22 września 2017

Jesienna dieta: dlaczego warto pić świeże soki z owoców i warzyw


Jesienna, deszczowa aura za oknem wysysa z nas resztki energii i sprzyja przeziębieniom. Skutecznym sposobem na dodanie sobie energii oraz ustrzeżenie się przed infekcjami jest dostarczanie do organizmu szeregu witamin i minerałów. Te w pysznej formie możemy czerpać z warzyw i owoców. Ja owoce mogę jest garściami, ale na warzywa trochę kręcę nosem. Na szczęście są metody za przemycenie odpowiedniej dawki warzyw i owoców do diety każdego dnia. Bardzo dobrą opcją są świeże soki, które możemy przyrządzić w domowym zaciszu przy pomocy sokowirówek czy wyciskarek do owoców. Ja posiadam sokowirówkę, ale już dość leciwą, więc zamierzam wymienić ją na nowszy model. Postanowiłam dokonać zakupu online, ponieważ taka forma ostatnio najbardziej mi odpowiada. Tak trafiłam na ofertę sklepu http://www.meru.pl/, w którym wpadły mi w oko trzy modele sokowirówek i wyciskarek: sokowirówka ADLER AD 4109, sokowirówka na całe owoce INOX 1000W Camry CR 110 oraz sokowirówka wolnoobrotowa ADLER AD 4113 P. Są one z różnych półek cenowych - od nieco ponad 100 zł do ponad 300 zł. Ta ostatnia, wolnoobrotowa, przekonuje mnie najbardziej. Soki uzyskiwane z sokowirówek wolnoobrotowych są najwyżej jakości, więc uważam, że warto zainwestować trochę więcej w taki model. Dodatkowo przemawia do mnie różowy kolor urządzenia. 


Jeśli zastanawiacie się jakie są zalety picia świeżych soków z owoców i warzyw, to poniżej możecie się z nimi zapoznać. Oto pięć korzyści wynikających z picia tego typu napojów:

1. SZYBKIE ODŻYWIENIE ORGANIZMU - płynna forma soków sprawia, że organizm szybko przyswaja zawarte w nich substancje odżywcze. Szklanka soku to bomba witaminowa, która błyskawicznie dostarczy energii.

2. OCZYSZCZENIE Z TOKSYN - słyszeliście o diecie detoksykującej polegającej na piciu świeżych soków? Warto od czasu do czasu zafundować sobie taką dietę, aby pozbyć się z organizmu nagromadzonych szkodliwych substancji. Taka dieta to dobry pomysł zwłaszcza jesienią, kiedy to po letnich szaleństwach z fast foodami metabolizm zwalnia tempo.

3. PROMIENNA SKÓRA - po lecie często miewamy problemy z przesuszoną i poszarzałą skórą. Ten problem może zniwelować picie świeżych soków. Nie brakuje w nich witamin, które w mig dodadzą skórze blasku i poprawią jej koloryt.

4. WSPOMAGANIE ODCHUDZANIA - jesienna, deszczowa pogoda bywa naprawdę przygnębiająca. Aby poprawić sobie humor często sięgamy po niezdrowe przekąski, a te szybko potrafią przekładać się na dodatkowe centymetry tu i ówdzie. Zdecydowanie lepiej przy chandrze sięgnąć po szklankę świeżego soku, która będzie z korzyścią dla naszej sylwetki.

5. POPRAWA ODPORNOŚCI - świeże soki zawierają mnóstwo witaminy C wspierającej odporność. W takiej formie przyswaja się ona znacznie lepiej niż z suplementów diety.


To co, macie ochotę na szklankę pysznego, świeżego soku? Posiadacie w swoich domach sokowirówki lub wyciskarki do owoców? Jakie modele polecacie?




Czytaj dalej

20 września 2017

ZłotePlakaty - stylowa i elegancka ozdoba ścian

Bez odpowiedniej dekoracji ściany każde pomieszczenie wydaje się niewykończone. Zawieszenie na ścianie obrazu czy plakatu naprawdę poprawia walory wizualne wnętrza. Ja jestem zwolenniczką plakatów, ponieważ wyglądają lżej i łatwiej je zmienić (ja zwykle zmieniam wzory plakatów w zależności od pory roku). Do tej pory plakaty drukowałam sama, a następnie wycinałam i wkładałam w ramki. Ostatnio jednak postanowiłam wypróbować plakaty z prawdziwego zdarzenia i tak trafiło do mnie kilka sztuk ze sklepu Złote Plakaty. Są one wysokiej jakości i wyglądają absolutnie zachwycająco. 


