25 kwietnia 2017

Poduszki i poszewki - szybki sposób na odświeżenie wnętrzna

Wiosna sprzyja wprowadzaniu zmian. Jednymi z nich są zmiany we wnętrzach. Chcąc odświeżyć lub odmienić charakter wnętrza wcale nie potrzeba ogromu czasu i dużych nakładów finansowych. Świetnym sposobem na szybkie odświeżenie pomieszczenia jest zmiana poszewek na poduszkach czy dorzucenie kilku nowych. Poduszki sprawiają, że pokój wydaje się bardziej przytulny i komfortowy. Z powodzeniem pełnią również funkcje dekoracyjne.

Ja na wiosnę wybieram najczęściej jasne kolory i kwiatowe motywy. Gdy wszystko wokół kwitnie to sama mam ochotę, aby mój pokój też nieco rozkwitnął. W tym roku zdecydowałam się na dwie nowe poszewki z motywem ulubionych kwiatów. 


Poszewki, które wybrałam, pochodzą ze sklepu TekstyliaLand.pl. Ich wymiary to 40 x 40 cm (można też wybrać większe, są szyte na wymiar). Wykonane są z przyjemnego w dotyku materiału. Są solidnie uszyte. "Zamykają" się na zakładkę. Nadruk na poszewkach jest wysokiej jakości. Wzory, które wybrałam to ROSE BUDS (nadruk w róże) i PANSIES (nadruk w bratki). Jestem bardzo zadowolona z tych poszewek i chętnie sięgnę po kolejne wzory.



 
Na koniec chciałabym pokazać Wam kilka innych wzorów poszewek ze sklepu TekstyliaLand.pl, które wpadły mi w oko. Wybór motywów jest naprawdę ogromny, aż ciężko się zdecydować na jeden konkretny.




Podobają Wam się wybrane przeze mnie poszewki? Jakie wzory poszewek najbardziej lubicie?



Czytaj dalej

Kulisy blogowania: plakat jako tło na bloga

Wiosenne przesilenie daje się mocno we znaki. Sama mam wrażenie, że w tym roku wiosna bardzo się opóźnia, a przejście z zimy (już nawet nie kalendarzowej ani pogodowej) jest bardzo uciążliwe. Niektórych ludzi na wiosnę łapie depresja spowodowana różnymi problemami osobistymi, które potęguje właśnie to przesilenie wiosenne. Stres bardzo negatywnie działa na nasze organizmy. Gdy ciężko jest sobie z nim poradzić to warto udać się specjalistycznej poradni psychologicznej http://www.doktorpsychiatra.pl/. Z pomocą psychologa lub psychiatry o wiele szybciej i bezpieczniej można wrócić do normalności. Bez komfortu psychicznego nic nie będzie nas cieszyło - nawet ulubione zajęcia takie jak np. fotografowanie.

Każdy blogger wie, że przy robieniu zdjęć na bloga niezwykle istotne jest tło, na którym fotografujemy przedmioty do postów - czy to kosmetyki czy też inne rzeczy. Ja przez długi czas poszukiwałam idealnego tła na bloga i wydaje mi się, że w końcu takie znalazłam. Moje wymogi odnośnie perfekcyjnego tła były następujące: musi być wysokiej jakości, nie może odbijać światła, ale jednocześnie nie chcę typowo matowego oraz musi być łatwe w przechowywaniu. Po licznych próbach z różnymi materiałami (tapety, okleiny, podkładki itd.) trafiłam na... drukowany na satynowym papierze premium plakat. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Taka forma tła jest po prostu perfekcyjna. Zdecydowałam się na wzór imitujący przecierane białe deski, aczkolwiek do wyboru jest ich całe mnóstwo.

Poniżej możecie zobaczyć przykładowe zdjęcia z wykorzystaniem plakatu z Foteks jako tła.




