26 sierpnia 2016

Lakiery hybrydowe Semilac - swatche 17 kolorów z moich zbiorów


Od października zeszłego roku regularnie wykonuję manicure hybrydowy na swoich paznokciach. Przez moje ręce przewinęły się lakiery hybrydowe kilku marek: Semilac, Cosmetics Zone, Chiodo Pro, Bling, Indigo. Z nich wszystkich najlepiej współpracuje mi się z lakierami Semilac. Mają bardzo wygodny pędzelek, którym bez problemu aplikuje się lakier na paznokcie. Jeśli chodzi o konsystencję i krycie to różnią się one w zależności od konkretnego koloru. W tym poście chciałabym pokazać Wam swatche posiadanych przeze mnie lakierów Semilac. O każdym napiszę też kilka słów odnośnie konsystencji i krycia. Zapraszam do poczytania i pooglądania.


056 Pink Smile - bardzo jasny, pastelowy róż. Bardzo lubiłam nosić go wiosną. Pełne krycie daje po trzech cienkich warstwach. Konsystencję ma dość rzadką, ale nie rozlewa się na skórki.

046 Intense Pink - róż wpadający w neon. Intensywny, ale jeszcze nie rażący. Jego konsystencja jest średniej gęstości. Do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy.

121 Ruby Charm - ciemny róż, wpadający w amarant. W zależności od światła zmienia trochę odcień. Ma doskonałe krycie (wystarczy nałożyć jedną warstwę), a także świetną konsystencję. To mój ulubiony lakier hybrydowy Semilac pod względem technicznym.

063 Legendary Red - klasyczny czerwony kolor. Jego konsystencja jest średniej gęstości. Tak samo, jak Ruby Charm, daje pełne krycie już po jednej warstwie.

006 Classic Coral - jak nazwa wskazuje, jest to klasyczny koralowy odcień. To jakby mieszanka czerwieni z różem. Bardzo ładny kolor. Z jednej strony jest wyrazisty, a z drugiej nie wyzywający.

012 Pink Cherry - mój jesienny faworyt, burgund. Trafił do mnie niedawno, ale już go kocham. Ma doskonałe krycie i konsystencję.

116 Blueberry Kiss - fiolet z dodatkiem granatu i mnóstwem shimmera. Ciężko oddać jego prawdziwy kolor na zdjęciach. W zależności od światła jest bardziej fioletowy lub bardziej granatowy. Moim zdaniem to najoryginalniejszy odcień marki Semilac. Do pełnego krycia potrzebuje dwóch warstw. Konsystencję ma średniej gęstości, bezproblemową w nakładaniu lakieru na paznokcie.

035 Bright Lavender - jasny, lawendowy fiolet. W celu uzyskania pełnego krycia należy nałożyć trzy cienkie warstwy tego lakieru. Jego konsystencja jest dosyć rzadka.

127 Violet Cream - rzekłabym, że to biel z dozą fioletu. Pięknie wygląda na paznokciach. Lakier daje pełne krycie po trzech cienkich warstwach lub dwóch grubszych. Konsystencję ma średniej gęstości.


094 Pink Gold - różowe złoto o brokatowym wykończeniu. Z początku nie byłam przekonana do tego odcienia, ale z czasem go pokochałam. Świetnie wygląda w połączeniu z bielą i nudziakami (np. 135 Frappe). Świetnie kryje już po jednej warstwie. Konsystencję ma dość gęstą, ale nie jest problematyczny w nakładaniu.

037 Gold Disco - klasyczne złoto w brokatowym wydaniu. Potrafi ożywić każdy manicure. Latem pięknie połączy się z miętą i bielą, a w okresie bożonarodzeniowym z czerwienią i... też bielą. Pasuje również do wielu innych kolorów. Mam wrażenie, że nie daje pełnego krycia, nawet po kilku warstwach, ale tak odbija światło, że wygląda jakby krył w pełni. Jego konsystencja jest średniej gęstości.

040 Canary Green - żółty neon. Intensywny, rażący. Najlepiej nakładać go na biały podkład. Pełne krycie daje po trzech warstwach. Ma rzadką konsystencję, ale nie spływa na skórki (jeśli nie przesadzimy z grubością warstwy).

000 Lazure Dream - błętkit, tudzież pastelowy niebieski. Jest to kolor limitowany, niedostępny w regularnej sprzedaży. Można dorwać go na szkoleniach marki Semilac lub na targach kosmetycznych. Jego konsystencja jest średniej gęstości, a pełne krycie osiąga po dwóch warstwach.