Zdecydowałam się na plakaty w złotych ramkach (do wyboru są też czarne, srebrne, miedziane i rose gold) w rozmiarach A5 i A4 (dostępne tą również inne formaty). Grafiki na zamówionych przeze mnie plakatach są w wariancie błyszczącego złota (tutaj można wybrać też matowe złoto, matową czerń, srebro, miedź lub rose gold). Trzy plakaty mają białe tło, a jeden czarne. Bardzo fajnie się ze sobą komponują, ale mnóstwo uroku mają też zawieszone osobno. Pięknie połyskują do światła i niewątpliwie przyciągają wzrok. Takie plakaty świetnie nadają się także na prezent - mnogość wzorów do wyboru sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie, a ich wysoka jakość i szlachetne wykończenie będzie pasowało nawet do wymagających, luksusowych wnętrz. Ciężko zdecydować się na tylko kilka sztuk, bo są tak piękne, że sztuką jest przejść obok nich obojętnie. Ja już czaję się na kolejne wzory i planuję gdzie mogłabym je zawiesić. Teraz kuszą mnie te z kategorii plakaty motywacyjne z polskimi i angielskimi motywującymi napisami. Rewelacja! W sklepie wprowadzane są systematycznie nowe wzory, toteż moja wishlista plakatowa ciągle rośnie.



Bardzo polecam te plakaty - jestem pewna, że gdy choć jeden trafi w Wasze ręce to będziecie tak samo zadowoleni i zapragniecie kolejnych.




Znacie sklep Złote Plakaty? Posiadacie jakieś plakaty stamtąd? Jakie dekoracje goszczą na ścianach w Waszych domach?



Czytaj dalej

14 września 2017

Banggood: jesienne chciejstwa paznokciowe

Jesień coraz bardziej się ujawnia. Nie tylko w przyrodzie, ale też w dekoracjach domu, ubraniach, dodatkach czy nawet... manicure. Z pastelowych i neonowych letnich kolorów przerzucam się na ciemniejsze. Chętnie sięgam po bordo, burgundy czy odcienie metaliczne. Nachodzi mnie ochota na wypróbowanie nowości i uzupełnianie lakierowych zbiorów. Przymierzam się do małych zakupów na Banggood. Wypatrzyłam tam fajne ozdoby przydatne nie tylko w jesiennych manicure. W tym poście chciałabym pokazać Wam moją paznokciową wishlistę z tego sklepu.



1. PYŁEK EFEKT CHROMU ROSE GOLD - różowe złoto bardzo ładnie wygląda jesienią. Myślę, że można fajnie połączyć je paznokciach z różnymi odcieniami nude.

2. BROKAT DO PAZNOKCI - odrobina błysku w jesiennej szarówce nie zaszkodzi. Chciałabym zaszaleć w manicure z fioletem i szmaragdem w brokatowym wydaniu.

3. SZABLONY DO WZORKÓW - te w postaci naklejek często widuję na Instagramie. Ciekawi mnie czy faktycznie z ich użyciem można łatwo stworzyć wzorki na paznokciach.

4. NAKLEJKI KRATKI - skoro jesienią pogoda jest w kratkę, to i paznokcie mogą takie być. Jednak nie wyobrażam sobie malować kratki na paznokciach ręcznie, więc naklejka jest wybawieniem.



A Wy planujecie zakup jakichś nowości do jesiennych manicure?

 

https://goo.gl/YGLNNt


STYLES BANG 72HRS 90% OFF
Czytaj dalej

11 września 2017

Krem do rąk Dermedic Linum Emolient - nietłuste nawilżanie skóry


Niejednokrotnie wspominałam, że bardzo lubię produkty Dermedic. Jakiś czas temu zdecydowałam się na wypróbowanie kolejnego kosmetyku tej marki - kremu do rąk Linum Emolient. Jest to krem regenerujący przeznaczony do skóry suchej, bardzo suchej i atopowej. Zawiera w składzie OleumLini, alantoinę oraz witaminę E. W tym poście chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami odnośnie tego produktu.


Krem umieszczony jest w niewielkiej tubce o pojemności 50 g. Z tego co widzę, to obecnie dostępny jest w pojemności 100 g. Szata graficzna jest typowa dla kosmetyków Dermedic - prosta i przejrzysta. Na opakowaniu znajdują się wszelkie ważne informacje o produkcie. Krem ma delikatny zapach przypominający woń mleczka do ciała z urea marki Garnier. Konsystencja kosmetyku jest gęsta i zbita. Po nałożeniu na dłonie i rozsmarowaniu szybko się wchłania pozostawiając na skórze cienką, nietłustą warstwę ochronną. Na jedno użycie wystarcza zaledwie odrobina kremu, co pozytywnie przekłada się na jego wydajność. Produkt dobrze radzi sobie z nawilżaniem skóry dłoni. Jest to takie nawilżanie bez natłuszczania, co z pewnością spodoba się osobom, które nie lubią uczucia tłustych rąk po aplikacji kremu. Skóra moich dłoni jest dość wymagająca, skłonna do przesuszeń między palcami. Stosując ten krem zapomniałam o tych przesuszeniach - mam nadzieję, że na długi czas. Jeżeli szukacie dobrego kremu nawilżającego, który nie będzie tłusty to koniecznie bliżej przyjrzyjcie się temu Dermedic z serii Linum Emolient.