Moje tło pochodzi ze sklep.foteks.pl i jest to plakat wydrukowany na satynowym papierze premium. Ma wymiary 70 cm x 50 cm. Taka wielkość jest w sam raz do blogowych zdjęć. Tło - plakat to wydruk wysokiej jakości, który na zdjęciach skutecznie udaje prawdziwe deski. Teraz czaję się jeszcze na wersję z motywem marmuru. Jeśli chodzi o ceny to moje tło - plakat kosztowało 77 zł. Może nie jest to szczególnie niska cena, ale zdecydowanie warto zainwestować w choćby jedno porządne tło. Taka inwestycja to oszczędność czasu przy robieniu zdjęć, bo z tym tłem - plakatem nie ma żadnych problemów (nie odbija światła, nie zaburza balansu bieli, nie podwija się nadmiernie). Ceny plakatów kształtują się w zależności od ich wielkości i wzoru. Jeśli szukacie wysokiej jakości tła na bloga to polecam Wam plakaty na satynowym papierze premium ze sklepu Foteks.


Plakaty na sklep.foteks.pl to nie tylko świetne tła na bloga, bo ich standardowe wykorzystanie (czyli dekoracja ściany) to również super opcja. Jeśli więc nie macie bloga lub macie, ale nie potrzebujecie nowego tła to może zainteresujecie się plakatami Foteks z ich pierwotnym przeznaczeniem.


Jakiej formy tła najczęściej używacie do zdjęć na bloga? 


Czytaj dalej

Regeneracyjne serum do twarzy Regenerum - dobre czy przereklamowane?

Jestem pełna podziwu jak rozwinęła się fotografia w ciągu ostatnich kilku lat. Nie chodzi mi tutaj nawet o sprawy czysto techniczne, a bardziej o sprzęty. Coraz popularniejsza staje się fotografia z lotu ptaka z wykorzystaniem dronów. Tego typu usługi foto i video oferuje firma http://www.dronexvision.pl/. Według mnie taka forma doskonale sprawdzi się podczas ślubów - można z góry objąć gości, "pogonić" wypuszczone w powietrze balony, pokazać piękno z góry. Jak dla mnie to rewelacja.

Patrzeć tylko jak firmy kosmetyczne zaczną wykorzystywać drony w swoich kampaniach reklamowych. Będzie ciekawie. Odkąd kilka lat temu wypróbowałam serum do paznokci z pędzelkiem to nie miałam do czynienia już z żadnymi innymi produktami tej marki. Zgadniecie o jaką firmę chodzi? Zgadza się, o Regenerum. Media naszpikowane są reklamami tej marki, która może poszczycić się całą linią produktów. Od stóp do głów. Dzisiaj chciałabym napisać Wam moją opinię o serum do twarzy Regenerum. Z wielką ciekawością podchodziłam do testów, a z drugiej strony trochę obawiałam się zapchania porów. Jak się sprawdziło? O tym poniżej.


Regeneracyjne serum do twarzy Regenerum umieszczone jest w wygodnej miękkiej tubce z pompką typu airless. Pomysł na opakowanie jest rewelacyjny. Dodatkowo produkt zapakowano w ofoliowany kartonik. Przy pomocy pompki serum wydobywa się bez problemu. Kosmetyk ma średniej gęstości konsystencję. Po nałożeniu szybko się wchłania pozostawiając delikatną warstwę ochronną. Na jedno użycie na twarz wystarcza niewielka ilość. Przekłada się to na dobrą wydajność produktu. Zapach serum jest bardzo przyjemny, nienachalny ale wyczuwalny. Przypomina mi zapach kosmetyków do włosów z L'biotici w wersji Minerały i diamenty. Lubię ładnie pachnące produkty do pielęgnacji. W parze z ładnym zapachem idzie dobre działanie serum. Stosuję je raz na dwa dni, żeby nie przeciążyć cery, bo pomimo swojej lekkiej konsystencji produkt jest treściwy. Serum doskonale nawilża skórę i chroni cerę przed przesuszeniem. Rzeczywiście dostrzegalne jest też działanie regenerujące i odżywcze. Obawiałam się, że serum zapcha mi skórę, ale nie stało się tak. Potrzebowałam kosmetyku, który będzie miał skoncentrowane działanie, ale nie będzie to typowo wodniste serum. To z Regenerum zdecydowanie spełnia moje wymagania pod tym względem. Na koniec jeszcze muszę napisać, że serum nadaje się do stosowania pod makijaż. Uważam, że jest to produkt godny polecenia. Wzbudził on też moją ciekawość odnośnie pozostałych produktów marki.


