześnie nie chcę typowo matowego oraz musi być łatwe w przechowywaniu. Po licznych próbach z różnymi materiałami (tapety, okleiny, podkładki itd.) trafiłam na... drukowany na satynowym papierze premium plakat. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Taka forma tła jest po prostu perfekcyjna. Zdecydowałam się na wzór imitujący przecierane białe deski, aczkolwiek do wyboru jest ich całe mnóstwo.

Poniżej możecie zobaczyć przykładowe zdjęcia z wykorzystaniem plakatu z Foteks jako tła.




Moje tło pochodzi ze sklep.foteks.pl i jest to plakat wydrukowany na satynowym papierze premium. Ma wymiary 70 cm x 50 cm. Taka wielkość jest w sam raz do blogowych zdjęć. Tło - plakat to wydruk wysokiej jakości, który na zdjęciach skutecznie udaje prawdziwe deski. Teraz czaję się jeszcze na wersję z motywem marmuru. Jeśli chodzi o ceny to moje tło - plakat kosztowało 77 zł. Może nie jest to szczególnie niska cena, ale zdecydowanie warto zainwestować w choćby jedno porządne tło. Taka inwestycja to oszczędność czasu przy robieniu zdjęć, bo z tym tłem - plakatem nie ma żadnych problemów (nie odbija światła, nie zaburza balansu bieli, nie podwija się nadmiernie). Ceny plakatów kształtują się w zależności od ich wielkości i wzoru. Jeśli szukacie wysokiej jakości tła na bloga to polecam Wam plakaty na satynowym papierze premium ze sklepu Foteks.


Plakaty na sklep.foteks.pl to nie tylko świetne tła na bloga, bo ich standardowe wykorzystanie (czyli dekoracja ściany) to również super opcja. Jeśli więc nie macie bloga lub macie, ale nie potrzebujecie nowego tła to może zainteresujecie się plakatami Foteks z ich pierwotnym przeznaczeniem.


Jakiej formy tła najczęściej używacie do zdjęć na bloga? 


Czytaj dalej

Regeneracyjne serum do twarzy Regenerum - dobre czy przereklamowane?

Jestem pełna podziwu jak rozwinęła się fotografia w ciągu ostatnich kilku lat. Nie chodzi mi tutaj nawet o sprawy czysto techniczne, a bardziej o sprzęty. Coraz popularniejsza staje się fotografia z lotu ptaka z wykorzystaniem dronów. Tego typu usługi foto i video oferuje firma http://www.dronexvision.pl/. Według mnie taka forma doskonale sprawdzi się podczas ślubów - można z góry objąć gości, "pogonić" wypuszczone w powietrze balony, pokazać piękno z góry. Jak dla mnie to rewelacja.

Patrzeć tylko jak firmy kosmetyczne zaczną wykorzystywać drony w swoich kampaniach reklamowych. Będzie ciekawie. Odkąd kilka lat temu wypróbowałam serum do paznokci z pędzelkiem to nie miałam do czynienia już z żadnymi innymi produktami tej marki. Zgadniecie o jaką firmę chodzi? Zgadza się, o Regenerum. Media naszpikowane są reklamami tej marki, która może poszczycić się całą linią produktów. Od stóp do głów. Dzisiaj chciałabym napisać Wam moją opinię o serum do twarzy Regenerum. Z wielką ciekawością podchodziłam do testów, a z drugiej strony trochę obawiałam się zapchania porów. Jak się sprawdziło? O tym poniżej.


Regeneracyjne serum do twarzy Regenerum umieszczone jest w wygodnej miękkiej tubce z pompką typu airless. Pomysł na opakowanie jest rewelacyjny. Dodatkowo produkt zapakowano w ofoliowany kartonik. Przy pomocy pompki serum wydobywa się bez problemu. Kosmetyk ma średniej gęstości konsystencję. Po nałożeniu szybko się wchłania pozostawiając delikatną warstwę ochronną. Na jedno użycie na twarz wystarcza niewielka ilość. Przekłada się to na dobrą wydajność produktu. Zapach serum jest bardzo przyjemny, nienachalny ale wyczuwalny. Przypomina mi zapach kosmetyków do włosów z L'biotici w wersji Minerały i diamenty. Lubię ładnie pachnące produkty do pielęgnacji. W parze z ładnym zapachem idzie dobre działanie serum. Stosuję je raz na dwa dni, żeby nie przeciążyć cery, bo pomimo swojej lekkiej konsystencji produkt jest treściwy. Serum doskonale nawilża skórę i chroni cerę przed przesuszeniem. Rzeczywiście dostrzegalne jest też działanie regenerujące i odżywcze. Obawiałam się, że serum zapcha mi skórę, ale nie stało się tak. Potrzebowałam kosmetyku, który będzie miał skoncentrowane działanie, ale nie będzie to typowo wodniste serum. To z Regenerum zdecydowanie spełnia moje wymagania pod tym względem. Na koniec jeszcze muszę napisać, że serum nadaje się do stosowania pod makijaż. Uważam, że jest to produkt godny polecenia. Wzbudził on też moją ciekawość odnośnie pozostałych produktów marki.


