31 października 2017

Makeup Revolution Pressed Powder - mój pudrowy HIT


Jesień to czas, gdy odkrywam sporo nowych produktów do makijażu. Jak kilkukrotnie pisałam, latem podczas gorących dni zazwyczaj nie szaleję z makijażem, a jesienią wracam do regularnego malowania i z chęcią sięgam po nowości. W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić mój obecnie ulubiony puder matujący: Makeup Revolution Pressed Powder w odcieniu Translucent. Zapraszam do poczytania.


Puder spełnia wszelkie moje wymagania odnośnie kosmetyków tego typu. Ma odpowiedni odcień, który po nałożeniu na twarz pięknie stapia się z cerą. Nie jest ani nazbyt żółty, ani różowy, ani pomarańczowy. Nie ciemnieje w ciągu dnia, co jest jego niezaprzeczalnym atutem. Pomimo tego, iż to klasyczny puder prasowany to jego konsystencja jest taka jedwabista. Produkt nie pyli podczas aplikacji ani nie osypuje się z pędzla. Nie zostawia na cerze płaskiego pudrowego matu lecz jest bardziej taki satynowy, naturalny. Produkt daje długotrwały efekt. Przy umiarkowanych temperaturach skóra nie wymaga ponownego pudrowania przez jakieś 8-10 godzin. Moim zdaniem to bardzo długo. Pudru Makeup Revolution używałam już z kilkoma podkładami, które lubię i z każdym dobrze współpracował. Kosmetyk umieszczony jest w plastikowym opakowaniu, do którego dołączono gąbeczkę. Ja do nakładania pudru używam pędzla, więc gąbeczka nie jest mi szczególnie potrzebna, ale może przydać się do ewentualnych poprawek w ciągu dnia. Opakowanie nie jest z "klapką" lecz wysuwa się w bok. Na spodzie umieszczono lusterko, którego większa część jest zaklejona naklejką z informacjami o produkcie. Naklejkę należy odlepić, ale jej klej jest na tyle mocny, że trzeba się trochę nagimnastykować przy tej czynności. Puder Makeup Revolution nie zapycha cery, chociaż na drugim miejscu w składzie jest talk, a zaraz za nim pojawia się parafina. Jeśli zaś chodzi o zapach produktu to jest on charakterystyczny dla większości pudrów. W kwestii wydajności puder wypada przeciętnie. Po prawie dwóch miesiącach używania zużycie zaczyna być widoczne - na pudrze wytłoczony był napis Revolution, który jest już praktycznie niedostrzegalny. Puder kosztuje zaledwie kilkanaście złotych, toteż cena nie jest wygórowana. Można go nabyć na iperfumy.pl. Dostępny jest w dwóch odcieniach: Porcelain i Translucent (ja mam właśnie ten), a jego gramatura to 7.5 g. Ja bardzo polubiłam ten puder. Jeżeli szukacie niedrogiego pudru, który długotrwale matuje cerę i nie wygląda na niej sztucznie to przyjrzycie się bliżej temu z Makeup Revolution. Polecam.


Znacie ten puder? Lubicie kolorówkę Makeup Revolution?


Czytaj dalej

O paletce cieni Freedom Pro 12 Secret Rose


Od jakiegoś czasu jestem maniaczką paletek cieni. Mam ich już naprawdę sporo i ciągle jakaś nowa wpada mi w oko. W tym poście chciałabym przedstawić Wam interesującą paletkę Freedom Pro 12 Secret Rose, która trafiła do mnie jakiś czas temu i od razu mi się spodobała. 


W paletce znajduje się 12 cieni utrzymanych w ciepłej tonacji. Mają one bardzo dobrą pigmentację i nie osypują się. Podoba mi się również ich konsystencja. Są to cienie pudrowe, prasowane, ale mają jakby lekko wilgotną konsystencję, przez co łatwo aplikuje się je na powieki i dobrze się rozciera. Cienie są trwałe i bez bazy utrzymują się na powiekach około 8 godzin. Jeśli nałożymy dodatkowo bazę pod cienie to spokojnie wytrzymają cały dzień (a nawet dłużej). Cienie umieszczone są w plastikowej paletce z dołączonym aplikatorem. Aplikator raczej nie przyda się do nakładania cieni, w tej kwestii zdecydowanie lepiej sprawdzają się pędzle. Dodawanie aplikatorów do paletek to powszechna rzecz, więc nie ma się do czepiać. Paletce Freedom Pro 12 Secret Rose ciężko coś zarzucić pod względem jakości, więc aplikator gra tu drugie skrzypce.

Przyjrzymy się po kolei każdemu z cieni. W pierwszym rzędzie od góry mamy kolejno: 

  • kremowy z domieszką różu o satynowym wykończeniu, który doskonale sprawdzi się w dziennych makijażach, bo daje ładny rozświetlający efekt,
  • beż z różowymi tonami w wersji matowej, kolejny ideał na dzień,
  • naturalny beż o matowym wykończeniu, który w delikatnych makijażach nada się do podkreślenia załamania powieki,
  • ceglasty - następny mat, który zaaplikowany na powieki ładnie ociepla spojrzenie.