Serum Regenerum możecie kupić w aptekach za około 20 zł. Tubka ma pojemność 50 ml.



Używaliście tego serum? Jaka jest Wasza opinia o nim? A może polecacie inne kosmetyki marki Regenerum?




Czytaj dalej

24 kwietnia 2017

Liferia - pudełko z kosmetykami z całego świata, edycja marcowa

Dzięki pudełkom subskrypcyjnym poznałam już wiele interesujących kosmetyków i akcesoriów kosmetycznych, po które normalnie raczej bym nie sięgnęła, z różnych powodów. Cieszę się, że firmy oferujące boxy z kosmetykami i akcesoriami odkrywają przed nami wiele perełek. Jednym z boxów wartym uwagi jest Liferia. Najkrócej można powiedzieć, że jest to pudełko z kosmetykami z całego świata. Pojawiają się w nim kosmetyki zarówno rodzimych, jak i zagranicznych marek, często niedostępnych na polskim rynku. W dzisiejszym poście chciałabym pokazać Wam co znalazło się w marcowej edycji pudełka Liferia. Na końcu będę miała dla Was też specjalny kod na zakup pudełka. 


Zacznijmy od produktów pełnowymiarowych, które pojawiły się w marcowym boxie. Są to: płyn micelarny Balneokosmetyki, tonik do twarzy Naturalis oraz pęseta The Vintage Cosmetics. Płyn i tonik to kosmetyki pochodzące z Polski, a pęseta to produkt angielskiej marki. 


Płyn micelarny Balneokosmetyki z wyciągiem z kaktusa, d-pantenolem i wodę oczarową. Szybko usuwa makijaż cery i oczu, bez podrażniania i wysuszania skóry. Ma delikatny zapach. Ogromnie się cieszę, że ten produkt znalazł się w pudełku bo co najmniej od pół roku przymierzałam się do jego zakupu. Cena: 29,00 zł/250 ml.


Tonik Naturalis wiesiołkowy niestety nie wzbudził mojego zainteresowania. Na drugim miejscu w składzie ma olejek rycynowy, którego obawiam się trochę w codziennej pielęgnacji skóry. Jest dla mnie zbyt ciężki na co dzień, a tonik to przecież kosmetyk, który winno się stosować codziennie. Zaś olej wiesiołkowy w toniku Naturalis jest prawie na końcu. Cena: 15 zł/200 ml.


Pęseta, której używałam do tej pory jest już mocno wysłużona, więc nowa pęseta The Vintage Cosmetics zdecydowanie mnie zadowala. Akcesoria kosmetyczne według mnie powinny być nie tylko praktyczne, ale też ładne i taka właśnie jest ta pęseta. Cena: ok. 40 zł.

Oprócz produktów pełnowymiarowych w marcowej Liferii znalazły się dwie miniaturki, inaczej określane jako kosmetyki travel size. Pierwszy kosmetyk to żel pod prysznic angielskiej marki Apple & Bears a drugi to nawilżający krem do twarzy izraelskiej marki Ahava. 


Żel pod prysznic Apple & Bears trafił mi się o zapachu granatu i aloesu. Dla mnie ten zapach jest neutralny. Kosmetyk ma przyjemny skład. Całkiem dobrze się pieni. Miniaturka wystarczyła mi na dwa użycia. Cena: ok. 21 zł/50 ml.