Używaliście tego kremu? Jakie kremy do rąk są Waszymi ulubieńcami?

 

Czytaj dalej

Zapach jesiennej nocy od Yankee Candle


Ostatnio w mediach głośno o szpitalnych aferach dotyczących noworodków. Ciągle przewija się temat odszkodowań, gdzie to rodzice żądają nawet pół miliona złotych zadośćuczynienia. Takie kwoty wydają się kolosalne, ale z drugiej strony odszkodowania mają właśnie pokryć poniesione straty, a te w przypadku zdrowia i życia ludzkiego ciężko przełożyć na pieniądze. Jestem ciekawa co sądzicie o kwotach jakich ludzie domagają się od szpitali i placówek medycznych za poniesione straty na zdrowiu - czy uważacie je za wysokie, czy też jesteście zdania, że zdrowie jest bezcenne i każda kwota będzie niedostatecznie wysoka.

Jesień zdecydowanie sprzyja poznawaniu nowości z kategorii wosków i świec zapachowych. W tym roku wyposażyłam się w kilka zapachów z jesiennych kolekcji marek Kringle Candle i Yankee Candle. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam mojego ulubieńca - wosk zapachowy Yankee Candle - Autumn Night.


Do zakupu tego zapachu skłoniła mnie... naklejka na opakowaniu. Muszę przyznać, że ładne naklejki często przekonują mnie do kupna danego zapachu, nawet jeśli nuty zapachowe nie do końca do mnie przemawiają. Jak chodzi o nuty zapachowe wosku Autumn Night to producent wyróżnia tutaj: lawendę i leśne, drzewne akordy. Jest to zapach przypominający męskie perfumy. Dosyć mocny, ale nie przytłaczający. Wyraźnie na prowadzenie wysuwa się w nim lawenda, a nuty drzewne są niejako w tle. Całość tworzy ciekawe połączenie, które faktycznie przywodzi na myśl jesienne noce. Bardzo podoba mi się zapach Yankee Candle Autumn Night i to zdecydowanie mój ulubieniec spośród jesiennych zapachów, które wypróbowałam do tej pory.


Wosk kosztuje 9 zł/22 g i możecie go nabyć na Goodies.pl. Dostępne są także samplery i świece w trzech rozmiarach.



Znacie ten zapach? Lubicie takie kompozycje?


Czytaj dalej

9 września 2017

Domy w stylu kanadyjskim - sposób na szybką budowę własnych czterech kątów

Każdy z nas marzy o własnym domu. Lubimy mieć urządzone po swojemu, w swoim stylu i guście. Niestety w naszych polskich realiach wiele osób nie może pozwolić sobie na budowę domu z racji tego, iż jest to naprawdę duże przedsięwzięcie. Mam tu na myśli głównie względy finansowe, bo nie ma się co oszukiwać, budowa domu kosztuje i to dużo. Kolejną kwestią są zawiłe formalności w urzędach, które pomimo wprowadzania ustaw mających być ułatwieniem wcale nie są proste w załatwianiu. Jednakże, gdy już uda nam się przebrnąć przez urzędy, zdobyć potrzebne dokumenty i możemy rozpocząć budowę to radość jest niezmierna. Często do czasu, gdy zorientujemy się, że budowa to nie taka szybka sprawa i zanim będziemy mogli zająć się aranżowaniem własnych kątów to upłynie sporo czasu. Na szczęście coraz częściej stosowaną alternatywą dla popularnych u nas domów murowanych są domy tworzone w technologii kanadyjskiej. W tego typu projektach domów specjalizuje się firma drewnolandia.pl. Korzystając z jej usług możemy postawić wymarzony dom nawet w zaledwie 4 miesiące (gotowy do zamieszkania). Domy w technologii kanadyjskiej buduje się bardzo szybko, ponieważ buduje się je na drewnianej konstrukcji, wypełnionej wełną i styropianem. Jeśli chodzi o elewację takiego domu to mamy do wyboru albo drewnianą albo tynkowaną - w zależności co kto lubi. Domy w stylu kanadyjskim słyną z energooszczędności, a ich ogrzewanie nie jest kosztowne. W dodatku potrafią naprawdę pięknie wyglądać. Spójrzcie na przykładowe projekty z poniższego kolażu.


Zastanawiam się czy taki dom faktycznie się sprawdza? Może sami mieszkacie w domu wybudowanym z wykorzystaniem technologii kanadyjskiej? A może planujecie budowę takowego? 