Rząd środkowy składa się z:

  • pomarańczu o połyskliwym wykończeniu, ten to odcień po nałożeniu na powieki okazuje się być miedzianym kolorkiem, bardzo ciekawym i oryginalnym,
  • półmatowego beżu wpadającego w brudny róż, do naturalnych makijażów jak znalazł,
  • jasnego brązu o matowym wykończeniu, który kojarzy mi się z mleczną czekoladą, 
  • satynowego brązu, który jest fajną propozycją do podkreślania załamania powieki w dzienniaczkach bazujących na satynowym wykończeniu.

Ostatni rząd to odcienie ciemniejsze, które można wykorzystać do podkreślenia zewnętrznego kącika. Są tu:

  • neutralny brąz o satynowym wykończeniu,
  • brąz wpadający lekko w szarość, matowy,
  • ciepły brąz o matowym wykończeniu,
  • satynowy burgund, który moim zdaniem jest perfekcyjnym dopełnieniem jesiennych i zimowych makijaży.


Paletka cieni Freedom Pro 12 Secret Rose to idealny set odcieni do dziennych makijażów. Cienie w niej umieszczone są nie tylko piękne, ale też charakteryzują się dobrą jakością. Paletka Freedom kosztuje mniej niż 20 zł, a to kolejny argument przemawiający na jej korzyść. Kupić można ją na iperfumy.pl


Lubicie kosmetyki Freedom? Macie jakąś paletkę cieni tej marki?



Czytaj dalej

30 października 2017

Zakupy z Rosegal - sweter & ocieplane jeansy


Rano pokazywałam Wam moje zamówienie z Zaful.com, a teraz chciałabym pokazać Wam co zamówiłam sobie z Rosegal.com. Nie będzie dużo do oglądania, bo to zaledwie dwie rzeczy, ale za to bardzo trafione.



SWETER / klik

Pierwsza rzecz to luźny sweter w odcieniu przygaszonego pomarańczu ze sznurkami na ramionach. Świetnie wygląda zwłaszcza w połączeniu z obcisłymi jeansami czy legginsami. Sznurki wplecione na ramionach dodają mu oryginalności. Niestety jest już wyprzedany.



OCIEPLANE JEANSY / klik

Zamówiłam też idealne spodnie na nadchodzącą zimę - ocieplane jeansy w czarnym kolorze. Wewnątrz pokryte są tzw. misiem. Na pewno idealnie sprawdzą się w mroźne dni. Zdecydowałam się na rozmiar L (normalnie noszę S) i są w sam raz. Rozmiar z metki to 27. Parę dni temu zamówiłam jeszcze granatową wersję.


Co sądzicie o moim zamówieniu? Znacie sklep Rosegal.com?


Czytaj dalej

Zamówienie z Zaful.com

Jakiś czas temu dotarło do mnie kolejne zamówienie z Zaful.com. Jeżeli jesteście ciekawi na jakie rzeczy skusiłam się tym razem to zapraszam do pooglądania.



BORDOWE SPODENKI

Na zdjęciu na stronie sklepu wyglądały fantastycznie, jednak na żywo nie robią już takiego wrażenia. Kojarzą mi się raczej z klaunem, więc nie będę ich nosić. Jeśli chodzi o samo wykonanie i materiał to jest to dobra jakość. 



CZAPKA Z DASZKIEM

Zamszowe czapki z daszkiem chodziły za mną całe lato, aż w końcu zamówiłam sobie taką. Dotarła do mnie już na sam koniec lata, dlatego poczeka do kolejnego sezonu. Wizualnie i jakościowo jest świetna. 



BORDOWY SWETER

Jeden z hitów na blogach, hit także i u mnie. Idealna długość, przyjemny w dotyku materiał, lekki i wygodny. Na żywo jest typowo bordowy - aparat nie chciał uchwycić tego pięknego koloru. Sweter podoba mi się tak bardzo, że aż rozważam dokupienie jeszcze inne koloru.



SWETER Z WIĄZANIEM NA RĘKAWACH

Do tego swetra mam mieszane uczucia. Z jednej strony leży bardzo fajnie i jakościowo nie ma mu co zarzucić, a i sam kolor też jest ładny. Natomiast z drugiej strony te sznurki przy rękawach są dość niesforne i nie wyglądają najlepiej podczas noszenia swetra. Chyba będę musiała wprowadzić lekkie modyfikacje.



Ostatnia rzecz jaką zamówiłam to szary sweter z wycięciem na dekolcie. Niestety okazał się zdecydowanie za mały. Myślę, że rozmiarowo pasowałyby mniej więcej na 10-latkę. Szkoda, bo bardzo mi się podobał na stronie sklepu. 