Krem nawilżający Ahava od razu mnie zaciekawił. Słyszałam wiele dobrego o tej marce, więc niemalże od razu zabrałam się za wypróbowanie kremu. Pierwsze wrażenie zdecydowanie na plus. Kremik jest lekki, szybko się wchłania, przyjemnie nawilża i ładnie pachnie. Cena: ok. 40 zł/15 ml. 

Jak widzicie zdjęcia produktów zrobiłam iście wiosenne. Niestety pogoda w ostatnim czasie jest daleka od wiosennego ideału. Wystarczy przyłożyć rękę do okna w pokoju, a już czuć napływające z zewnątrz zimno. Na szczęście na rynku pojawiły się termoparapety. Montując taki parapet można do minimum ograniczyć napływ nieprzyjemnego, zimnego powietrza z zewnątrz. Tego typu parapety są już powszechnie stosowane w profesjonalnym budownictwie.


Subskrybujecie pudełko Liferia? Co sądzicie o marcowej edycji? Też czekacie na prawdziwą wiosnę?


Czytaj dalej

InstaBook, czyli jak przelać Instagrama na papier


Zastanawialiście się kiedyś jak budowane są ogromne wieżowce? Tak naprawdę wszystko opiera się na przemyślanych konstrukcjach stalowych. Wszystko jest precyzyjnie wyliczane, a następnie realizowane. Tak samo wszystkie te hale przemysłowe, markety i tym podobne. Konstrukcje stalowe są często i dla nas samych pomocne np. przy robieniu elewacji domu. Stalowe rusztowania na pewno kojarzy każdy z Was. Produkcją i montażem konstrukcji stalowych zajmuje się firma http://sandc.pl/konstrukcje-stalowe/. Jej wyroby są zgodne ze standardami, więc jest godna zaufania. Nie polecam korzystania z własnych konstrukcji, nieodpowiednich pod względem już samej techniki, bo można sobie zrobić krzywdę. Niejednokrotnie widziałam na Youtube czy Instagramie filmiki ze "śmiesznymi" wypadkami. Niby śmieszne, ale jednak straszne. Lepiej korzystać z wyrobów profesjonalnych firm.


Instagram od dawna cieszy się ogromną popularnością. Sama posiadam tam konto już dosyć długo. Z upływem czasu zmieniło się trochę postrzeganie i idea tego narzędzia. Początkowym zamysłem było wrzucanie miksu zdjęć wykonanych telefonem, dokumentujących naszą codzienność. Z czasem instagramowe profile stały się bardziej spójne, tematyczne i profesjonalne. Oczywiście ciągle można, a nawet powinno się wrzucać spontaniczne zdjęcia. Pełna dowolność. Mój profil na Instagramie jest właśnie takim miksem. Co prawda, chciałabym dodawać tam zdjęcia w jakiś sposób ze sobą powiązane, ale jednocześnie nie chcę się ograniczać. Dlatego też dodaje wszystko na co mam ochotę. 


A co powiecie na Instagrama w formie albumu książkowego? Według mnie stworzenie własnego albumu ze zdjęciami ze swojego profilu instagramowego to naprawdę świetna opcja. Można w ten sposób niejako przelać na papier instagramowe wspomnienia, złapane chwile. Ja jakiś czas temu zdecydowałam się wywołać część zdjęć z mojego konta na Instagramie. I tak powstał mój Instabook.


Okazało się, że stworzenie Instabooka to banalna sprawa. Edytor tworzenia Instabooka jest niezwykle intuicyjny i prosty w obsłudze. Zrobienie własnego albumu zajęło mi dosłownie kilkanaście minut. Ja zdecydowałam się na album wspomnień składający się z 20 stron. Na każdej stronie umieszczałam kolaż składający się zwykle z czterech zdjęć. Do wyboru jest wiele rodzajów kolaży, dzięki czemu można maksymalnie spersonalizować swojego Instabooka i zrobić go zgodnie ze swoimi preferencjami. Na zamówienie czekałam zaledwie kilka dni.


