29 stycznia 2017

Catering dietetyczny - zdrowe żywienie dla zabieganych

Właściwe odżywianie jest kluczowym elementem prowadzenia zdrowego trybu życia. Dieta nie tylko wpływa na nasz wygląd zewnętrzny, ale także samopoczucie. Bardzo ważne jest to, aby dostarczyć organizmowi codziennie takie składniki, jakich potrzebuje. Od węglowodanów po witaminy. Niestety większość z nas jest na co dzień tak zabieganych, że nawet nie zastanawiamy się czy odpowiednio zaspokajamy swoje dzienne zapotrzebowanie energetyczne. Istnieje też spora grupa ludzi, którzy chcieliby się prawidłowo odżywiać, ale również z powodu napiętego grafiku nie mają czasu przygotowywać sobie wartościowych posiłków. Trzecia grupa to ludzie, którzy chcą dobrze się odżywiać, ale nie lubią gotować. Na szczęście wszystkim na przeciw wychodzi naprawdę świetna usługa gastronomiczna - catering dietetyczny zwany też dietą pudełkową. Ta usługa cieszy się coraz większą popularnością, zwłaszcza wśród miłośników aktywności fizycznej i sportowców, którzy muszą pilnować konkretnych limitów kalorii. Sama chętnie skorzystałabym z takiej diety pudełkowej. Co prawda lubię przygotowywać posiłki, ale niestety na co dzień brakuje mi czasu na gotowanie i z reguły jem albo kanapki albo kupuję byle co na mieście. Jako, że zamierzam przytyć kilka kilogramów to powinnam spożywać należytą ilość kalorii dziennie. W dzisiejszym poście chciałabym przybliżyć Wam fenomen diety pudełkowej i cateringu dietetycznego w ogóle. W dobie zabiegania i jednoczesnego pragnienia zachowania zgrabnej sylwetki i dobrego samopoczucia catering dietetyczny może się okazać wybawieniem dla wielu osób.


Jak wygląda dieta pudełkowa?

Każdego dnia wprost do naszych domów dostarczany jest zestaw posiłków na dany dzień skomponowany zgodnie z wybranym przez nas limitem kalorii (1000 kcal, 1200 kcal, 1500 kcal, 2000 kcal, 2500 kcal). Poszczególne posiłki są zapakowane w oddzielne pudełka i odpowiednio opisane. Co ważne, do wyboru mamy różne pakiety diet, dzięki czemu możemy dopasować menu do naszych preferencji żywieniowych (np. nie lubimy ryb to zamawiamy dietę No Fish, unikamy glutenu to wybieramy dietę bezglutenową). Jeśli nie chcemy zamawiać posiłków na cały dzień to możemy zdecydować się na pakiet składający się tylko z lunchów.

Dlaczego warto?

Posiłki w cateringu dietetycznym wykonywane są zgodnie z zaleceniami dietetyków, co sprawia, że nie tylko dostarczają nam odpowiedniej ilości kalorii w ciągu dnia, ale także zaspakajają nasze zapotrzebowanie na węglowodany, tłuszcze i białka. Ponadto menu w dietach pudełkowych jest zróżnicowane, więc nie jemy codziennie tego samego.


Ile to kosztuje?

Dziennie dieta pudełkowa kosztuje nas ok. 50-70 zł w zależności od pakietu na jaki się zdecydujemy. Jedząc sam lunch na mieście z reguły płacimy jednorazowo 20-30 zł, więc koszt cateringu dietetycznego wbrew pozorom nie jest wysoki. Zresztą wybranie opcji samego lunchu w cateringu dietetycznym kosztuje ok. 28-30 zł za dzień. 

Gdzie zamówić?

Na terenie Warszawy i Trójmiasta dostępny jest catering dietetyczny EatZone. Zamówienia składa się przez stronę internetową firmy https://www.eatzone.pl/. Można tam również zapoznać się ze wszelkimi szczegółami odnośnie poszczególnych pakietów, a także skorzystać z kalkulatora, który pomoże dobrać odpowiedni pakiet dietetyczny i ilość kalorii. Na stronie możemy zobaczyć też przykładowe menu.



Co sądzicie o tego typu diecie? A może sami zdecydowaliście się na takie żywienie?


Czytaj dalej

Poradnik karnawałowy: makijaż i perfumy

Ostatnio na blogu zrobiło się karnawałowo. Karnawał to czas szczególnie sprzyjający osobom lubiącym zabawy z makijażem czy strojem. Wszelkie bale przebierańców i inne karnawałowe przyjęcia rządzą się swoimi prawami. Tutaj zapominamy o słowie "kicz", a umiar w dodatkach czy kolorach nie istnieje. W karnawale chowamy pod maskę wszelkie codzienne troski i otwieramy się na zabawę. W tym poście chciałabym podzielić się z Wami kilkoma radami odnośnie makijażu i perfum. Chciałabym skupić się typowo na aspektach technicznych: jak sprawić, żeby makijaż był trwały i po jakie perfumy sięgnąć, żeby cieszyć się ich zapachem przez całe karnawałowe party. Zapraszam do poczytania!