Czytaj dalej

8 września 2017

Garnier Grow Strong - pielęgnacja włosów pachnąca jabłkami


Jak być może zauważyliście, kosmetyki do włosów marki Garnier z serii Fructis od jakiegoś czasu dostępne są w nowych opakowaniach. Ich zmiana jest zdecydowanie na plus, bo stojąc na sklepowej półce bardzo przyciągają wzrok i aż ciężko przejść obok nich obojętnie. Odkąd w sprzedaży pojawił się wariant Grow Strong to chciałam wypróbować szampon i odżywkę. Po przeczytaniu kilku pochlebnych recenzji innych blogerek skusiłam się na te dwa produkty. Trochę obawiałam się szamponu, ponieważ te z serii Fructis przy dłuższym stosowaniu lubią obciążać włosy. Postanowiłam jednak dać szansę szamponowi w wersji Grow Strong i nie pożałowałam. Jeśli chodzi o odżywkę to byłam niemalże pewna, że się sprawdzi, tak jak inne marki Garnier, które do tej pory używałam. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moją opinię o tym duecie. 


Zacznijmy od szamponu Garnier Fructis Grow Strong. Ten umieszczony jest w półprzezroczystej plastikowej butelce zamykanej na klik. W poprzedniej wersji opakowania butelka była nieprzezroczysta, przez co ciężko było kontrolować zużycie. Nowe rozwiązanie jest więc zdecydowanie na plus. Poprawiono także korek - teraz otwiera się go o wiele łatwiej. Pierwsze co pojawia się po otwarciu to piękny owocowy zapach. Dominuje tutaj słodkie jabłko, którego zapach bez wątpienia zachęca do użycia kosmetyku. Konsystencja jest średniej gęstości, kremowa o perłowym zabarwieniu. Szampon wyśmienicie się pieni, gęstą i aksamitną pianą. Po spłukaniu włosy nie są splątane, a wręcz przeciwnie - są takie lejące i gładkie. Gdy wyschną to wyglądają przepięknie. Są pełne blasku, miękkie i przyjemne w dotyku. Produkt ich nie obciąża ani nie przyspiesza przetłuszczania. Na kosmykach utrzymuje się przez długi czas cudny jabłkowy zapach, który daje poczucie świeżości. Wersja Grow Strong ma za zadanie wzmacniać włosy. Muszę przyznać, że przy regularnym stosowaniu rzeczywiście włosy stają się mocniejsze i bardziej odporne na uszkodzenia mechaniczne. Nie zauważyłam zmniejszenia wypadania włosów, ale to pewnie dlatego, że nie mam obecnie problemu z nadmiernym wypadaniem, więc nie ma co patrzeć na efekty w tej kategorii.


Odżywka do włosów Garnier Fructis Grow Strong to moje dopełnienie pielęgnacji włosów szamponem. Stosuję ją od wysokości uszu aż po końce. Nakładam niewielką ilość, trzymam ok. pół minuty, po czym spłukuję ciepłą wodą. Odżywka ma gęstą konsystencję, taką silikonową. Zaaplikowana na włosy dokładnie je otula. Produkt bardzo dobrze nawilża i odżywia pasma. Sprawia, że włosy są mięsiste i wygładzone. Nadaje im blask i chroni przed uszkodzeniami. Odnoszę wrażenie, że delikatnie oblepia włosy, dzięki czemu chroni je przed utratą wody. Pachnie równie pięknie jak szampon.

Jeżeli chodzi o wydajność to jest ona taka sobie. Porównując wydajność szamponu do odżywki to szampon skończy się 3 razy szybciej. Jego pojemność to 400 ml. Zaś odżywka ma 200 ml. Obydwa produkty można kupić np. w drogerii internetowej iperfumy.pl

Jestem ogromnie zadowolona z tej wersji Garnier Fructis. Nie spodziewałam się, że aż tak polubię się i z szamponem, i z odżywką. Teraz mam jeszcze ochotę na wypróbowanie maski do włosów. Bez wahania mogę Wam polecić wariant Grow Strong marki Garnier Fructis.  


Mieliście już okazję używać szamponu i odżywki Grow Strong od Garniera? Jakie są Wasze wrażenia? Lubicie kosmetyki z serii Fructis?


Czytaj dalej

7 września 2017

Przegląd nowości z Freedom Makeup


W poprzednim poście pokazywałam Wam moje nowości z Makeup Revolution, a w tym zapraszam Was do zapoznania się z nowościami z Freedom Makeup. Tych jest nieco więcej, dlatego bez przedłużania przechodzę do prezentacji.