Album jest naprawdę świetnej jakości, a kolory zdjęć są dobrze odzwierciedlone. Kartki są sztywne i twarde, co sprawia, że album jest solidny i bez obaw można go przeglądać do woli. 


Jeśli chcielibyście wywołać zdjęcia ze swojego Instagrama to bardzo polecam Wam opcję stworzenia Instabooka.




Posiadacie konta na Instagramie? Zamierzacie stworzyć własnego Instabooka?


Czytaj dalej

Tutorial: Efekt marmuru na paznokciach - manicure hybrydowy

Marmurowe płytki w łazienkach wyglądają rewelacyjnie. Sama chciałabym takie w swojej łazience. Jest to spory wydatek, więc trzeba odpowiednio przygotować bazę łazienki pod takie płytki. Chodzi mi tutaj o wszelakie rurki i zawory. Muszą być jak najlepszej jakości, żeby służyły przez długi czas. Warto korzystać z ofert sprawdzonych firm gwarantujących wysoką jakość sprzedawanych produktów takich jak firma http://www.medynski.pl/. Mając porządną bazę można spokojnie kłaść nawet najdroższe płytki.

Marmur można przenieść także na paznokcie. Od ponad roku regularnie robię sobie manicure hybrydowy. Zazwyczaj maluję paznokcie na jednolity kolor lub łączę kilka kolorów. Rzadko wykonuję jakieś zdobienia. Postanowiłam jednak, iż będę częściej malować wzorki na swoich paznokciach. W moim obecnym manicure (pokażę go w najbliższych dniach) na pojedynczych paznokciach zmalowałam efekt marmuru. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak wykonać takie zdobienie. Wbrew pozorom jest ono łatwe i szybkie do zrobienia. 


Co będzie potrzebne do wykonania zdobienia?

  • płatki kosmetyczne, cleaner, bloczek polerski
  • baza i top hybrydowe (u mnie Semilac)
  • biały lakier hybrydowy (u mnie Semilac 001 Strong White)
  • szary lub czarny lakier hybrydowy (u mnie Semilac 141 Lady In Grey)
  • cieniutki pędzelek do zdobień
  • lampa UV


Jak zrobić efekt marmuru na paznokciach? 

Matujemy płytkę paznokcia bloczkiem polerskim, odtłuszczamy cleanerem, a następnie malujemy bazą i utwardzamy w lampie. Następnie aplikujemy biały lakier hybrydowy na paznokieć i utwardzamy w lampie. Jeśli lakier nie dał pełnego krycia to czynność powtarzamy. Kolejno nakładamy na paznokieć top, ale na razie nie utwardzamy go.



Na pędzelek do zdobień nabieramy odrobinę szarego lakieru i malujemy na paznokciu (po nieutwardzonym topie) cienkie, niezbyt równe kreseczki. Im więcej kreseczek zrobimy, tym bardziej zapełniony będzie później nasz marmur.


Po narysowaniu kreseczek rozcieramy je na boki pędzelkiem. Im bardziej rozmyty efekt marmuru chcemy osiągnąć tym bardziej rozcieramy. Gdy już mamy efekt taki jak nam najbardziej odpowiada to utwardzamy top z wzorkiem w lampie. Na koniec nakładamy jeszcze jedną warstwę topu dla zabezpieczenia efektu i również utwardzamy. Przemywamy cleanerem i gotowe.


Tak jak pisałam na początku posta, w najbliższych dniach pokażę Wam jak ja tego typu efekt wykorzystałam w manicure, który obecnie noszę na paznokciach. Dajcie znać, czy zamierzacie skorzystać z mojego tutoriala i czy chcielibyście w przyszłości inne tutoriale paznokciowe.



Podoba Wam się taki efekt marmuru na paznokciach?