Robicie zakupy na Zaful.com? A może wolicie kupować ubrania i dodatki w stacjonarnych sklepach?


Czytaj dalej

29 października 2017

Allerco - emolientowe kosmetyki do pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i alergicznej


Chociaż nie mam problemów z nadmiernym przesuszaniem skóry to jednak lubię od czasu do czasu poużywać kosmetyków emolientowych. Pomagają one odbudować warstwę hydrolipidową skóry, która ulega naruszeniu przez kosmetyki mocno oczyszczające oraz niewłaściwą pielęgnację. Jakiś czas temu postanowiłam wypróbować emolientowe produkty marki Allerco. W moje ręce trafiły trzy kosmetyki: szampon do włosów, balsam do ciała oraz krem nawilżający. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami odnośnie tych produktów. Są one przyjazne alergikom, dlatego też pozbawiono je substancji zapachowych.


BALSAM DO CIAŁA

Nie lubię bezzapachowych balsamów do ciała, ale te emolientowe zazwyczaj nie pachną, więc tak już musi być i nie ma się co czepiać. Konsystencja balsamu Allerco jest gęsta, ale kosmetyk łatwo rozprowadza się na skórze. Wchłania się dosyć wolno, ale nie pozostawia tłustej warstwy. Balsam bardzo dobrze nawilża skórę, a efekt nawilżenia jest długotrwały. Sprawdza się też w miejscach najbardziej narażonych na przesuszenia: łokciach i kolanach. Można go używać też po depilacji, ponieważ nie podrażnia wydepilowanej skóry. Jeśli chodzi o wydajność balsamu to jest ona przeciętna.


KREM DO TWARZY

Emolientowe kremy do twarzy stosuję najczęściej na noc. Tak też używam tego z Allerco. Ma on gęstą konsystencję, ale wchłania się szybko. Pozostawia na skórze cienką warstwę ochronną, która zapobiega odparowywaniu wody. Po nałożeniu kremu cera staje się miękka i przyjemna w dotyku. Zyskuje też na nawilżeniu i jest wyraźnie ukojona. Kosmetyk nie zapycha skóry, co jest według mnie dużym plusem. Próbowałam stosować go również na dzień, ale tu się nie sprawdzał - podkład źle się na nim rozprowadzał. Zdecydowanie lepiej używać go na noc. Wtedy spisuje się naprawdę super. Krem umieszczony jest w miękkiej tubce, co jest higieniczną formą opakowania. Przy ostatnich użyciach zapewne trzeba będzie ją rozciąć, aby wydobyć resztki kosmetyku.


SZAMPON DO WŁOSÓW

Na koniec został mi do omówienia szampon. Konsystencja tego kosmetyku jest średniej gęstości, przezroczysta. Produkt umieszczony jest w plastikowej butelce z niewielkim otworem. Nie pieni się za dobrze, ale można to obejść stosując metodę kubeczkową (szampon rozcieńczamy i zapieniamy w kubeczku z wodą, a dopiero potem aplikujemy na włosy). Szampon jest bardzo delikatny, ale pomimo tego dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy. Po umyciu włosy są puszyste i uniesione u nasady. Jedyny mankament jest taki, że szampon plącze włosy, więc bez odżywki ani rusz. Kosmetyk koi skórę głowy i zapobiega jej swędzeniu. 

Jestem zadowolona z działania produktów Allerco. Ciężko mi mówić o jakichś efektach "wow", ale myślę, że w przypadku kosmetyków emolientowych głównym zadaniem jest poprawa nawilżenia skóry i to właśnie otrzymujemy stosując te marki Allerco. Uważam, że są warte uwagi, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym - wtedy to skóra jest bardziej podatna na przesuszenia.


Znacie markę Allerco? Stosowaliście któryś z produktów tej marki?


Czytaj dalej

28 października 2017

Październikowa edycja ShinyBox - Think Pink


Kilka dni temu przybyło do mnie październikowe pudełko ShinyBox. W tym miesiącu pudełko zostało zatytułowane Think Pink, jako że październik jest miesiącem walki z rakiem piersi. Pamiętajmy, że bardzo ważna jest profilaktyka - regularne samobadania pozwalają na wczesne wykrycie choroby i podjęcie szybkiego leczenia. W gazetce dołączanej do każdego pudełka - ShinyMag pojawił się artykuł poruszający ten temat zawierający wskazówki jak wykonywać takie badanie.

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam co znalazłam w październikowej edycji ShinyBox. Od razu powiem, że jestem naprawdę zadowolona z zawartości i uważam, iż jest o niebo lepsza niż w poprzednich dwóch miesiącach.


POCKET ENERGY BAR FOODS BY ANN (3,89 zł/35 g)

Lubię, gdy do pudełek dołączane są przekąski i herbaty czy kawy. W tym miesiącu w pudełku pojawił się pocket energy bar foods by Ann, czyli zdrowy batonik, który ma dodać nam energii. Ja trafiłam na wersję jabłko-cynamon. Muszę przyznać, że był bardzo smaczny.