BEZ BAZY ANI RUSZ

Wykonując karnawałowy makijaż warto pamiętać o aplikacji bazy pod cienie i bazy pod podkład. Te dwa produkty zdecydowanie przedłużą trwałość makijażu. Dzięki bazie pod cienie nałożone na powieki kolory zyskają lepszą pigmentację, nie będą się rolować ani zbierać w załamaniach powiek. Baza pod makijaż wygładzi cerę, zapobiegnie nadmiernemu wydzielaniu sebum (tutaj szczególnie sprawdzą się bazy silikonowe), przez co podkład dłużej się utrzyma, a cera będzie wyglądała nieskazitelnie. W imprezowym makijażu dobrze jest sięgnąć po cięższy, mocno kryjący podkład, taki jak Revlon Colorstay. Ukryje wszelkie niedoskonałości i będzie dobrze prezentował się na zdjęciach, a tych zapewne będzie mnóstwo podczas karnawałowych przyjęć. W końcu lubimy utrwalać dobre momenty na fotografiach.

TRWAŁY MAKIJAŻ UST

Podczas balów karnawałowych oprócz szaleństw na parkiecie, raczymy się też pysznymi smakołykami. Ciężko odmówić sobie dobroci na suto zastawionych stołach. Niestety cierpi na tym makijaż ust. Warto zastosować kilka trików, które przedłużą trwałość pomadki na ustach. Przede wszystkim przed pomalowaniem ust powinno się wykonać peeling warg. Można skorzystać z gotowego produktu lub wymieszać pół łyżeczki cukru z odrobiną miodu. Kolistymi ruchami dokładnie masujemy usta peelingiem. Będą o niebo gładsze. Po peelingu czas na konturówkę w kolorze jak najbardziej zbliżonym do pomadki lub transparentną. Zapobiegnie spływaniu pomadki poza kontur ust. Następnie wklepujemy w usta odrobinę podkładu lub bazy pod podkład. Potem dokładnie malujemy usta pomadką. Na koniec można delikatnie wklepać w wargi odrobinę pudru transparentnego, który dodatkowo utrwali całość.


WYRAZISTE SPOJRZENIE

Twoje naturalne rzęsy nie są zbyt urodziwe, a nie chcesz ich trwale przedłużać? Wypróbuj sztuczne, doklejane jednorazowo - na paskach lub kępki. Dadzą piorunujący efekt. W karnawale możesz zaszaleć i zamiast zwykłych, czarnych rzęs, wybrać kolorowe! Karnawał to czas zabawy, również zabawy z makijażem. 

PAZNOKCIE BEZ SKAZY

Karnawałowy manicure od razu przywodzi mi na myśl wszelkie błyszczące i brokatowe odcienie lakierów. Paznokcie pomalowane na takie kolory przyciągają wzrok, więc powinny być bez skazy. Zwykłe lakiery potrafią płatać figle i odpryskiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego też dobrą opcją będzie wykonanie manicure hybrydowego. Utrzyma się na paznokciach przez długi czas. Nie będzie tracił blasku ani odpryskiwał. Jeśli masz krótkie paznokcie to możesz zdecydować się na ich przedłużenie - wśród lakierów hybrydowych są też takie do przedłużania płytki o kilka milimetrów. Potem wszystko zdejmiesz acetonem, bez piłowania, jak w przypadku paznokci żelowych.

PACHNIJ CAŁĄ NOC

Makijaż gotowy? Czas na perfumy! Tutaj też istotne jest po jaki rodzaj zapachu sięgniemy, żeby pachnieć długo i mniej lub bardziej intensywnie. Warto przypomnieć sobie tutaj rodzaje perfum. Wyróżniamy takie cztery rodzaje według stężenia substancji zapachowych: 0-3% mgiełki zapachowe, 3-5% wody kolońskie, 5-10% wody toaletowe, 10-15% wody perfumowane, 20-40% perfumy, 40-60% esencje perfum. Mgiełki zapachowe są ulotne, a ich zapachy z reguły niezbyt intensywne. Wody kolońskie dotyczą głównie męskiego grona, są nieco bardziej trwałe niż mgiełki i bardziej intensywne. Wody toaletowe to dobra opcja, jeśli chcemy pachnieć intensywnie, ale nieszczególnie długo. Wody toaletowe szybko rozwijają się na skórze, więc już po chwili od aplikacji zaczynają wydobywać intensywne nuty. Natomiast wody perfumowane pachną o wiele dłużej niż toaletowe, aczkolwiek ich nuty zapachowe wydobywają się stopniowo i zwykle są odrobinę subtelniejsze. Perfumy i esencje perfum nie są zbyt popularne, więc nawet nie będę ich tutaj omawiać. Podsumowując: na karnawałowe party najlepiej sięgnąć po wodę perfumowaną. Jej zapach będzie rozwijał się stopniowo i będzie odpowiednio trwały.

Bardzo duży wybór perfum i kosmetyków w przystępnych oferuje Perfumeria.pl. Znajdziecie tam wszelkie potrzebne kosmetyki, które pomogą Wam błyszczeć w karnawale.