Czytaj dalej

Sezon wiosenno-letni: inspiracje ogrodowo-tarasowe

Wiele z nas marzy o pięknym ogrodzie czy tarasie. W nowoczesnych mieszkaniach takich jak oferuje firma http://apm-development.com.pl/ często pojawiają się wspaniałe, przestronne tarasy. Można na nich stworzyć zarówno strefę relaksu, jak i mini ogród. Same mieszkania są przestronne, więc czujemy się w nich swobodnie. Sama marzę o mieszkaniu w takim apartamentowcu z pięknym tarasem. 

W dzisiejszym poście przygotowałam dla Was kilka inspiracji odnośnie urządzania ogrodu czy tarasu. To kolejny tego typu post na moim blogu. Wiem, że cieszą się dużym zainteresowaniem, toteż przygotowałam kolejną część. Mam nadzieję, że i tym razem przypadną Wam do gustu te inspiracje. Bez przedłużania przechodzę do prezentacji inspirujących zdjęć. 












Podobają Wam się takie pomysły?




Czytaj dalej

Jak szybko wybielić zęby? Kuracja 14-dniowa MaxWhite 3D White Teeth System

W weekend parkingi przed sklepami są tak zastawione, że ciężko znaleźć wolne miejsce. Niestety nie jest to spowodowane dużą ilością samochodów ale dziwnym parkowaniem kierowców. Gdy na parkingu nie ma namalowanych linii to jeden kierowca potrafi zająć trzy miejsca. Myślę, że wystarczyłoby zatrudnić profesjonalną firmę http://www.oznakowanie-poziome.pl/, która zajmuje się malowaniem oznaczeń poziomych i problem byłby rozwiązany.


Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją pasków wybielających MaxWhite 3D White Teeth System. Środki wybielające zęby nie są mi obce, ale produktu w formie pasków miałam okazję używać po raz pierwszy.


Przede wszystkim ta forma okazała się baaardzo wygodna. Każda saszetka zawiera dwa paski - po jednym na górne i dolne zęby. Paski umieszczone są na plastikowej folii podkładowej. Aby zaaplikować pasek na zęby delikatnie ściągamy go z folii chwytając za krawędzie, a następnie przykładamy do zębów i dociskamy. Pasek świetnie dopasowuje się do zębów i po nałożeniu jest niemalże niewidoczny. Nie powoduje trudności w mówieniu ani przełykaniu śliny. Paski należy trzymać na zębach około 30 minut. Po tym czasie zdejmujemy je i wyrzucamy, a z zębów usuwamy resztki żelu. Tutaj w moim przypadku nie było na początku już tak kolorowo, bo żel tak dobrze trzymał się zębów, że ciężko było mi go usunąć nawet bardzo ciepłą wodą. Z problemem poradziłam sobie namaczając pasek wodą przed zdjęciem - wtedy na zębach pozostawała minimalna ilość żelu, którą usunąć było już łatwo. 


Na koniec to co najbardziej interesujące, czyli działanie. Muszę przyznać, że paski naprawdę świetnie wybielają zęby, a efekt widoczny jest już po jednorazowej aplikacji. Niestety u mnie efekt wybielania jest raczej doraźny, bo zimą piję dużo czarnej herbaty, która tworzy osad na zębach. Niemniej jednak dzięki paskom MaxWhite 3D White Teeth System moje zęby, pomimo picia dużych ilości czarnej herbaty, wyglądają naprawdę dobrze. Paski faktycznie działają i dają szybkie efekty. Do pasków dołączona jest skala, dzięki której można sprawdzać, czy zęby stają się bielsze. Co ważne - paski nie podrażniają dziąseł i ogólnie nie powodują żadnego dyskomfortu. Jeśli szukacie produktu, który faktycznie wybiela zęby w szybkim czasie to bardzo polecam Wam te paski.

Kuracja na 14 dni kosztuje 39,60 zł.