PALETKA CIENI PRO 12 SECRET ROSE

Gdy zobaczyłam tą paletkę to obecne w niej odcienie od razu skojarzyły mi się z jesienią. Złoto o pomarańczowej nucie, rozbielone bordo, beże czy szarość to perfekcyjne kolory do dziennych makijażów na jesień. Cienie są dobrze napigmentowane i ładnie się blendują.


PODWÓJNE PUDRY DO BRWI DUO BROW POWDER

W moje ręce trafiły trzy opakowania pudrów do brwi w różnych odcieniach: Soft Brown, Caramel Brown oraz Ash Brown. Do moich brwi najlepiej pasuje najciemniejsza wersja, widoczna po prawej stronie. Pudry są łatwe w użyciu, dobrze pigmentowane i trwałe. Dzięki temu, że w opakowaniu są dwa pasujące do siebie odcienie to można stworzyć ładne przejście kolorystyczne na brwiach. Pudry posiadają lustereczka.


ZESTAW DO STYLIZACJI BRWI PRO EYEBROW LIGHT-MEDIUM

Kolejny produkt to już bardziej rozbudowany zestaw do stylizacji brwi, w którym znajdują się pudry, wosk, pędzelek oraz pęseta. Wszystko to w wygodnym zamykanym opakowaniu z lusterkiem. Szkoda tylko, że nie jest to opakowanie na zatrzask, ponieważ paletka potrafi się sama otwierać.


PALETA DO KONTUROWANIA TWARZY Z PĘDZLEM PRO STROBE CREAM PALETTE

Jest też coś do konturowania twarzy. To paleta wypełniona kremowymi bronzerami i rozświetlaczami. Sama nie umiem jeszcze dobrze się nią posłużyć, ale widziałam, że tego typu paletkami można zdziałać cuda. Do paletki dołączony jest gruby, miękki pędzel z równo ściętą końcówką.


PALETA KOREKTORÓW PRO CONCEAL & CORRECT

W makijażu zawsze przydają się korektory, aby można było ukryć niedoskonałości cery. Marka Freedom Makeup wychodzi na przeciw z gamą sześciu korektorów w różnych odcieniach umieszczonych w poręcznej palecie. Korektory mają kremową konsystencję i dobre krycie.


KONTURÓWKA DO UST PRO LIPLINER #PROARTIST

W zamyśle konturówki do ust są przeznaczone, jak nazwa wskazuje, do podkreślania konturu warg. Ja jednak tego typu kredki najczęściej używam do malowania całych ust. Z Freedom Makeup w moje ręce wpadła konturówka w odcieniu burgundu, jednego z moich ulubionych kolorów w makijażu na jesień. Niedługo doczeka się debiutu na ustach.


PŁYNNE POMADKI DO UST PRO MELTS VAMP COLLECTION #PROARTIST

Pozostając w tematyce makijażu ust, ciekawą propozycją jest zestaw trzech płynnych pomadek. W opakowaniach wyglądają na dość ciemne. Na ustach ich jeszcze nie sprawdzałam. Bardzo ciekawi mnie ich trwałość - jak wypróbuję to na pewno dam znać czy warto je kupić.


PALETA POMADEK DO UST PRO LIPSTICK PALETTE NAKED #PROARTIST

I jeszcze jeden kosmetyk do makijażu ust. Tym razem bardzo wypasiony, składający się aż z 24 odcieni (8 matowych i 16 błyszczących). Musi trochę poczekać na wypróbowanie, bo nie mam takiego pędzelka do pomadek. Kolory w palecie są stonowane, idealne na co dzień.


PALETA ROZŚWIETLACZY PRO HIGHLIGHT

Oto błyszczące cudo, które aż kusi żeby go użyć. Jest to paletka rozświetlaczy w ośmiu odcieniach - i ciepłych i zimnych. Część odcieni ma pudrową konsystencję (te dwa kwadratowe), a część kremową (prostokątne). Opakowanie posiada lusterko.


TUSZ DO RZĘS CURL MASCARA

Lekko wygięta, łukowata szczoteczka tuszu ma ładnie podkreślać rzęsy. O tym czy spełnia to zadanie przekonam się w najbliższych dniach, bo mój obecny tusz dobija dna. Zwykle maskary podkręcające się u mnie nie sprawdzają, więc jestem ogromnie ciekawa czy ta sobie poradzi.

To już wszystkie z moich nowości marki Freedom Makeup. Koniecznie dajcie znać czy wpadło Wam coś w oko.


Znacie kosmetyki do makijażu Freedom Makeup? Używacie produktów tej marki?


Czytaj dalej

Makeup Revolution - kolorowe nowości w mojej kosmetyczce


Czy można połączyć wysoką jakość kosmetyków kolorowych z niską ceną? Oczywiście, że tak. Bardzo dobrym przykładem jest tutaj marka Makeup Revolution, która oferuje naprawdę szeroki wybór kolorówki w niewygórowanych cenach. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kilka nowości tej marki, które trafiły do mnie niedawno.