Serum Regenerum możecie kupić w aptekach za około 20 zł. Tubka ma pojemność 50 ml.



Używaliście tego serum? Jaka jest Wasza opinia o nim? A może polecacie inne kosmetyki marki Regenerum?




Czytaj dalej

24 kwietnia 2017

Liferia - pudełko z kosmetykami z całego świata, edycja marcowa

Dzięki pudełkom subskrypcyjnym poznałam już wiele interesujących kosmetyków i akcesoriów kosmetycznych, po które normalnie raczej bym nie sięgnęła, z różnych powodów. Cieszę się, że firmy oferujące boxy z kosmetykami i akcesoriami odkrywają przed nami wiele perełek. Jednym z boxów wartym uwagi jest Liferia. Najkrócej można powiedzieć, że jest to pudełko z kosmetykami z całego świata. Pojawiają się w nim kosmetyki zarówno rodzimych, jak i zagranicznych marek, często niedostępnych na polskim rynku. W dzisiejszym poście chciałabym pokazać Wam co znalazło się w marcowej edycji pudełka Liferia. Na końcu będę miała dla Was też specjalny kod na zakup pudełka. 


Zacznijmy od produktów pełnowymiarowych, które pojawiły się w marcowym boxie. Są to: płyn micelarny Balneokosmetyki, tonik do twarzy Naturalis oraz pęseta The Vintage Cosmetics. Płyn i tonik to kosmetyki pochodzące z Polski, a pęseta to produkt angielskiej marki. 


Płyn micelarny Balneokosmetyki z wyciągiem z kaktusa, d-pantenolem i wodę oczarową. Szybko usuwa makijaż cery i oczu, bez podrażniania i wysuszania skóry. Ma delikatny zapach. Ogromnie się cieszę, że ten produkt znalazł się w pudełku bo co najmniej od pół roku przymierzałam się do jego zakupu. Cena: 29,00 zł/250 ml.


Tonik Naturalis wiesiołkowy niestety nie wzbudził mojego zainteresowania. Na drugim miejscu w składzie ma olejek rycynowy, którego obawiam się trochę w codziennej pielęgnacji skóry. Jest dla mnie zbyt ciężki na co dzień, a tonik to przecież kosmetyk, który winno się stosować codziennie. Zaś olej wiesiołkowy w toniku Naturalis jest prawie na końcu. Cena: 15 zł/200 ml.


Pęseta, której używałam do tej pory jest już mocno wysłużona, więc nowa pęseta The Vintage Cosmetics zdecydowanie mnie zadowala. Akcesoria kosmetyczne według mnie powinny być nie tylko praktyczne, ale też ładne i taka właśnie jest ta pęseta. Cena: ok. 40 zł.

Oprócz produktów pełnowymiarowych w marcowej Liferii znalazły się dwie miniaturki, inaczej określane jako kosmetyki travel size. Pierwszy kosmetyk to żel pod prysznic angielskiej marki Apple & Bears a drugi to nawilżający krem do twarzy izraelskiej marki Ahava. 


Żel pod prysznic Apple & Bears trafił mi się o zapachu granatu i aloesu. Dla mnie ten zapach jest neutralny. Kosmetyk ma przyjemny skład. Całkiem dobrze się pieni. Miniaturka wystarczyła mi na dwa użycia. Cena: ok. 21 zł/50 ml.