Czytaj dalej

21 kwietnia 2017

Herbata i kawa ładnie podane - przegląd kubków i filiżanek znanych producentów

Herbata a może kawa? Te dwa napoje występują w przeróżnych wersjach. Na ciepło, na zimno, z mlekiem i bez. Z innymi dodatkami. Nie tylko na różne sposoby się je przyrządza, ale również na różne pije. Herbata i kawa są znane na całym świecie. Dla jednych to po prostu napoje, a dla innych wręcz rytuały. Są kraje, w których zgodnie z tradycją popularniejsza jest herbata (oczywiście mam na myśli Wielką Brytanię, a zwłaszcza Anglię). Są te takie, w których to kawa cieszy się największą popularnością (myślę, że Stany Zjednoczone są tutaj bardzo dobrym przykładem). Z upływem czasu mieszają się kultury, granice się zacierają, ale zamiłowanie do herbaty i kawy nie maleje. 


Poza tym jak parzymy te napoje oraz jak podchodzimy do samego ich picia, ważne jest też to z czego pijemy. Pomijam tutaj wszelkie specjalistyczne naczynia do przyrządzania herbaty czy kawy. Chodzi mi raczej o bardzo przyziemne rzeczy: kubki, filiżanki i szklanki. Ja jestem zdania, że dobra kawa może źle smakować podana w brzydkim naczyniu, a niespecjalnej jakości kawa może dobrze smakować w ładnym. Myślę, że większość z Was uważa podobnie. Na szczęście producenci kubków, filiżanek i szklanek zasypują nas cieszącymi oko modelami. Wybór jest naprawdę ogromny. Ciężko zdecydować się na tylko jedną sztukę i często kończy się tak, że mamy w domu więcej naczyń do picia herbaty i kawy niż ludzi w całej rodzinie. Ale przecież po to są w sklepach, żeby je kupować i z nich korzystać. Ja systematycznie przynoszę do domu nowe kubki i szklanki. Te które mi się znudzą wydaję w świat znajomym. Czasem kubek z odzysku może dla kogoś stać się ulubionym. A ja nie mam wyrzutów sumienia, że czegoś mam za dużo. W dzisiejszym poście chciałabym pokazać Wam aż 15 pięknych kubków i filiżanek pochodzących ze sklepu z bogatym asortymentem zastawy kuchennej, różnego rodzaju naczyń, garnków, przyborów www.helios-szklo.pl. To produkty znanych i cenionych marek takich jak np. Ćmielów i Chodzież. To co, skusicie się na jakąś nowość? Na wiosnę powiew świeżości również w kuchni wskazany!






Czytaj dalej

Alcantara Traybell Densimetry - produkty trychologiczne w walce z wiosennym przesileniem

Wiosna wiąże się z końcem sezonu grzewczego. Wtedy też można zabrać się za remonty i ulepszania instalacji grzewczej. Coraz więcej osób decyduje się na specjalne nakładki na komin firmy http://www.polmar.net.pl/, które regulują emisję spalin i przepływ powietrza. To taka drobna zmiana, która daje duże efekty.

Tak samo jest z włosami - drobna zmiana kosmetyków do pielęgnacji ma ogromny wpływ na stan włosów. Wiosenne przesilenie co roku szczególnie mocno daje się we znaki włosom. Wzmożone wypadanie i ogólnie osłabienie kosmyków nie dziwi w tym czasie. W tym roku postanowiłam wypróbować do walki z wiosennym przesileniem specjalnie kosmetyki trychologiczne marki Alcantara z serii Traybell Densimetry 360* przeznaczone zwłaszcza do przyspieszenia porostu włosów.


Jednym ze składników aktywnych kosmetyków Alcantara są komórki macierzyste jabłka Malus Domestica. Zostały przeprowadzone badania naukowe, które potwierdziły pozytywny wpływ tego składnika na włosy i skórę głowy.