PALETA DO KONTUROWANIA PRO HD POWDER CONTOUR FAIR

Składająca się z ośmiu kolorów paletka do konturowania pozwala na naprawdę rewelacyjne wykonturowanie twarzy. To pudry o przyjemnym satynowym wykończeniu. Dobrze współpracują z pędzlem i ładnie się rozcierają na skórze. W paletce obecne są bronzery, pudry i rozświetlacz.


PALETA CIENI FLAWLESS MATTE ULTRA EYESHADOWS

Matowe cienie do powiek to mój najczęstszy wybór do codziennych makijażów. Te w paletce Makeup Revolution Flawless Matte umożliwiają stworzenie mnóstwa wariantów makijażu na dzień. Obecność kilku ciemnych cieni sprawia, że przy pomocy paletki można wyczarować także wieczorowy look np. smokey eyes. W paletce umieszczono aż 32 cienie.


POMADKI ICONIC MATTE & ICONIC PRO

To co pierwsze przyciąga uwagę to piękne opakowania pomadek z dodatkiem różowego złota. Kolory na zdjęciu są nieco przekłamane - na żywo to czerwień wpadająca w bordo (Iconic Matte Revolution Red Carpet) oraz ciemny pomarańcz (Iconic Pro Somewhere Out There). Bardzo fajne opcje na jesień. Jeszcze ich nie używałam, więc jestem ogromnie ciekawa jak sprawdzą się na ustach.


PUDER PRESSED POWDER

Znowu zacznę od opakowania, bo koniecznie trzeba tutaj o nim wspomnieć. Puder Makeup Revolution jest wysuwany w bok. Pod pudrem umieszczono gąbeczkę, a na spodzie opakowania lusterko. Ja do aplikowania pudru używam pędzla, ale myślę, że taki z gąbeczką przyda się w torebce. Jest to puder transparentny, więc dobrze dopasowuje się do odcienia skóry.


ROZŚWIETLACZ VIVID BAKED HIGHLIGHTER GOLDEN LIGHTS

Ostatnia z moich nowości to piękny rozświetlacz w złotym odcieniu. Na skórze wygląda bardzo szlachetnie. Nie daje efektu typowego błysku lecz lśniącą taflę. Jest dobrze napigmentowany. Błyszczące drobinki są bardzo drobno zmielone. Nie jest to brokat lecz pyłek. Coś czuję, że to będzie mój nowy ulubieniec wśród rozświetlaczy. 


Znacie któryś z tych produktów? Lubicie kolorówkę Makeup Revolution?



Czytaj dalej

6 września 2017

Kringle Candle - Picket Fence

Lato dobiega końca, rozpoczął się rok szkolny, wkrótce liście na drzewach zaczną przybierać złote barwy... Czas pędzi nieubłaganie, więc choć kończy się jedno lato to myślami wybiegamy już w kolejne. Planujemy wczasy i wycieczki, a dla dzieci zaczynamy rozglądać się za koloniami czy obozami. Tutaj naprzeciw wychodzi firma jaworzyna.com.pl oferująca kolonie, zarówno w kraju jak i zagranicą. Wykwalifikowana kadra zapewni najlepszą opiekę pociechom, a długoletnie doświadczenie firmy sprawi, że kolonia będzie udana i pozostawi mnóstwo wspaniałych wspomnień. 

Ja na koniec lata wypalam woski i świece zapachowe, które przywodzą na myśl letnie dni. Domek z białym płotkiem, po którym pną się róże - taki obraz widzieliśmy na niejednym z filmów. Ja niejednokrotnie marzyłam, żeby zamieszkać w takiej pięknej scenerii. Jednak raczej wątpię, żebym kiedykolwiek miała możliwość zamieszania w takim miejscu, ale zamierzam stworzyć sobie na wiosnę namiastkę tego. Planuję wykorzystać biały płotek na ogrodzie i oczywiście posadzić przy nim róże. Natomiast dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jeden z wosków zapachowych marki Kringle Candle, który ma zapachem przywodzić na myśl właśnie biały płotek otoczony różami - Picket Fence.


W wosku Picket Fence wyczuwam połączenie trzech zapachów: róż, piżma i akordów drzewnych. Jest to kompozycja ciepła i zmysłowa. Słodki zapach róż jest delikatny, przyjemny dla nosa. Obecność piżma dodaje mieszance ciepła i przytulności, a drzewne nuty działają na zmysły wprowadzając do Picket Fence odrobinę tajemniczości. Wosk Picket Fence należy do zapachów o średniej mocy. Palony nawet długo nie przytłacza i nie powoduje bólu głowy. Poza zapachem wosku, uwagę przykuwa piękna grafika na opakowaniu. Chyba nie mi jednej marzy się taki biały płotek przy domu, opleciony cudnie pachnącymi różami.