Krem nawilżający Ahava od razu mnie zaciekawił. Słyszałam wiele dobrego o tej marce, więc niemalże od razu zabrałam się za wypróbowanie kremu. Pierwsze wrażenie zdecydowanie na plus. Kremik jest lekki, szybko się wchłania, przyjemnie nawilża i ładnie pachnie. Cena: ok. 40 zł/15 ml. 

Jak widzicie zdjęcia produktów zrobiłam iście wiosenne. Niestety pogoda w ostatnim czasie jest daleka od wiosennego ideału. Wystarczy przyłożyć rękę do okna w pokoju, a już czuć napływające z zewnątrz zimno. Na szczęście na rynku pojawiły się termoparapety. Montując taki parapet można do minimum ograniczyć napływ nieprzyjemnego, zimnego powietrza z zewnątrz. Tego typu parapety są już powszechnie stosowane w profesjonalnym budownictwie.


Subskrybujecie pudełko Liferia? Co sądzicie o marcowej edycji? Też czekacie na prawdziwą wiosnę?


Czytaj dalej

InstaBook, czyli jak przelać Instagrama na papier


Zastanawialiście się kiedyś jak budowane są ogromne wieżowce? Tak naprawdę wszystko opiera się na przemyślanych konstrukcjach stalowych. Wszystko jest precyzyjnie wyliczane, a następnie realizowane. Tak samo wszystkie te hale przemysłowe, markety i tym podobne. Konstrukcje stalowe są często i dla nas samych pomocne np. przy robieniu elewacji domu. Stalowe rusztowania na pewno kojarzy każdy z Was. Produkcją i montażem konstrukcji stalowych zajmuje się firma http://sandc.pl/konstrukcje-stalowe/. Jej wyroby są zgodne ze standardami, więc jest godna zaufania. Nie polecam korzystania z własnych konstrukcji, nieodpowiednich pod względem już samej techniki, bo można sobie zrobić krzywdę. Niejednokrotnie widziałam na Youtube czy Instagramie filmiki ze "śmiesznymi" wypadkami. Niby śmieszne, ale jednak straszne. Lepiej korzystać z wyrobów profesjonalnych firm.


Instagram od dawna cieszy się ogromną popularnością. Sama posiadam tam konto już dosyć długo. Z upływem czasu zmieniło się trochę postrzeganie i idea tego narzędzia. Początkowym zamysłem było wrzucanie miksu zdjęć wykonanych telefonem, dokumentujących naszą codzienność. Z czasem instagramowe profile stały się bardziej spójne, tematyczne i profesjonalne. Oczywiście ciągle można, a nawet powinno się wrzucać spontaniczne zdjęcia. Pełna dowolność. Mój profil na Instagramie jest właśnie takim miksem. Co prawda, chciałabym dodawać tam zdjęcia w jakiś sposób ze sobą powiązane, ale jednocześnie nie chcę się ograniczać. Dlatego też dodaje wszystko na co mam ochotę. 


A co powiecie na Instagrama w formie albumu książkowego? Według mnie stworzenie własnego albumu ze zdjęciami ze swojego profilu instagramowego to naprawdę świetna opcja. Można w ten sposób niejako przelać na papier instagramowe wspomnienia, złapane chwile. Ja jakiś czas temu zdecydowałam się wywołać część zdjęć z mojego konta na Instagramie. I tak powstał mój Instabook.


Okazało się, że stworzenie Instabooka to banalna sprawa. Edytor tworzenia Instabooka jest niezwykle intuicyjny i prosty w obsłudze. Zrobienie własnego albumu zajęło mi dosłownie kilkanaście minut. Ja zdecydowałam się na album wspomnień składający się z 20 stron. Na każdej stronie umieszczałam kolaż składający się zwykle z czterech zdjęć. Do wyboru jest wiele rodzajów kolaży, dzięki czemu można maksymalnie spersonalizować swojego Instabooka i zrobić go zgodnie ze swoimi preferencjami. Na zamówienie czekałam zaledwie kilka dni.


Album jest naprawdę świetnej jakości, a kolory zdjęć są dobrze odzwierciedlone. Kartki są sztywne i twarde, co sprawia, że album jest solidny i bez obaw można go przeglądać do woli. 


Jeśli chcielibyście wywołać zdjęcia ze swojego Instagrama to bardzo polecam Wam opcję stworzenia Instabooka.




Posiadacie konta na Instagramie? Zamierzacie stworzyć własnego Instabooka?