141 Lady In Grey - intrygująca szarość z taką ciepłą, nieco beżową poświatą. Na paznokciach wygląda bardzo ciekawie. Ładnie komponuje się z klasyczną czerwienią. Lakier ma średniej gęstości konsystencję. Pełne krycie dają dwie warstwy.

140 Little Stone - ni to beż, ni to szarość, ni to brąz. Powiedziałabym, że to mieszanka tych trzech kolorów. To odcień stonowany, ale nie nudny. Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy.

135 Frappe - kolor kawy z mlekiem z delikatnymi różowymi tonami. Jest dosyć gęsty, ale pełne krycie dają dopiero trzy warstwy.

102 Pastel Peach - z nazwy pastelowa brzoskwinia, a z wyglądu niemalże neonowa brzoskwinia. W zależności od światła kolor jest bardziej różowy lub bardziej pomarańczowy. Jest to odcień intensywny, ale jeszcze nie neon. Świetnie wygląda przy opalonej skórze. W celu uzyskania pełnego krycia trzeba nałożyć trzy warstwy. Jego konsystencja jest średniej gęstości.



Tak prezentuje się moja kolekcja lakierów marki Semilac. Na oku mam jeszcze kilka kolorów, które mam nadzieję uda mi się dokupić w najbliższym czasie.



Nosicie manicure hybrydowy? Lubicie lakiery marki Semilac? Jaki jest Wasz ulubiony odcień?



Czytaj dalej

25 sierpnia 2016

Back to school: 5 szkolnych life hacków dla uczniów (i studentów)

W zeszłym roku na moim blogu opublikowałam kilka postów z serii "Back to school". Cieszyły się one wtedy sporym zainteresowaniem, a w tym roku w ostatnim czasie odnotowałam sporo wyszukiwań na moim blogu tego typu postów. Postanowiłam, więc przygotować i w tym roku kilka takich postów. Mam nadzieję, że będą dla Was przydatne.

Back to school można potraktować też jako back to university. Chociaż edukacja w szkole znacznie różni się od edukacji na uczelni, to jednak np. sposoby na naukę można wykorzystać na każdym stopniu edukacji. Rok szkolny rozpoczyna się już za kilka dni, a rok akademicki właściwie niewiele później. W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się z Wami tzw. szkolnymi life hackami, czyli można powiedzieć nietypowymi sposobami ułatwiającymi życie szkolne (i studenckie).


1. STWÓRZ PORANNĄ PLAYLISTĘ

Ten trik sprawdzi się nie tylko dla uczniów i studentów. Przyda się właściwie każdemu. Utwórz poranną playlistę, aby bez patrzenia na zegarek zebrać się i wyjść z domu o czasie. Długości piosenek powinny odpowiadać czasowi, jaki możesz przeznaczyć na daną czynność. Np. możesz pozwolić sobie rano na 5 minut na wzięcie prysznica. Ustawiasz pięciominutową (+/- 30 sekund) piosenkę na playliście dla tej czynności. Gdy piosenka się kończy to wiesz, że pora kończyć prysznic i przejść do kolejnej rzeczy do zrobienia rano przed wyjściem do szkoły/na uczelnię/do pracy.

2. JEDZ WINOGRONA W TRAKCIE NAUKI 

Jedzenie winogron poprawia zdolność mózgu do przyswajania nowych informacji. Winogrona dotleniając mózg poprawiają pamięć i koncentrację. Najlepsze efekty da jedzenie ciemnych winogron. 

3. RÓB NOTATKI NIEBIESKIM DŁUGOPISEM

Odkąd pamiętam wolałam pisać w szkole i podczas studiów czarnym długopisem. Okazuje się jednak, iż lepiej pisać niebieskim. Notatki robione długopisem piszącym na niebiesko łatwiej się zapamiętuje. 

4. UŻYJ NIELUBIANEJ CZCIONKI

Jeśli piszesz np. jakieś wypracowanie na komputerze, po skończeniu zmień jego czcionkę na taką, której nie lubisz. Następnie przeczytaj jeszcze raz tekst. Używając nielubianej przez siebie czcionki spojrzysz bardziej krytycznie na swoją pracę i będzie Ci łatwiej wprowadzić poprawki. Na końcu oczywiście ustaw wymaganą w danej pracy czcionkę. Zwykle jest to Times New Roman lub Arial. 