Wosk Picket Fence można kupić na Goodies.pl. Kosztuje 12 zł/40 g. Zapach dostępny jest też w formie daylightów i świec.


Znacie ten zapach? A może zamierzacie go wypróbować? 

Czytaj dalej

3 września 2017

Jesienna wishlista '17

W tym roku moja jesienna wishlista jest krótka, ale treściwa. Umieściłam na niej tylko pięć rzeczy, chociaż jak to zwykle bywa to w trakcie zapragnę jeszcze wiele więcej innych. Jestem bardzo ciekawa czy Wy macie jakieś jesienne chciejstwa zakupowe do zrealizowania.




SOFTBOX

Niestety światło jesienią (i zimą) jest kiepskie, co przekłada się negatywnie na jakość zdjęć. Mam co prawda statyw z żarówką dającą światło dzienne (5500 K) i parasolkę rozpraszającą światło, jednak nie jest to jeszcze efekt jakiego bym oczekiwała. Tej jesieni, właściwie już w najbliższych dniach, zamierzam zakupić softboxa. Wiem, że to będzie dobry wybór i dzięki niemu nie będę musiała się przejmować brzydką jesienną pogodą za oknem podczas robienia zdjęć na bloga.


LAMPA DO POKOJU

Poza softboxem na mojej liście jest jeszcze jedna pozycja dotycząca oświetlenia. To lampa sufitowa do pokoju, którą koniecznie muszę kupić. Ta, którą mam obecnie jest ogromnie niepraktyczna, bo jej klosz bardzo zaciemnia żarówkę. Chciałabym lampę typu listwa z dwoma lub trzema żarówkami. Spodobała mi się ta, którą widzicie na kolażu. Pochodzi ona ze sklep.kaja.com.pl. Nie chce mi się jeździć po marketach w poszukiwaniu lampy, zdecydowanie wolę zamówić przez internet z dostawą do domu. 


SZALIKI

Na dworze zaczyna się robić coraz chłodniej. O ile wrzesień jeszcze bywa stosunkowo ciepły, o tyle temperatura w październiku potrafi dać się we znaki. Muszę zaopatrzyć się w kilka miękkich, ciepłych szalików z przyjemnego materiału. Chciałabym takie gładkie, pasujące do wielu rzeczy. Zwykle fajne są w H&M, więc tam się rozejrzę.


TOREBKA NA UCZELNIĘ

Od października zaczyna się rok akademicki i przede mną ostatni rok studiów. Moim zakupowym must have jest torebka, która spokojnie pomieści format A4. Najbardziej pasowałby mi shopper z przegródkami. Niestety ciężko trafić na odpowiedni model, więc tutaj będzie małe polowanie. W tamtym roku widziałam idealną w CCC, jednakże zanim zdecydowałam się na jej zakup to mi wykupili. No cóż, życie. Lepiej brać od razu jak coś wpadnie w oko. Kolejny raz się o tym przekonałam. Od jakiegoś czasu chodzi za mną torebka Michaela Korsa. Jest dosyć droga, ale ogromnie mi się podoba. Może kiedyś w końcu będę w jej posiadaniu.


PALETKA CIENI TOO FACED SWEET PEACH

To makijażowe cudo kusi mnie odkąd pojawiło się w sprzedaży. Kolory z tej paletki zdecydowanie wpisują się w moje gusta. Część jest perfekcyjna do dziennych makijażów, a część rewelacyjnie nada się do tych mocniejszych, wieczorowych. Słyszałam też, że ta paletka pachnie brzoskwiniami, a ja uwielbiam taki zapach. Po prostu muszę ją mieć.


A co znajduje się na Waszych jesiennych wishlistach?



Czytaj dalej

2 września 2017

Pielęgnacja cery dojrzałej z kosmetykami Aube


Wkrótce wybieram się na chrzciny i powoli zaczynam rozglądać się za jakimś prezentem na tą okazję. Chciałabym kupić coś praktycznego i trwałego. Moją uwagę przykuły złote łańcuszki i medaliki, które świetnie nadają się na prezent na chrzest. Sama na swój chrzest dostałam łańcuszek i medalik, które mam do tej pory. Co sądzicie o takim prezencie? Ja myślę, że to dobry pomysł.

Dzisiaj tak dla odmiany chciałabym napisać Wam kilka słów o kosmetykach, które testowałam nie ja lecz moja mama. Są to cztery produkty marki Aube: rewitalizujące serum pod oczy ProCollagen+ Synthesis, serum wzmacniające strukturę skóry na noc ProCollagen+ Synthesis, wypełniacz zmarszczek mimicznych na czoło, okolice ust i "kurze łapki" ProCollagen+ Synthesis oraz krem aktywnie regenerujący na dzień Epidermal Growth Factor Renaissance. Zapraszam Was do poczytania o tych kosmetykach, bo są naprawdę ciekawe.