Czytaj dalej

Tutorial: Efekt marmuru na paznokciach - manicure hybrydowy

Marmurowe płytki w łazienkach wyglądają rewelacyjnie. Sama chciałabym takie w swojej łazience. Jest to spory wydatek, więc trzeba odpowiednio przygotować bazę łazienki pod takie płytki. Chodzi mi tutaj o wszelakie rurki i zawory. Muszą być jak najlepszej jakości, żeby służyły przez długi czas. Warto korzystać z ofert sprawdzonych firm gwarantujących wysoką jakość sprzedawanych produktów takich jak firma http://www.medynski.pl/. Mając porządną bazę można spokojnie kłaść nawet najdroższe płytki.

Marmur można przenieść także na paznokcie. Od ponad roku regularnie robię sobie manicure hybrydowy. Zazwyczaj maluję paznokcie na jednolity kolor lub łączę kilka kolorów. Rzadko wykonuję jakieś zdobienia. Postanowiłam jednak, iż będę częściej malować wzorki na swoich paznokciach. W moim obecnym manicure (pokażę go w najbliższych dniach) na pojedynczych paznokciach zmalowałam efekt marmuru. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak wykonać takie zdobienie. Wbrew pozorom jest ono łatwe i szybkie do zrobienia. 


Co będzie potrzebne do wykonania zdobienia?

  • płatki kosmetyczne, cleaner, bloczek polerski
  • baza i top hybrydowe (u mnie Semilac)
  • biały lakier hybrydowy (u mnie Semilac 001 Strong White)
  • szary lub czarny lakier hybrydowy (u mnie Semilac 141 Lady In Grey)
  • cieniutki pędzelek do zdobień
  • lampa UV


Jak zrobić efekt marmuru na paznokciach? 

Matujemy płytkę paznokcia bloczkiem polerskim, odtłuszczamy cleanerem, a następnie malujemy bazą i utwardzamy w lampie. Następnie aplikujemy biały lakier hybrydowy na paznokieć i utwardzamy w lampie. Jeśli lakier nie dał pełnego krycia to czynność powtarzamy. Kolejno nakładamy na paznokieć top, ale na razie nie utwardzamy go.



Na pędzelek do zdobień nabieramy odrobinę szarego lakieru i malujemy na paznokciu (po nieutwardzonym topie) cienkie, niezbyt równe kreseczki. Im więcej kreseczek zrobimy, tym bardziej zapełniony będzie później nasz marmur.


Po narysowaniu kreseczek rozcieramy je na boki pędzelkiem. Im bardziej rozmyty efekt marmuru chcemy osiągnąć tym bardziej rozcieramy. Gdy już mamy efekt taki jak nam najbardziej odpowiada to utwardzamy top z wzorkiem w lampie. Na koniec nakładamy jeszcze jedną warstwę topu dla zabezpieczenia efektu i również utwardzamy. Przemywamy cleanerem i gotowe.


Tak jak pisałam na początku posta, w najbliższych dniach pokażę Wam jak ja tego typu efekt wykorzystałam w manicure, który obecnie noszę na paznokciach. Dajcie znać, czy zamierzacie skorzystać z mojego tutoriala i czy chcielibyście w przyszłości inne tutoriale paznokciowe.



Podoba Wam się taki efekt marmuru na paznokciach?



Czytaj dalej

Sezon wiosenno-letni: inspiracje ogrodowo-tarasowe

Wiele z nas marzy o pięknym ogrodzie czy tarasie. W nowoczesnych mieszkaniach takich jak oferuje firma http://apm-development.com.pl/ często pojawiają się wspaniałe, przestronne tarasy. Można na nich stworzyć zarówno strefę relaksu, jak i mini ogród. Same mieszkania są przestronne, więc czujemy się w nich swobodnie. Sama marzę o mieszkaniu w takim apartamentowcu z pięknym tarasem. 

W dzisiejszym poście przygotowałam dla Was kilka inspiracji odnośnie urządzania ogrodu czy tarasu. To kolejny tego typu post na moim blogu. Wiem, że cieszą się dużym zainteresowaniem, toteż przygotowałam kolejną część. Mam nadzieję, że i tym razem przypadną Wam do gustu te inspiracje. Bez przedłużania przechodzę do prezentacji inspirujących zdjęć. 












Podobają Wam się takie pomysły?




Czytaj dalej