5. ŻUJ GUMĘ

Żucie gumy w trakcie czytania może podwoić lub nawet potroić szybkość czytania. Ponadto żucie gumy poprawia pamięć krótkotrwałą i długotrwałą. Podczas żucia gumy dotlenia się mózg, z racji zwiększonego przepływu krwi do mózgu podczas ruchów szczęki. Szkoda, że na lekcjach nie można żuć gumy, bo jak okazuje się, jest ona pomocnikiem w nauce.


Jestem ciekawa czy znaliście te life hacki, czy są dla Was (mam nadzieję przydatną) nowością. Koniecznie dajcie znać!

Czytaj dalej

23 sierpnia 2016

Sweater weather - przegląd swetrów z zaful.com

Swetry czy bluzy? Co wolicie nosić jesienią i zimą? Ja dawniej stawiałam jedynie na bluzy, ale z czasem przerzuciłam się na swetry. Miękkie, puszyste, ciepłe. Nie wyobrażam sobie mojej jesienno-zimowej garderoby bez swetrów. Co roku dokupuję nowe modele. Jako, że jesień coraz bliżej to powoli zabieram się za przegląd ofert stacjonarnych sieciówek i sklepów internetowych, tworzę wishlisty i staram się je realizować krok po kroku. W dzisiejszym poście zapraszam Was do wspólnego przeglądu swetrów ze sklepu zaful.com. Co jak co, ale piękne i ciepłe swetry pomagają przetrwać jesień i zimę. 


1. Gładki, beżowy, dłuższy kardigan świetnie skomponuje się z wieloma rzeczami. Wystarczy założyć do niego zwykły biały top, czarne jeansy, do tego botki czy trampki i prosta stylizacja na co dzień gotowa.

2. Sweter w jasnoniebieskim, pastelowym odcieniu, poprawi humor w deszczowe dni. Jego kolor przywodzi na myśl błękitne niebo i rozświetla jesienną czy zimową szarugę.

3. Ponczo z luźnym golfowym kołnierzem to super opcja na chłodne dni. Wygląda stylowo, jest modne co roku, a ponadto bardzo ciepłe i przytulne. Wzór kraty dodaje szyku.

4. Wiązane bluzki plasowały się pośród trendów tegorocznego lata. Przeróżne modele wiązane tasiemką czy sznurówką, na bokach lub na dekolcie obecne były w letnich kolekcjach większości sklepów odzieżowych. Jesienią ten trend można przenieść na swetry. Mnie się podoba, a Wam?


5. A co powiecie na sweter z koronkowymi wstawkami? Mnie bardzo podobają się takie modele. Moim zdaniem dodatek koronki dodają grubszym swetrom lekkości. 

6. Kolor bordowy to jeden z moich ulubionych jesiennych i zimowych kolorów. Mogłabym go nosić od stóp do głów. Poza ubraniami uwielbiam nosić ten kolor na paznokciach. Sweter w kolorze bordo w mojej szafie mile widziany. Wersja luźny sweter z golfowym kołnierzem jak najbardziej do mnie przemawia.


7. Musztardowy, to kolejny kolor, który według mnie idealnie komponuje się z jesienną aurą. W mojej szafie nie ma jeszcze ani jednej rzeczy w tym kolorze, ale z roku na rok czuję coraz większą potrzebę uzupełnienia szafy o choćby jedną rzecz w odcieniu musztardowym. 

8. Kardigan - ponczo w geometryczne wzory to świetny wybór na wczesną jesień. Będzie idealny do bazowych rzeczy - gładkich topów i prostych jeansów.

Wszystkie rodzaje swetrów / all kinds of sweaters here.


Jest to post powstały w ramach współpracy ze sklepem internetowym zaful.com. Jeśli możecie to poklikajcie w linki. Będę bardzo wdzięczna :)


Czytaj dalej

22 sierpnia 2016

Gruszkowo-żurawinowe pachnidełko od Yankee Candle


Dawno nie pisałam recenzji wosków zapachowych, więc postanowiłam dziś przygotować taki post. Tym razem podzielę się z Wami moją opinią o wosku Yankee Candle - Cranberry Pear. Jeśli jesteście ciekawi jak pachnie ten wosk i co sądzę o tym zapachu, to zapraszam do poczytania.