REWITALIZUJĄCE SERUM POD OCZY PROCOLLAGEN+ SYNTHESIS

Treściwa konsystencja kosmetyku bardzo fajnie sprawdza się na cerze dojrzałej, która potrzebuje już czegoś mocniejszego niż lekki żelowy kremik. Serum pod oczy Aube nie wchłania się do końca w skórę lecz pozostawia wyczuwalną tłustawą warstewkę. Raczej nie nadaje się pod makijaż. Za to doskonale odżywia i nawilża skórę. Po miesiącu stosowania skóra pod oczami staje się jakby bardziej gęsta i sprężysta. Serum zmniejsza widoczność cieni pod oczami. Pomimo gęstej, treściwej formuły nie obciąża delikatnych okolic oczu. Zapach kosmetyku jest słabo wyczuwalny. Można by rzec, że jest taki apteczny. Produkt umieszczony jest w niewielkiej, miękkiej plastikowej tubce z cienkim aplikatorem. 



SERUM WZMACNIAJĄCE STRUKTURĘ SKÓRY NA NOC PROCOLLAGEN+ SYNTHESIS

Tak samo jak serum pod oczy, to serum wzmacniające strukturę skóry ma gęstą i treściwą konsystencję. Wolno się wchłania, ale praktycznie całkowicie. Przy długotrwałym stosowaniu nie zapycha cery, co jest istotne. Wbrew pozorom cerę dojrzałą też można łatwo zapchać. Serum przeznaczone jest do stosowania na noc, więc tak też moja mama je stosuje. Kosmetyk ma przede wszystkim działanie odżywcze - z każdym użyciem cera wygląda coraz lepiej. Poprawia się jej koloryt, jest elastyczna i przyjemna w dotyku. Wygląda na wypoczętą i świeżą. Opakowanie serum wzmacniającego to plastikowa buteleczka z pompką typu airless. Dozowanie produktu jest łatwe i higieniczne.



WYPEŁNIACZ ZMARSZCZEK MIMICZNYCH NA CZOŁO, OKOLICE UST I "KURZE ŁAPKI" PROCOLLAGEN+ SYNTHESIS

To chyba najciekawszy kosmetyk jaki kiedykolwiek widziałam. Produkt umieszczony jest w strzykawce, z której aplikujemy go na odpowiednie partie skóry twarzy. Ma wodnistą konsystencję, więc trzeba nakładać je szybko i sprawnie. Tworzy na skórze taką powłoczkę dającą efekt wypełnienia. Regularnie stosowane wyraźnie spłyca zmarszczki mimiczne. Efekty widoczne są już po kilku użyciach, co jest naprawdę zachwycające. Kosmetyk fajnie sprawdza się pod makijaż - nałożony na zmarszczki sprawia, że podkład w nie nie wnika, przez co nie zbiera się w załamaniach skóry. Zapach kosmetyku jest słabo wyczuwalny, podobnie jak reszty tej serii.



KREM AKTYWNIE REGENERUJĄCY NA DZIEŃ EPIDERMAL GROWTH FACTOR RENAISSANCE

Na koniec zostawiłam do omówienia produkt z serii Epidermal Growth Factor Renaissance. Jest to faworyt mojej mamy spośród wszystkich wypróbowanych kosmetyków Aube. Pierwsze co rzuca się w oczy w tym kremie to cudne opakowanie. To słoiczek o ciekawym owalnym kształcie w odcieniu bardzo ciemnego różu. Dodatkowo opakowany jest w kartonik z lustrzaną wyściółką. Pod wieczkiem posiada zabezpieczającą plastikową nakładkę. Konsystencja kremu jest średniej gęstości. Zdaje się być tłusta, ale pod nałożeniu na skórę nie pozostawia tłustej warstwy lecz delikatną jedwabistą powłoczkę. Produkt szybko się wchłania. Ma przepiękny zapach - pudrowy, przypominający perfumy. Daje skórze odpowiednią dawkę nawilżenia i odżywienia na cały dzień. Dobrze sprawdza się pod makijaż. Posiada filtr UV. Krem sprawia, iż skóra jest miękka, gładka i niezwykle przyjemna w dotyku.

Moja mama jest bardzo zadowolona z produktów marki Aube. Jak wspominałam, jej ulubieńcem jest krem na dzień z serii Epidermal Growth Factor Renaissance, ale pozostałe kosmetyki również przypadły jej do gustu i uważa je za warte polecenia. 

Kosmetyki Aube są dostępne np. w Rossmannie.


Znacie markę Aube? Mieliście okazję wypróbować ich produkty?


Czytaj dalej