Makijaż gotowy, perfumy zaaplikowane, kreacja dobrana, czas na zabawę! Poszalejcie i bawcie się dobrze, w końcu karnawał mamy tylko raz do roku!



Czytaj dalej

28 stycznia 2017

Openbox: ShinyBox Party Time - karnawałowe szaleństwo


Z początkiem nowego roku dołączyłam do grona Ambasadorek ShinyBox, z czego się bardzo cieszę. Dzięki temu będę co miesiąc pokazywać Wam co zawierają kolejne pudełka oraz przedstawiać swoje opinie o produktach. Dzisiaj zapraszam Was do zapoznania się z najnowszym pudełkiem o tematyce karnawałowej - Party Time.


W pudełku Party Time znajdziemy aż 10 produktów. Część kolorówki, część kosmetyków pielęgnacyjnych. Właściwie to pół na pół. Bez zbędnego przedłużania zapraszam Was do pooglądania zawartości pudełka.


Zacznę od mojego faworyta pudełka, czyli sztucznych rzęs marki Neicha. Jak na karnawał przystało sztuczne rzęsy to niemalże must have. Ja uwielbiam, więc bardzo się cieszę, że znalazły się w tym pudełku. Cena za komplet wynosi 16,90 zł


Rzęsy trzeba czymś przykleić, więc jest i klej. Produkt również marki Neicha. Jest to klej bezbarwny, wodoodporny. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi, bo do tej pory używałam tylko EyeDuo. Cena za opakowanie kleju 5 g to 14,90 zł.


Kolejnym produktem, który pojawił się w boxie Party Time jest cień do powiek w kredce marki Faberlic o metalicznym wykończeniu. Ja dostałam w kolorze brązowym. Jest naprawdę piękny, na pewno użyję go w niejednym makijażu. Cena za sztukę to 22,50 zł.


Następny produkt to eliksir w olejku Gliss Kur Fiber Theraphy. Zawiera on regenerującą formułę OMEGAPLEX, która ma odbudowywać włos od środka przez naprawę jego zniszczonych włókien. Zobaczymy jak się sprawdzi. Cena to 18,99 zł/100 ml.


Karnawałowe nocne szaleństwa mogą skutkować opuchlizną oczu czy cieniami. Do walki z tymi problemami w pudełku Party Box znajdziemy krem pod oczy marki l'Orient. Ma świetny skład z mnóstwem naturalnych dobroci. Coś czuję, że się polubimy. Krem kosztuje 64,00 zł/15 ml.


Jak oczy to i brwi. Tym razem produkt do ich stylizacji - modelujący żel do brwi Bell. Na pierwszy rzut oka nie zainteresował mnie szczególnie, zobaczymy jak będzie dalej. Ma trochę dziwny kolor, taki szarawy. Cena za sztukę 9,99 zł.


Następny produkt to miniaturka pasty do zębów BlanX Med Anty-Osad. Lubię pasty tej marki. Jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się ta wersja. W pudełku znajdziemy wersję miniaturową pasty. Pełnowymiarowe opakowanie kosztuje 22,90 zł/75 ml.


Kiedyś często sięgałam po produkty marki JOKO. Potem jakoś zaprzestałam ich kupowania. W pudełku Party Time znalazła się ciekawa emulsja rozświetlająca GLOW PRIMER właśnie tej marki. Zapowiada się zachęcająco. Myślę, że taki produkt idealnie sprawdzi się w karnawale, więc jak najbardziej na plus. Cena za tubkę o pojemności 25 ml to 9,90 zł.


W pudełku znalazłam też zimowy krem do twarzy Farmona -20 PROTECT. Wolałabym wersję do rąk, bo takowa była w części pudełek. To w sumie jedyny produkt, który nieszczególnie jest mi potrzebny, bo mam już jeden krem do twarzy na duże mrozy. Tubka kremu o pojemności 75 ml kosztuje 11,50 zł.


Ostatni produkt to lakier do paznokci Cuccio Naturale. Mnie trafił się lakier bezbarwny z mnóstwem drobinek w odcieniach różu i bieli. Na karnawał jak znalazł. Ten lakier to prezent do pudełka.

Tak prezentuje się karnawałowe pudełko ShinyBox. Dla mnie zawartość bardzo fajna. Właściwie to tylko dwa produkty nieszczególnie mnie zainteresowały (żel do brwi i zimowy krem do twarzy). Pierwsze wrażenia, mini recenzje, ze stosowania poszczególnych produktów przedstawię wkrótce.



Macie ShinyBoxa Party Time? Które produkty wpadły Wam w oko, a które do Was nie przemawiają? Co sądzicie o tym pudełku?


Czytaj dalej

Skok w tandemie - rozrywka dla aktywnych

Nie lubisz siedzieć w domu? potrzebujesz aktywnej rozrywki i szukasz nowych sposobów na spędzanie wolnego czasu? A może nie chcesz tracić zbyt dużo energii a masz ochotę na spróbowanie czegoś ekstremalnego? Skok tandemowy jest właśnie dla Ciebie.