Nastawiałam się, że wosk będzie miał słodki, gruszkowy zapach z dodatkiem kwaskowatej żurawiny. Moje oczekiwania zostały spełnione. Cranberry Pear to owocowy słodziak o średniej mocy i dobrej trwałości. Woń gruszki wysuwa się w nim na prowadzenie, a żurawina przewija się w tle. Całość jest otulająca, słodka, ale nie przesłodzona. Cranberry Pear to doza słodyczy na chłodne wieczory pod koniec lata oraz na jesienny czas. Polecam ten zapach miłośnikom słodkich, owocowych woni.

Wosk Cranberry Pear możecie kupić w sklepie Goodies.pl w cenie 9 zł/22 g.


Znacie ten zapach? Lubicie?


Czytaj dalej

19 sierpnia 2016

Cureplex Bond Sustainer no. 3 - profesjonalna pielęgnacja włosów

Na spotkaniu blogerek w moje ręce trafił krok trzeci profesjonalnego zabiegu pielęgnacji włosów Cureplex - maska Bond Sustainer (no. 3). Ten produkt przeznaczony jest do stosowania w domu. To taka maska odżywiająca do włosów. Producent zaleca nakładanie produktu na całą długość włosów dwa razy w tygodniu oraz trzymanie produktu na kosmykach przez 5 minut. 


Ja maskę Cureplex stosuję co drugie mycie włosów, to jest 1-2 razy w tygodniu. Jednorazowo nakładam na włosy ok. 1 łyżkę produktu i trzymam ok. 5-10 minut, po czym dokładnie spłukuję. Po zastosowaniu kosmetyku moje włosy są lekkie i sypkie, przy czym dobrze się układają. Są odżywione i wydają się grubsze, mięsiste. Jednakże na końcach trochę się puszą. Wtedy spryskuję tą puszącą się część odżywką regenerującą GlissKur z olejkami i keratyną. Efekt jest świetny - włosy są dociążone i wygładzone. Odżywka bardzo fajnie dopełnia produkt Cureplex. Myślę, że jak chodzi o sam Cureplex to po przeprowadzeniu trzystopniowej kuracji efekty były wspaniałe. W przypadku stosowania samego kroku trzeciego, przeznaczonego do używania w domu, widać, że brakuje trochę salonowej części kuracji. Niemniej jednak jestem bardzo ciekawa, jak wyglądałyby moje włosy po całej kuracji i może pokuszę się o sprawdzenie. 


Zacytuję jeszcze co o Curaplex pisze producent. Myślę, że to najlepiej odda ideę całego zabiegu Curaplex i jego typowego przeznaczenia.

CUREPLEX to innowacyjna, rewolucyjna formuła o podwójnym działaniu. Tworzy nowe wiązania dwusiarczkowe we wnętrzu włosa oraz zabezpiecza już istniejące. Wzmacnia kondycje włosów oraz ich elastyczność. CUREPLEX został stworzony jako uzupełnienie systemu koloryzacji oraz innych zabiegów chemicznych, takich jak rozjaśnianie, trwała ondulacja, chemiczne prostowanie włosów, by skutecznie zapobiegać uszkodzeniom włosów. CUREPLEX chroni włosy przed uszkodzeniami chemicznymi bez zmiany w procesie oraz stopniu koloryzacji, rozjaśniania, trwałej ondulacji oraz innych zabiegów chemicznych. Nie wpływa również na moc oksydantu, sposób aplikacji mieszanek oraz czas procesu.

Na koniec kilka aspektów technicznych. Kosmetyk ma słodki zapach, ale nie utrzymuje się on na włosach. Opakowanie produktu to niewielka, plastikowa, czarna, zakręcana buteleczka. Żeby sprawdzić ile zostało w środku kosmetyku to trzeba podglądać przez szyjkę buteleczki. Na szczęście produkt ma biały kolor, więc widać ile zostało w czarnej butelce ;) Konsystencja kosmetyku jest gęsta, ale jednocześnie dość śliska. 


Jak już wspominałam, chętnie wypróbowałabym całą kurację Cureplex, a nie tylko domową część. Maska Bond Sustainer daje przedsmak pozytywnych efektów, jakie można by uzyskać po pełnym, trzystopniowym zabiegu.


Sama maska do tanich nie należy, bo jej koszt to ok. 100 zł/100 ml. Jest to produkt profesjonalny, zawierający opatentowany kompleks składników, stąd ta cena.


Stosowaliście kiedyś jakiś profesjonalny zabieg regeneracyjny na swoich włosach? Czy efekty były widoczne? A może, tak jak ja, mieliście do czynienia tylko z pojedynczymi kosmetykami przeznaczonymi do profesjonalnej regeneracji włosów?




Czytaj dalej