Najpierw opiszę działanie całej kuracji, a potem omówię właściwości poszczególnych produktów. Pierwsze co, to w trakcie kuracji zaczęło pojawiać się u mnie mnóstwo baby hair. Stają się coraz bardziej widoczne i szybko rosną. Trochę mnie nawet denerwują, bo żyją swoim życiem, jak to baby hair. Niemniej jednak bardzo cieszę się z ich pojawienia, bo włosy stają się gęściejsze. Poza baby hair zauważyłam wzmocnienie włosów, zmniejszenie wypadania i poprawę ukrwienia skóry głowy. Włosy stały się bardziej elastyczne. Nie są przeciążone ani nie przetłuszczają się zbyt szybko. Szampon właśnie dobija dna, pianka mi się skończyła (na potrzeby zdjęć wlałam do butelki wody, bo puste opakowanie przewracało się na planie zdjęciowym), a odżywki zostało jeszcze odrobinę. Moja kuracja trwała prawie miesiąc. Jestem bardzo zadowolona z jej efektów. Efekty pojawiły się szybko. Wydaje mi się, że to dlatego, że preparaty trychologiczne mają takie bardziej skoncentrowane działania. 

Teraz kilka słów odnośnie każdego z produktów z kuracji: szamponu, odżywki i pianki.

 
SZAMPON ALCANTARA TRAYBELL DENSIMETRY 360* SHAMPOO

Szampon umieszczony jest w smukłej butelce o pojemności 250 ml. Ma ciekawą formę otwierania - przyciskamy białą część nakrętki, która powoduje otwarcie w górę klapki przysłaniającej otwór butelki. Kosmetyk ma taki trochę owocowy zapach i średniej gęstości, białą konsystencję. Dobrze się pieni. Dokładnie oczyszcza włosy, jednocześnie nie przesuszając ich. Nie przyspiesza przetłuszczania się włosów ani nie powoduje łupieżu. Unosi włosy u nasady i dodaje im objętości. Szampon pozostawiam na włosach na 10 minut. Myję włosy dwukrotnie, pozostawiam przy drugim myciu.

ODŻYWKA ALCANTARA TRAYBELL DENSIMETRY 360* CONDITIONER

Odżywka otwierana jest w taki sam sposób jak szampon. Zaś butelka z odżywką jest znacznie mniejsza i ma pojemność 150 ml. Konsystencja produktu jest gęsta i śliska, przypomina mi odżywki z Nivei. Łatwo rozprowadza się ją na włosach. Nie obciąża włosów. Dobrze nawilża włosy i zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Ma słodkawy zapach. Odżywkę nakładam od nasady aż po końce na 15 minut po myciu, a następnie spłukuję.


PIANKA ALCANTARA TRAYBELL DENSIMETRY 360* FOAMER

Pianka to mój faworyt pod względem konsystencji. Lekka pianka o nietłustej konsystencji świetnie sprawdza się i na mokrych, i na suchych włosach. Ta pianka to taka odżywka bez spłukiwania. Używam jej do wzmocnienia nawilżenia włosów, głównie na suche włosy i tutaj sprawdza się bardzo dobrze. Wygładza i dodaje blasku. Nie obciąża. Ma świeży zapach, taki ziołowo-kwiatowy. Umieszczona jest w opakowaniu z pompką. Takim jak pianki do twarzy czy mydła w piance. Pianka ma pojemność 150 ml.


Szaty graficzne opakowań są utrzymane w kolorze ciemnego granatu. Mnie kojarzą się z kosmetykami dla mężczyzn, chociaż są przecież uniwersalne. Bardziej trafiałoby do mnie np. białe opakowanie, ale to taki szczegół. Jednak w końcu to nie opakowanie jest najważniejsze.

Jak pisałam na początku, kosmetyki Alcantara to produkty trychologiczne. Polecane są zwłaszcza na:
  • łysienie androgenowe,
  • łysienie anagenowe,
  • łysienie telogenowe,
  • łysienie ze stresu / z niedoboru mikro i makroelementów,
  • łysienie polekowe / pociążowe.
Można je nabyć tylko w gabinetach trychologicznych. Ja przed nabyciem korzystałam z porady i instrukcji trychologa.


Znacie kosmetyki marki Alcantara? Stosujecie do pielęgnacji włosów i skóry głowy preparaty trychologiczne czy może stawiacie na produkty drogeryjne?


Czytaj dalej