KREM DO CIAŁA BARNANGEN ALL OVER RESCUE BODY BALM (34,99 zł/200 ml)

Marka Barnangen to podobno nowość na polskim rynku. Krem do ciała oparty jest na skandynawskiej recepturze i ma za zadanie przynosić ulgę przesuszonej skórze. Jeszcze go nie używałam, ale jestem bardzo ciekawa działania. Krem ma przyjemny, delikatny zapach.


7TH HEAVEN MASKA DO TWARZY (5,60 zł - 8,00 zł/szt.)

Masek do twarzy nigdy dość, zwłaszcza takich peel-off jak ta umieszczona w październikowej edycji ShinyBox. Dostałam wersję owocową, która ma oczyszczać i odświeżać skórę. Z przyjemnością wypróbuję w najbliższych dniach.


HYDROŻELOWA MASKA NA TWARZ EFEKTIMA (14,76 zł/szt.)

Kolejna maska do twarz, tym razem hydrożelowa marki Efektima. Jest to maska odmładzająca, zawierająca niebieską algę i witaminy. Maski hydrożelowe zazwyczaj dają przyjemny efekt chłodzenia podczas trzymania ich na twarzy, więc naprawdę można się przy nich odprężyć i zrelaksować.


JANTAR MEDICA ODŻYWKA - WCIERKA (13,00 zł/100 ml)

Jest i coś do włosów - odżywka wcierka z wyciągiem z bursztynu znanej chyba każdemu marki Jantar. Można ją stosować na włosy oraz skórę głowy. Odżywka ma fajny dozownik, który z pewnością ułatwi jej aplikację.


POMADKA W PŁYNIE AVON MARK (32,00 zł/szt.)

Coś co mnie bardzo ucieszyło to pomadka w płynie Avon z nowej serii Mark. Trafiłam na kolor czerwony (taka ciemna czerwień) o matowym wykończeniu. Byłam ogromnie ciekawa pomadek z tej serii, więc super, że pojawiła się możliwość wypróbowania.


ŚWIECA ZAPACHOWA W SZKLE BISPOL (5,54 zł/szt.)

Zestawu dopełniła świeca zapachowa w szkle Bispol, u mnie w wersji Diamond Chic. Nie dość, że ładnie wygląda to jeszcze pięknie pachnie. Całe pudełko było przepełnione jej aromatem, co umilało odpakowywanie.


No i na koniec próbeczka dołączona do pudełka. Ja otrzymałam próbkę kremu do cery dojrzałej Charmine Rose. Raczej mi się nie przyda, pewnie dam mamie. Po próbce i tak ciężko cokolwiek powiedzieć o danym kosmetyku, ale wypróbować nie zaszkodzi.

Tak wygląda październikowa edycja ShinyBox Think Pink. Tak jak pisałam na początku posta - jestem zadowolona i standardowo z niecierpliwością wypatruję kolejnej edycji.


A co Wy sądzicie o październikowej edycji ShinyBox Think Pink?


Czytaj dalej

27 października 2017

Makeup Revolution Vivid Baked Highlighter - błyszczące cudo


Od jakiegoś czasu jestem absolutną fanką rozświetlaczy i ciężko mi się bez nich obyć w makijażu. Nawet prosty, codzienny make-up świetnie wygląda uzupełniony odrobiną błysku. Dzisiaj chciałabym podzielić się moją opinią o rozświetlaczu Vivid Baked Highlighter Makeup Revolution w odcieniu Golden Lights, który jest obecnie moim ulubieńcem.



Rozświetlacz MUR Vivid Baked Highlighter umieszczony jest w plastikowym, ale masywnym opakowaniu zamykanym na zatrzask. Na pierwszy rzut oka wydaje się dość blady - biały z żółtawą poświatą. Jednak po nałożeniu na skórę zmienia się totalnie - daje przepiękną, lśniącą taflę. Nie jest krzykliwy, ani nazbyt brokatowy. Jest zaś mocno napigmentowany, toteż wystarczy go nałożyć zaledwie odrobinkę. Nie znika ze skóry w ciągu dnia lecz utrzymuje się na niej bez szwanku aż do wieczornego demakijażu. Jest też bardzo wydajny - używam go codziennie od mniej więcej miesiąca, a zużycie jest naprawdę minimalne. W opakowaniu znajduje się 7,5 g produktu. Ten rozświetlacz to mój hit i zdecydowanie mogę go Wam polecić.


Mam wrażenie, że w tym roku jesień jest bardziej łagodna niż to zwykle bywa. Listopad za pasem, a tu nawet nie było jeszcze przymrozków. Dzięki sprzyjającej pod względem temperatur aurze sezon w części branży może trwać dłużej. Tak jest np. w przypadku prac budowlanych takich jak budowa hal i innych budynków, czym zajmuje się firma ABindustry abindustry.com/pl/Prace-Budowlane. Jest to z korzyścią zarówno dla wykonawców, jak i zamawiających. Dobrze, że pogoda sprzyja, bo inwestycje będą mogły powstawać szybciej.