Kto może skakać?
Spadochroniarstwo to stosunkowo młody sport, ale z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. Z pozoru wydaje się on dostępny jedynie dla wąskiego grona, specjalnie przeszkolonych skoczków. Na szczęście dzięki rosnącej popularności skoków tandemowych sport ten stał się dostępny praktycznie dla każdego. Nie potrzeba żadnego doświadczenia, nie są wymagane długie szkolenia, tak naprawdę wystarczy jedynie dobry stan zdrowia, aby móc poczuć na własnej skórze tę adrenalinę. Nie są wymagane badania lekarskie, lecz wszelkie zdrowotne wątpliwości należy wcześniej skonsultować z lekarzem. Istnieją jednak pewne przeciwwskazania uniemożliwiające lot, są to:
  • waga powyżej 115kg
  • ciężkie schorzenia kręgosłupa
  • epilepsja
  • ostra niewydolność układu krążenia
  • ostra niewydolność układu oddechowego
  • wrodzona łamliwość kości
  • wzrost poniżej 130 cm


Dlaczego warto?

Skok w tandemie to idealne rozwiązanie dla osób, które nigdy nie miały nic wspólnego z podniebnymi sportami. Biorą w nich udział pasażer - osoba, która chce przeżyć niesamowitą przygodę i tandem pilot - doświadczony instruktor, który w trakcie całego wydarzenia dba o bezpieczeństwo i atmosferę. Tak naprawdę rola pasażera polega jedynie na cieszeniu się wolnością i ogromną adrenaliną. Tandem pilot w trakcie krótkiego, naziemnego szkolenia objaśnia, co będzie się działo na poszczególnych etapach, a następnie zakłada na kandydata do skoku uprząż, którą później przypina do siebie w samolocie. Sam na plecach ma specjalny spadochron, przystosowany dla dwóch osób. Składa się on z czaszy głównej i zapasowej, jest także wyposażony w specjalny automat, który w razie najmniejszych problemów samoczynnie otworzy spadochron. Kwestie bezpieczeństwa są dopięte na ostatni guzik. Skok spadochronowy to wyjątkowe wspomnienia, nietuzinkowe przeżycie, zastrzyk ekstremalnych emocji oraz całkowite poczucie bezpieczeństwa.


Jak kupić skok?

Banalnie proste. W wygodnym fotelu wystarczy przez Internet dokonać wszelkich formalności. W ofercie skoków tandemowych znajdują się różne opcje - skok z 3000m. lub 4000m., od wysokości zależy czas swobodnego spadania (czyli od momentu wyskoku z samolotu do otwarcia spadochronu - 30 lub 60 sekund), dodatkowa atrakcja to filmowanie przez skoczka - kamerzystę. Ceny wahają się między 550zł, a 950zł. w zależności od wybranego wariantu skoku. Szczegóły dostępne są na stronie skydive.pl

A jeśli się spodoba? Szkolenie AFF
Być może skoki spadochronowe są właśnie tym, czego od dawna szukasz. W takim przypadku skok tandemowy może być dopiero początkiem podniebnej przygody. Gdy okaże się, że adrenalina panująca w powietrzu jest dla Ciebie idealnym sposobem na spędzanie wolnego czasu pomyśl o kursie na samodzielnego skoczka. Szkolenie AFF (Accelerated FreeFall) to metoda, która w bezpieczny i skuteczny sposób pozwoli przygotować się w teorii i praktyce do samodzielnego skakania. Szkolenie teoretyczne to 8 godzin, w trakcie których poznaje się wszystkie aspekty dotyczące techniki i bezpieczeństwa. Po pomyślnym zdaniu egzaminu przechodzi się do części praktycznej, czyli ćwiczeń na uprzęży i lotów z 4000m. Początkowo w czasie swobodnego spadania towarzyszy dwóch instruktorów, następnie jeden. Szkolenie kończy się egzaminem i można po nim skakać samodzielnie, natomiast cały czas pod nadzorem instruktora (do momentu uzyskania świadectwa kwalifikacji). Cena takiego szkolenia to ok 4000zł plus koszt ubezpieczenia.



Czytaj dalej

21 stycznia 2017

O emulsji nawilżającej do ciała La Roche-Posay Lipikar Fluide

W pielęgnacji skóry ciała zimą nie może zabraknąć dobrego produktu nawilżającego, który nie tylko doraźnie nawilży skórę, ale także uchroni ją przed utratą wody. W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam produkt, który ja stosuję od kilku tygodni. Powoli dobija dna, więc czas na recenzję. Jest to kojąca i ochronna emulsja nawilżająca La Roche-Posay Lipikar Fluide. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdza się ten produkt, to zapraszam do poczytania.