Podoba Wam się ten rozświetlacz? A może też go używacie? Lubicie kosmetyki Makeup Revolution?


Czytaj dalej

25 października 2017

O masce do włosów z olejem makadamia i keratyną


Jesienią staram się bardziej przykładać do pielęgnacji włosów, bo o tej porze roku (a później zimą) są szczególnie narażone na uszkodzenia mechaniczne. Regularnie sięgam po maski do włosów, a także częściej decyduję się na różnego rodzaju wcierki czy oleje. Dzisiaj przygotowałam recenzję maski do włosów GlySkinCare z olejem makadamia i keratyną. Czy jest godna polecenia? O tym dowiecie się czytając ten post.


Zgodnie z zaleceniami producenta maskę należy dokładnie rozprowadzić na wilgotnych, umytych włosach, nałożyć czepek i owinąć głowę ręcznikiem. Po 15-20 minutach trzeba spłukać maskę letnią wodą. Po wysuszeniu włosy pięknie błyszczą, są dociążone, ale sypkie. Widać znaczną poprawę w ich nawilżeniu. Z łatwością się rozczesują i ładnie się układają. Maskę stosuję raz w tygodniu. Na jedno użycie dozuję około łyżkę produktu. Kosmetyk jest wydajny i po kilku tygodniach używania zostało go jeszcze sporo w opakowaniu. Konsystencja maski jest dość gęsta, dzięki czemu nie spływa z włosów. Jeśli chodzi o zapach to ten nie do końca mi odpowiada. Wyraźnie czuć w nim charakterystyczną woń keratyny. Może nie jest nieprzyjemna, ale ja po prostu nie przepadam za tym zapachem. Na szczęście nie utrzymuje się na włosach po ich wysuszeniu, więc nie stanowi szczególnego problemu. Ogólnie maskę oceniam bardzo dobrze. Pod względem działania jest naprawdę świetna. Podoba mi się też, że jest umieszczona w plastikowym słoiczku (zabezpieczonym dodatkowo sreberkiem pod wieczkiem), bo wygodnie się ją wydobywa z opakowania. Jeśli potrzebujecie dobrej maski do włosów nawilżającej i regenerującej włosy to mogę Wam polecić tą z GlySkinCare z olejem makadamia i keratyną.


Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Alcohol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Panthenol, Glycerin, Dimethicone, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Hydrolyzed Keratin, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Wheat Gluten, Disodium EDTA, Citric Acid, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool


Znacie kosmetyki GlySkinCare? Mieliście już okazję stosować tą maskę? Jakie są Wasze ulubione maski do włosów? 

Czytaj dalej

24 października 2017

Ubrania i dodatki must have na zimne dni z Zaful.com

Po zeszłotygodniowych ciepłych i słonecznych dniach znowu oglądamy nieprzyjemne, deszczowe oblicze jesieni. Pierwszy miesiąc tej pory roku zleciał błyskawicznie. Nim się obejrzymy to jesień zacznie przemieniać się w zimę, a ta w tym roku ma być podobno szczególnie mroźna i śnieżna. Trzeba więc zawczasu zaopatrzyć się w ubrania i dodatki, które pozwolą przetrwać najchłodniejszą porę roku. W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam moją listę ubrań i dodatków must have na zimne dni. Wszystkie możecie znaleźć na Zaful.com



#1 OCIEPLANE JEANSY

W mroźne dni zwykłe jeansy nie zdają egzaminu. Może nie przepuszczają wiatru, ale chłód owszem. Przy minusowych temperaturach często trzeba zakładać coś pod nie np. rajstopy. Nie wiem jak Wy, ale ja nie cierpię nosić rajstop pod spodniami. Na szczęście w chińskich sklepach internetowych można kupić... ocieplane jeansy. Sama sprawiłam sobie już jedną parę w kolorze czarnym i jestem z nich naprawdę bardzo zadowolona. Z wierzchu wyglądają jak normalne rurki, a wewnątrz mają cieplutkiego misia. Teraz chciałabym zamówić jeszcze granatowe.

#2 KURTKA PARKA

Taka kurtka chodzi za mną już kolejny sezon. W tamtym roku nie mogłam upolować swojego rozmiaru (jak to jest, że w sieciówkach kurtki parki rozchodzą się jak ciepłe bułeczki?). W tym upatrzyłam sobie świetny model na Zaful.com. Nie zamawiałam nigdy kurtek stamtąd, więc nie wiem jak z ich jakością. 

#3 KOZAKI ZA KOLANO

Uwielbiam wysokie kozaki sięgające aż za kolano. Są nie tylko ładne, ale też komfortowe. Zakryte kozakami kolana to według mnie takie +10 do poczucia ciepła. Najbardziej podobają mi się zamszowe, jednak bardziej praktyczne są te ze zwykłej skóry. Te z zamszu nie najlepiej sprawdzają się w deszczową pogodę - lubią przemakać i ciężko je doczyścić z błota.

#4 CIEPŁE SWETRY

Aktualnie w blogosferze prym wiodą dwa bardzo podobne modele swetrów: sweter z supłem z przodu oraz sweter z supłem z tyłu (początkowo myślałam, że to ten sam, ale faktycznie dostępne są dwa warianty). Do mnie przemawia ten z supłem z przodu i nawet już go dodałam do koszyka. Sweter dostępny jest w kilku kolorach. Ja skusiłam się na taki brudny róż.

#5 PROSTE SZALIKI

Bez szalika ciężko przetrwać późną jesień i zimę. Można go nosić na różne sposoby. Producenci szalików oferują całe mnóstwo wzorów, kolorów i fasonów. Ja preferuję te klasyczne w stonowanych odcieniach. Szarości, beże, biel - to moje ulubione. 


A jakie są Wasze must have z jesienno-zimowych ubrań i dodatków?


Czytaj dalej

23 października 2017

Rodzaje tuszów do rzęs - na co się zdecydować?

Podkręcające, pogrubiające, wodoodporne, z odżywką lub bez, wydłużające - wybór tuszów do rzęs o unikalnych właściwościach, jak zapewniają ich producenci, jest obecnie ogromny.

Eksponowanie oczu

Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. Odpowiednio podkreślone i tym samym wyeksponowane, potrafią działać hipnotyzująco - zwłaszcza na płeć przeciwną. Mężczyźni uważają, że oczy kobiety to jedna z najpiękniejszych części jej ciała.

W celu właściwego wyeksponowania oczu, warto wykorzystać odpowiednie tusze do rzęs. Inny tusz wybierze posiadaczka długich i gęstych, naturalnych rzęs, inny młoda dziewczyna, a jeszcze inny bizneswoman. Na szczęście wybór w drogeriach jest ogromny i można wybrać taką mascarę, która spełni wszystkie nasze oczekiwania. Zawsze powinnyśmy dążyć do tego, aby wyeksponować zalety naszych rzęs i zniwelować niedoskonałości.

Rodzaje tuszów

Tusze do rzęs powinny być dobierane pod kątem rodzaju rzęs, jaki posiadamy oraz do efektu, jaki chcemy za ich pośrednictwem osiągnąć. Do podstawowych rodzajów tuszów zalicza się:

· pogrubiający tusz do rzęs - charakteryzuje się wysoką gęstością, a jego zadaniem jest zwiększenie objętości rzęs,

· podkręcające tusze do rzęs - zawiera specjalny składnik wpływający na uniesienie ku górze końcówek rzęs, dla uzyskania efektu podkręcenia, a także specjalnie wyprofilowaną szczoteczkę, która również wpływa na podkręcenie,

· wydłużające tusze do rzęs - nazywane również tuszami przedłużającymi, zawierają cząsteczki kaszmiru i polimery, które fizycznie i optycznie przedłużają naturalne rzęsy,

· wodoodporne tusze do rzęs - zawiera składniki, które nie rozpuszczają się pod wpływem działania wody i wilgoci,

· hipoalergiczne tusze do rzęs - polecane alergiczkom, a także osobom ze skłonnością do podrażnień.

Dostępne są także zwariowane, kolorowe tusze do rzęs. Na co dzień kobiety korzystają z tuszów czarnych i granatowych, ale są też tusze fioletowe, niebieskie, zielone, srebrne czy złote.

Nowością wśród tuszów do rzęs są także tusze przedłużająco-pogrubiające i dwufazowe, które mają dwie funkcje do spełnienia. Wydłużają i pogrubiają nasze rzęsy, dzięki czemu możemy uzyskać wyrazisty, wieczorowy makijaż oczu.

Wiedząc już, co oznaczają określenia zamieszczane na ulotkach i opakowaniu tuszów do rzęs, można przystąpić do wybrania takiego, który będzie nam najbardziej odpowiadać. Zakupu możemy dokonać m.in. w sklepie internetowym, na przykład na stronie https://kontigo.com.pl/makijaz/kosmetyki-do-makijazu-oczu/tusze-do-rzes.html, korzystając przy tym z przebogatego asortymentu, niemożliwego do uzyskania w niektórych, osiedlowych drogeriach i sklepikach.


Czytaj dalej

22 października 2017

Czy warto zdecydować się na depilację laserową? Zalety i przeciwwskazania

W dzisiejszym poście chciałabym omówić krótko temat depilacji laserowej. Ten rodzaj depilacji chodzi za mną od dłuższego czasu. Być może w końcu uda mi się go przeprowadzić i nie będę musiała zaprzątać sobie głowy systematycznym goleniem włosków. Jestem też ciekawa Waszych opinii odnośnie takiego zabiegu. Koniecznie dajcie znać co sądzicie i czy sami zdecydowalibyście się na depilację laserową.