Zwykle nie sięgam po bezzapachowe produkty do pielęgnacji ciała, ale gdy trafiła do mnie ta emulsja z La Roche-Posay, która jest właśnie bez zapachu to postanowiłam, że wypróbuję. Decyzja o wypróbowaniu była bardzo trafna, ponieważ emulsja sprawdziła się u mnie naprawdę rewelacyjnie. Produkt ma lekką konsystencję, średniej gęstości, która szybko się wchłania. Pozostawia na skórze delikatną, jedwabistą powłoczkę ochronną. Emulsja doskonale nawilża skórę, aż czuć to nawilżenie. Szybko przynosi ulgę przesuszonej skórze, która jest częstym zjawiskiem w zimie, gdy mamy ciepłe i suche powietrze w pomieszczeniach, a grube ubrania dodatkowo wysuszają skórę. Nawilżenie osiągane przy użyciu kosmetyku LRP jest wspaniałe. Już dawno nie miałam produktu, który od razu po aplikacji dawałby uczucie dogłębnego nawilżenia skóry, a jednocześnie lekkości. Taka emulsja o lekkiej konsystencji, która zapewnia mocne nawilżenie jest doskonała do stosowania zwłaszcza zimą. Po aplikacji można właściwie od razu się ubierać, bez obawy że utłuści nam się ubranie lub będziemy się kleić.

 
Niestety produkt ma też jeden minus. Emulsja, choć przeznaczona jest do skóry wrażliwej, to niestety nie nadaje się do użycia po depilacji. Po nałożeniu wtedy na skórę, od razu zaczyna szczypać. Szkoda, bo skoro ma koić to powinna raczej łagodzić podrażnienia.
Jednak w ogólnym rozrachunku pod względem działania emulsja naprawdę świetnie sprawdza się jako ratunek dla suchej skóry. 
Na plus poza działaniem nawilżającym, wypadają też aspekty techniczne. Produkt posiada praktyczne opakowanie z pompką, która działa bez zarzutu. Na jedno użycie na całe ciało wystarczają 3-4 pompki kosmetyku, co pozytywnie przekłada się na jego wydajność.

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Niacinamide, Dimethicone, Paraffinum Liquidum/Mineral Oil, Caprilic/Capric Trigliceryde, Brassica Campestris Oleifera Oil/Rapeseed Seed Oil, Dimethiconol, Sodium Hydroxide, Ammonium Polyacryldimethyltauramide/Ammonium Polyacryldimethyl Taurate, Disodium EDTA, Caprylyl Glycol, Xantham Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Phenoxyethanol.

  
Emulsję do ciała La Roche-Posay można kupić w drogerii internetowej iperfumy.pl. Dostępna jest w dwóch pojemnościach: 200 ml i 400 ml. Za butelkę o pojemności 200 ml trzeba zapłacić ok. 33 zł, natomiast 400 ml kosztuje ok. 49 zł. Ja posiadam opakowanie 200 ml. 


Używaliście tego kosmetyku? Lubicie produkty La Roche-Posay?


Czytaj dalej

17 stycznia 2017

Tutorial: Efekt marmuru na paznokciach - manicure hybrydowy

Od ponad roku regularnie robię sobie manicure hybrydowy. Zazwyczaj maluję paznokcie na jednolity kolor lub łączę kilka kolorów. Rzadko wykonuję jakieś zdobienia. Postanowiłam jednak, iż będę częściej malować wzorki na swoich paznokciach. W moim obecnym manicure (pokażę go w najbliższych dniach) na pojedynczych paznokciach zmalowałam efekt marmuru. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak wykonać takie zdobienie. Wbrew pozorom jest ono łatwe i szybkie do zrobienia. 


Co będzie potrzebne do wykonania zdobienia?

  • płatki kosmetyczne, cleaner, bloczek polerski
  • baza i top hybrydowe (u mnie Semilac)
  • biały lakier hybrydowy (u mnie Semilac 001 Strong White)
  • szary lub czarny lakier hybrydowy (u mnie Semilac 141 Lady In Grey)
  • cieniutki pędzelek do zdobień
  • lampa UV


Jak zrobić efekt marmuru na paznokciach? 

Matujemy płytkę paznokcia bloczkiem polerskim, odtłuszczamy cleanerem, a następnie malujemy bazą i utwardzamy w lampie. Następnie aplikujemy biały lakier hybrydowy na paznokieć i utwardzamy w lampie. Jeśli lakier nie dał pełnego krycia to czynność powtarzamy. Kolejno nakładamy na paznokieć top, ale na razie nie utwardzamy go.



Na pędzelek do zdobień nabieramy odrobinę szarego lakieru i malujemy na paznokciu (po nieutwardzonym topie) cienkie, niezbyt równe kreseczki. Im więcej kreseczek zrobimy, tym bardziej zapełniony będzie później nasz marmur.


Po narysowaniu kreseczek rozcieramy je na boki pędzelkiem. Im bardziej rozmyty efekt marmuru chcemy osiągnąć tym bardziej rozcieramy. Gdy już mamy efekt taki jak nam najbardziej odpowiada to utwardzamy top z wzorkiem w lampie. Na koniec nakładamy jeszcze jedną warstwę topu dla zabezpieczenia efektu i również utwardzamy. Przemywamy cleanerem i gotowe.