NA CZYM POLEGA ZABIEG?

Laser wykorzystywany do depilacji laserowej emituje światło, które przenika wgłąb skóry. Tam pochłaniane jest przez melaninę - barwnik obecny w mieszkach włosowych. Duża ilość ciepła wytwarzanego przez laser działa niszcząco na cebulki włosów, w efekcie czego bardzo je osłabia. Im ciemniejsze i grubsze włoski tym lepszy efekt, ponieważ zawierają one więcej barwnika.

ZALETY DEPILACJI LASEROWEJ

Depilacja laserowa jest bezpiecznym zabiegiem i nie wywołuje skutków ubocznych. Można ją przeprowadzać nawet w delikatnych miejscach, takich jak okolice bikini, górna warga czy pachy. Efekt takiej depilacji jest trwały, co jest chyba największą zaletą zabiegu, aczkolwiek raz w roku warto powtórzyć zabieg. Tradycyjna depilacja jest czasochłonna, bo trzeba przeprowadzać ją bardzo często. Ta laserowa pozwala więc na znaczną oszczędność czasu. Depilacja laserowa eliminuje problem wrastających włosów - dla osób borykających się z tą przypadłością jest to z pewnością ogromnym atutem. Ponadto depilacja laserowa nie jest tak bolesna jak chociażby depilacja woskiem czy depilatorem. 

PRZECIWWSKAZANIA

Jak przy każdym zabiegu, przy depilacji laserowej są przeciwwskazania do jej wykonania. Wśród nich znajdują się: ciąża, choroby skóry (łuszczyca, bielactwo) oraz duża ilość znamion i pieprzyków na skórze. Depilacja laserowa nie jest polecana dla osób o bardzo ciemnej karnacji, bo ich skóra zawiera mnóstwo melaniny.

Ja jestem zdania, że depilacja laserowa to rewelacyjna sprawa. Normalnie depilację trzeba przeprowadzać bardzo często, więc możliwość usunięcia niechcianych włosków na stałe jest wybawieniem.


Co sądzicie o depilacji laserowej? Zdecydowalibyście się na taki zabieg?


Czytaj dalej

17 października 2017

Halloween special sale - przegląd rzeczy z halloweenowej promocji Rosegal

Na Rosegal trwa halloweenowa promocja no tricks, all treats. Ja tego święta co prawda nie obchodzę, ale pośród ubrań i dodatków typowo na Halloween wypatrzyłam w tej promocji kilka fajnych rzeczy niekoniecznie kojarzących się z tą okazją. Zapraszam Was na mały przegląd. Może upatrzycie coś dla siebie.



Ja na co dzień nakładam podkład przy pomocy gąbek do makijażu, więc zestaw by mi się przydał. Jestem ciekawa jak z jakością tych chińskich gąbeczek. Pomadka w kredce ma specjalną formę kissproof zapobiegającą zmywaniu się jej podczas pocałunków. Burgundowy odcień idealnie pasuje na jesienny czas. Jak już jesteśmy przy jesieni, to must have są urocze zakolanówki, które rewelacyjnie sprawdzą się po domu. Kolejna rzecz to sweter z takim jakby supłem. Dostępny jest w kilku kolorach. Ostatni produkt to według mnie prawdziwy hit - girlanda świetlna w formie spinaczy, na której możemy zawieszać zdjęcia. W promocji (Halloween deal special) jest jeszcze sporo innych ciekawych rzeczy.


Spodobało Wam się coś z tych produktów? Zamierzacie skorzystać z halloweenowych obniżek na Rosegal? 

 
Czytaj dalej

O odżywce micelarnej do mycia włosów Schwarzkopf Color Freeze


Micelarne kosmetyki do pielęgnacji włosów stają się coraz popularniejsze i coraz więcej marek wprowadza je do swojego asortymentu. Ja obecnie używam szamponu micelarnego Nivea, ale wcześniej miałam do czynienia z odżywką micelarną Schwarzkopf i to o niej chciałabym dzisiaj napisać kilka słów. Odżywka występuje w kilku wersjach przeznaczonych do różnych rodzajów włosów. Ja stosowałam wariant Color Freeze skierowany do włosów farbowanych. Zadaniem odżywki jest łagodne oczyszczanie włosów i skóry głowy połączone z działaniem pielęgnującym. 


Odżywka umieszczona jest w dużej butelce o pojemności 500 ml. Posiada pompkę, więc dozowanie jej nie sprawia problemów. Zapach produktu określiłabym jako typowo fryzjerski. Odżywka polecana jest do stosowania w profesjonalnej salonowej pielęgnacji, więc nic dziwnego. Konsystencja kosmetyku jest średniej gęstości. Na jedno mycie należy zastosować 5-10 pompek kosmetyku. Nie jest to dużo, więc wydajność odżywki można określić jako dobrą. Do omówienia pozostała kwestia najważniejsza, czyli działanie. Pod tym względem mam mieszane uczucia. Z jednej strony produkt dość dobrze radzi sobie z oczyszczaniem włosów i skóry głowy, a z drugiej trochę obciąża pasma. Myślę, że odżywka lepiej mogłaby się sprawdzić u osób mających włosy naprawdę zniszczone, które nie sposób jest przeciążyć kosmetykiem. Odżywka micelarna Schwarzkopf Color Freeze kosztuje ok. 60-70 zł. To dość wysoka cena, bo chociaż to kosmetyk salonowy to jednak nie daje efektu wow, którego by się oczekiwało. Tak jak pisałam wcześniej - być może sprawdziłby się na włosach bardzo zniszczonych. Na moich, które obecnie są w dobrym stanie, nie sprawdza się na tyle żebym mogła go polecić.


Znacie tą odżywkę bądź jej inną wersję? Sięgacie po profesjonalne salonowe kosmetyki do włosów?


Czytaj dalej

16 października 2017

Personalizowane etui z zaprojektujetui.pl - jak zamówić

Parę dni temu zmieniłam telefon, ponieważ mój wcześniejszy miał strasznie małą pamięć przez co mieściło się na nim ledwie kilka aplikacji. Jedyne czego brakuje mi w moim nowym to... etui. Jakoś przyzwyczaiłam się do tego, że telefon musi mieć swoje "ubranko". Dla mnie najwygodniejsze są te silikonowe. Nie tylko dobrze chronią obudowę urządzenia przez zarysowaniami, ale także sprawiają, że telefon lepiej trzyma się w dłoni. Nie czekając zbyt długo postanowiłam rozejrzeć się za jakimś fajnym etui i tak trafiłam na http://zaprojektujetui.pl/. Personalizowane etui to dla mnie najlepsza opcja, bo mogę maksymalnie dostosować je pod swój gust. 


Sklep zaprojektujetui.pl realizuje zamówienia w 24h od momentu złożenia, co moim zdaniem jest dużym plusem. Telefonu używamy każdego dnia, więc im szybciej otrzymamy zamówione etui, które ochroni przed uszkodzeniami, tym lepiej. Na stronie sklepu znajduje się prosty i intuicyjny edytor służący do stworzenia swojego projektu etui. Wybieramy model telefonu, przechodzimy do edytora, tworzymy projekt, opłacamy zamówienie i czekamy aż przyjdzie. Szybko i sprawnie. To lubię. Ja jeszcze nie zdecydowałam się jaką grafikę chciałabym mieć na swoim etui, ale myślę, że w najbliższych dniach podejmę decyzję i złożę zamówienie. Przy okazji może skuszę się na personalizowany powerbank, bo takowe też są w ofercie tego sklepu. 


A Wy znacie stronę zaprojektujetui.pl? Zamawialiście już etui stamtąd?

Czytaj dalej

14 października 2017

Zaległe zamówienie z DressLily.com


Dzisiaj zrobimy mały throwback do lata, ponieważ chciałabym Wam pokazać moje zamówienie ze sklepu DressLily.com, które dotarło do mnie już dość dawno temu. Rzeczy z tego zamówienia są w większości letnie, ale przecież nie będę czekać do kolejnego lata, żeby je zaprezentować na blogu.


Pierwsza rzecz to okulary przeciwsłoneczne ze szkłami ombre. Nosząc je można popatrzeć na świat w różowych barwach. Są bardzo ładne i solidnie wykonane.




Pokusiłam się też na zegarek na długim pasku, który należy zawinąć kilkukrotnie wokół ręki. Według mnie prezentuje się świetnie. Minusem jest to, że na początku pasek zegarka okropnie śmierdział i musiał przejść solidne wietrzenie.

W moim zamówieniu znalazło się również silikonowe jajko do makijażu. Niestety nie pokażę go Wam na zdjęciach, ponieważ gdzieś zaginęło. Do nakładania podkładu nie sprawdzało się zbyt dobrze, więc nie ma czego żałować.



Czas na ubraniową część zamówienia, czyli bluzkę i sukienkę. Bluzka, którą zamówiłam jest w białym kolorze i ma luźny fason (coś a'la hiszpanka). Wzięłam rozmiar M i okazała się za duża (normalnie noszę rozmiar S). Jakościowo jest naprawdę w porządku. Ma kilka odstających nitek wymagających przycięcia, ale poza tym nie ma się do czego przyczepić. 



Jeśli chodzi o sukienkę to materiał, z którego ją uszyto jest lejący i przyjemny w dotyku. Sukienka doskonale się prezentuje, ale mogłaby być nieco dłuższa. Jest przewygodna. 

Warte uwagi na DressLily.com są też sukienki o długości do połowy łydki (tea length dresses online). Niestety mi sukienki tej długości nie pasują, ale u kogoś ogromnie mi się podobają. 


Co sądzicie o moim zamówieniu? Wpadło Wam coś w oko?


Czytaj dalej