Tak jak pisałam na początku posta, w najbliższych dniach pokażę Wam jak ja tego typu efekt wykorzystałam w manicure, który obecnie noszę na paznokciach. Dajcie znać, czy zamierzacie skorzystać z mojego tutoriala i czy chcielibyście w przyszłości inne tutoriale paznokciowe.



Podoba Wam się taki efekt marmuru na paznokciach?



Czytaj dalej

16 stycznia 2017

Fotoobrazy na płótnie - niebanalna dekoracja ściany i perfekcyjny pomysł na prezent

Dzisiaj chciałabym kolejny raz poruszyć temat dekoracji ściennych. Tym razem skupię się na fotoobrazach na płótnie, o których jeszcze nie pisałam, a są naprawdę godne uwagi. Fotoobrazy na płótnie to doskonały pomysł na udekorowanie ściany i ożywienie wnętrza. Do wyboru mamy tutaj formaty kwadratowe, prostokątne, panoramiczne czy wieloczęściowe. Mnie najbardziej podobają się fotoobrazy wieloczęściowe. Tutaj można zdecydować się na fotoobraz dwuczęściowy (dyptyk), trzyczęściowy (tryptyk), czteroczęściowy (kwadryptyk) czy pięcioczęściowy (pentaptyk). Fotoobrazy na płótnie mają zadrukowane krawędzie, co sprawia, iż są gotowe do powieszenia i nie potrzebują ram. 


Dekoracja ściany z wykorzystaniem fotoobrazu będzie stylową i modną opcją. Fotoobrazy na płótnie sprawdzą się zarówno w nowoczesnych, jak i tradycyjnych wnętrzach. Łączą w sobie klasykę (płótno) z nowikami technicznymi (profesjonalny nadruk zdjęć na płótnie). Dają możliwość pełnego spersonalizowana zdjęcia czy grafiki, która ma być umieszczona na fotoobrazie. Mogą być świetną pamiątką przypominającą o udanej wakacyjnej podróży czy uroczystości rodzinnej. 


Fotoobrazy na płótnie to także rewelacyjny pomysł na prezent dla kogoś bliskiego. Dzień Babci, Dzień Dziadka, Walentynki, Dzień Kobiet, a może urodziny czy rocznica? Okazji jest mnóstwo a fotoobraz sprawdzi się zawsze. W końcu to zdjęcia w dużej mierze pozwalają trwać chwili, bez jej przemijania. Z pewnością każdy z Was ma na dysku swojego komputera przynajmniej kilka zdjęć, na które może patrzeć w nieskończoność, bo przypominają miłe chwile lub osoby bliskie sercu. A może by tak przenieść piękne wspomnienia z dysku komputera na fotoobraz na płótnie i zawiesić na ścianie w domu, by móc codziennie przypominać sobie o radosnych chwilach i ukochanych osobach? Według mnie to doskonała opcja. Dekoracje, które nie tylko mają wydźwięk stylistyczny, ale również sentymentalny to najlepsze dekoracje. 


Fotoobrazy na płótnie można zamówić online w sklepie Foto4u. Ceny zaczynają się już od 28 zł i są zależne od formatu obrazu. Firma Foto4u ma mnóstwo punktów odbioru na terenie całego kraju, a zamówienia realizuje w ciągu 24 godzin.

Podobają Wam się takie fotoobrazy na płótnie? Posiadacie tego typu obrazy w swoich domach? A może zamierzacie zamówić dla siebie lub komuś podarować?


Czytaj dalej

13 stycznia 2017

O rzeczy niezbędnej w każdej sypialni

Początek roku to dobry czas na zmiany. Dotyczy to zarówno zmian w sobie, w swoim wyglądzie czy zachowaniu, sposobie bycia, jak i zmian w otoczeniu. Świeży start zawsze dodaje energii do działania i nastraja pozytywnie. Jedną z noworocznych zmian u mnie jest... zmiana kołdry. Ta, którą miałam do tej pory liczyła sobie już kilka ładnych lat i naprawdę wymagała wymiany. Nowa kołdra natychmiastowo zwiększyła komfort snu. Jest ciepła, miękka i puszysta. Zmiana kołdry to naprawdę dobra decyzja. Zwłaszcza teraz, w styczniu, który został ogłoszony Białym Miesiącem. Co to znaczy? A to, że w wielu sklepach promowane są kołdry, poduszki i inne tekstylia sypialniane. Ich ceny są przez to bardzo atrakcyjne. Liczne promocje zachęcają do zakupów.


Moja nowa kołdra jest marki Wendre, FB. Pochodzi ona z nowej, innowacyjnej serii antybakteryjnej ANTIBACTERIAL. Wypełniona jest ona włóknem ANTIBACT, które ma właściwości antybakteryjne. Natomiast poszycie kołdry redukuje rozwój roztoczy i alergenów. Wysoka jakość kołdry została potwierdzona certyfikatem wydanym przez Instytut Hohenstein. Taka kołdra to świetne rozwiązane zwłaszcza dla alergików. Ja alergikiem nie jestem na szczęście, ale i tak z reguły sięgam po kołdry medyczne. 

Kołdra, którą posiadam ma wymiary 200 x 220 cm. Wcześniej miałam kołdrę 140 x 200 cm, która dla mnie była odpowiedniej wielkości, ale gdy śpię z chłopakiem to zawsze tej kołdry brakowało. Kołdra o dużych wymiarach to świetne rozwiązanie. To jak z Malucha przesiąść się do Mercedesa.


Obawiałam się, że tak duża kołdra będzie ciężka, a nie lubię takich. Okazało się jednak, że jest naprawdę lekka. Waży dokładnie 2 kg. Jest to kołdra całoroczna. W zimie dobrze trzyma ciepło, a jak będzie latem to się okaże.

Kołdrę można prać w pralce automatycznej, co jest bardzo wygodną opcją i pozwala utrzymywać kołdrę w czystości.


Cenowo kołdra wypada bardzo korzystnie według mnie. W sklepie online kosztuje zaledwie 78,90 zł. Stacjonarnie produkty marki Wendre, w tym ta kołdra, będą dostępne w styczniu w Auchanie, Makro, Selgrosie, E. Leclerc, Intermarche, Mrówce, Black Red White i Biedronce. W Auchanie i Biedronce widziałam nawet dzisiaj.




Słyszeliście już o Białym Miesiącu? Zamierzacie skorzystać z promocji na tekstylia sypialniane?


Czytaj dalej

5 stycznia 2017

Zatrzymać czas: Vichy - Slow age

Jeszcze wczoraj byłam nastolatką, a już wkrótce wybije mi ćwierć wieku. Czas płynie bardzo szybko, a negatywne skutki jego oddziaływania obserwujemy z dnia na dzień. Znaki czasu widoczne są zwłaszcza na skórze - tu zmarszczki, tam przebarwienia. Na szczęście rynek kosmetyczny oferuje nam szereg produktów, które mają zatrzymać czas, a nawet go cofnąć. Moja cera nie potrzebuje jeszcze jakoś szczególnie kosmetyków przeciw zmarszczkom, ale wolę działać profilaktycznie, toteż zdarza mi się sięgać po produkty przeciwzmarszczkowe. Od ponad miesiąca w mojej pielęgnacji obecny jest krem Vichy Slow Age, którego celem jest opóźnianie pojawienia się oznak starzenia cery. Produkt ma także wzmacniać skórę, nawilżać ją i dodawać jej blasku. Przeznaczony jest do każdego rodzaju cery. Jest to kosmetyk hipoalergiczny. Nie zawiera parabenów. Krem Slow Age posiada filtr SPF 25


Z reguły kremy Vichy nie sprawdzały się u mnie. Przy regularnym stosowaniu przeciążały skórę i zapychały ją. Krem Vichy Slow Age jest pierwszym, jakiego miałam okazję używać, który zdecydowanie poprawił stan mojej cery bez żadnych skutków ubocznych. Bardzo dobrze nawilża skórę bez pozostawiania tłustej warstwy. Nie podrażnia, nie zapycha. Po nałożeniu kremu cera jest niezwykle gładka i przyjemna w dotyku. Systematyczne stosowanie kosmetyku (używam go głównie na dzień) pozytywnie wpłynęło na wygląd skóry na twarzy. Z reguły zimą była ona poszarzała i ziemista, a w tym roku jest pełna blasku i ma ładny koloryt - to z pewnością za sprawą kremu Slow Age, bo to on gra główne skrzypce w mojej aktualnej pielęgnacji cery. Jestem zachwycona działaniem tego produktu. Co prawda, do najtańszych nie należy, ale według mnie warto w niego zainwestować.
Konsystencja kremu jest niby gęsta i treściwa, ale pomimo tego w trakcie aplikowania wydaje się lekka, aczkolwiek tłustawa. Produkt nałożony na skórę szybko się wchłania, do półmatu. Na jedno użycie wystarcza zaledwie jedna pompka produktu, co czyni go bardzo wydajnym.
Na pochwałę zasługuje delikatny, przyjemny zapach kremu. Bez wątpliwości uprzyjemnia on stosowanie produktu. 
Krem umieszczony jest w masywnej, szklanej buteleczce z pompką. Opakowanie jest praktyczne, a ponadto pięknie się prezentuje. Buteleczka dodatkowo zapakowana jest w kartonik. 


Produkt Vichy Slow Age sprawdził się u mnie doskonale. Jak najbardziej mogę go Wam polecić. Krem kosztuje ok. 90 zł/50 ml i możecie go kupić na iperfumy.pl

A tak prezentuje się jego skład:

SKŁAD: AQUA / WATER - HOMOSALATE - OCTOCRYLENE - GLYCERIN - ETHYLHEXYL SALICYLATE - BIFIDA FERMENT LYSATE - SILICA - ALCOHOL DENAT. - BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE - DIMETHICONE - ISOPROPYL LAUROYL SARCOSINATE - STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER - PEG-100 STEARATE - GLYCERYL STEARATE - TOCOPHEROL - SYNTHETIC WAX - PEG-8 LAURATE - CI 14700 / RED 4 - STEARIC ACID - DICAPRYLYL CARBONATE - STEARYL ALCOHOL - DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER - TRIETHANOLAMINE - MYRISTIC ACID - MYRISTYL ALCOHOL - SODIUM BENZOATE - PALMITIC ACID - PHENOXYETHANOL - AMMONIUM POLYACRYLOYLDIMETHYL TAURATE - ASCORBYL GLUCOSIDE - DISODIUM EDTA - CAPRYLOYL SALICYLIC ACID - CAPRYLYL GLYCOL - XANTHAN GUM - SCUTELLARIA BAICALENSIS EXTRACT / SCUTELLARIA BAICALENSIS ROOT EXTRACT - T-BUTYL ALCOHOL - CETYL ALCOHOL - PARFUM / FRAGRANCE



Znacie ten krem? Jaka jest Wasza opinia o nim? A może planujecie go wypróbować?





 
Czytaj dalej

2 stycznia 2017

Yankee Candle - Snowflake Cookie

Snowflake Cookie to jeden z moich ulubionych zimowo-świątecznych zapachów Yankee Candle. Aż dziwne, że jeszcze nie pisałam jego recenzji, bo w posiadaniu mam już kolejną sztukę wosku. Najwyższa pora więc napisać o nim kilka słów. Jeśli jesteście ciekawi jak pachnie Snowflake Cookie to zapraszam do poczytania.


Słodki, ale nie przesłodzony i nie mdlący, o wyraźnej śmietankowo-waniliowej, od razu przywodzącej na myśl maślane ciasteczka. Tak najkrócej i najdokładniej można opisać zapach Snowflake Cookie. Producent wymienia wśród nut zapachowych też cynamon, ale ja nie wyczuwam go w tym wosku. Słodka ciasteczkowa woń już po kilku minutach palenia rozprzestrzenia się po całym pokoju. Zapach jest intensywny, ale nie przytłacza i nie powoduje bólu głowy. W pomieszczeniu utrzymuje się do kilku godzin po paleniu. 


Wosk Snowflake Cookie możecie kupić na Goodies.pl w cenie 9 zł/22 g. Zapach dostępny jest też w formie samplera oraz świec w trzech rozmiarach.


Znacie ten wosk? Lubicie takie ciasteczkowe aromaty?


 
Czytaj dalej

1 stycznia 2017

Keratynowa maska nawilżająca do włosów Bielenda - mój hit

Sezon zimowy z reguły nie wpływa korzystnie na stan włosów. Z racji przeróżnych czynników atmosferycznych takich jak np. mróz, śnieg czy zimny wiatr kosmyki narażone są na uszkodzenia mechaniczne czy przesuszenie. Zimą staram się bardziej przykładać do pielęgnacji włosów. Wtedy też włączam do niej m.in. silikony, które naprawdę dobrze chronią pasma i końcówki. Staram się regularnie stosować różnego rodzaju maski do włosów. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moją opinię o keratynowej masce nawilżającej marki Bielenda z serii Artisti Professional. Przeznaczona jest ona do włosów farbowanych, ale myślę że do naturalnych też się nada.


Maska umieszczona jest w plastikowym słoiczku zabezpieczonym sreberkiem pod wieczkiem. Specjalnie nie odklejałam do końca sreberka, żeby pokazać Wam na zdjęciach, przez co ubrudziło mi się maską, co też widać. 
Pierwsze, co rzuca się po otwarciu maski to piękny zapach. Ciężko mi go do czegoś konkretnego porównać. Jest dość słodki, ale nie mdły. Utrzymuje się na włosach przez długi czas, co mi osobiście odpowiada, bo lubię ładnie pachnące kosmetyki do włosów.
Konsystencja maski jest średniej gęstości, nieco budyniowa, śliska, ale nie spływa z włosów po nałożeniu. 
Na jedno użycie wystarcza około 1 łyżka maski (ja nakładam ją od uszu w dół, mam włosy długości do talii). Przekłada się to na dobrą wydajność kosmetyku.
Do omówienia na końcu zostawiłam sobie kwestię najważniejszą, czyli działanie. Maska bardzo dobrze nawilża włosy, wygładza je i pozostawia niezwykle przyjemne w dotyku. Sprawia, że są lśniące i dociążone, ale nie obciążone. Maska przeznaczona jest do włosów farbowanych, toteż powinna chronić kolor. Czy tak jest to ciężko mi powiedzieć, ponieważ używam farby L'oreal Casting, która teoretycznie powinna zejść z włosów po 28 myciach. 
Jeśli chodzi jeszcze o działanie maski z Bielendy to muszę przyznać, że bardzo dobrze chroni końcówki włosów i zapobiega ich rozdwajaniu. Nie miałam jeszcze maski, która tak dobrze radziłaby sobie na tym polu.


Jestem bardzo zadowolona z tej maski, bo łączy w sobie świetne działanie, dobrą wydajność i piękny zapach. Czego chcieć więcej?


Maskę możecie kupić na iperfumy.pl w cenie 18 zł/200 ml.



Znacie tą maskę? Sprawdziła się u Was? A może chcielibyście wypróbować?


Czytaj dalej