25 kwietnia 2017

Poduszki i poszewki - szybki sposób na odświeżenie wnętrzna

Wiosna sprzyja wprowadzaniu zmian. Jednymi z nich są zmiany we wnętrzach. Chcąc odświeżyć lub odmienić charakter wnętrza wcale nie potrzeba ogromu czasu i dużych nakładów finansowych. Świetnym sposobem na szybkie odświeżenie pomieszczenia jest zmiana poszewek na poduszkach czy dorzucenie kilku nowych. Poduszki sprawiają, że pokój wydaje się bardziej przytulny i komfortowy. Z powodzeniem pełnią również funkcje dekoracyjne.

Ja na wiosnę wybieram najczęściej jasne kolory i kwiatowe motywy. Gdy wszystko wokół kwitnie to sama mam ochotę, aby mój pokój też nieco rozkwitnął. W tym roku zdecydowałam się na dwie nowe poszewki z motywem ulubionych kwiatów. 


Poszewki, które wybrałam, pochodzą ze sklepu TekstyliaLand.pl. Ich wymiary to 40 x 40 cm (można też wybrać większe, są szyte na wymiar). Wykonane są z przyjemnego w dotyku materiału. Są solidnie uszyte. "Zamykają" się na zakładkę. Nadruk na poszewkach jest wysokiej jakości. Wzory, które wybrałam to ROSE BUDS (nadruk w róże) i PANSIES (nadruk w bratki). Jestem bardzo zadowolona z tych poszewek i chętnie sięgnę po kolejne wzory.



 
Na koniec chciałabym pokazać Wam kilka innych wzorów poszewek ze sklepu TekstyliaLand.pl, które wpadły mi w oko. Wybór motywów jest naprawdę ogromny, aż ciężko się zdecydować na jeden konkretny.




Podobają Wam się wybrane przeze mnie poszewki? Jakie wzory poszewek najbardziej lubicie?



Czytaj dalej

Kulisy blogowania: plakat jako tło na bloga

Wiosenne przesilenie daje się mocno we znaki. Sama mam wrażenie, że w tym roku wiosna bardzo się opóźnia, a przejście z zimy (już nawet nie kalendarzowej ani pogodowej) jest bardzo uciążliwe. Niektórych ludzi na wiosnę łapie depresja spowodowana różnymi problemami osobistymi, które potęguje właśnie to przesilenie wiosenne. Stres bardzo negatywnie działa na nasze organizmy. Gdy ciężko jest sobie z nim poradzić to warto udać się specjalistycznej poradni psychologicznej http://www.doktorpsychiatra.pl/. Z pomocą psychologa lub psychiatry o wiele szybciej i bezpieczniej można wrócić do normalności. Bez komfortu psychicznego nic nie będzie nas cieszyło - nawet ulubione zajęcia takie jak np. fotografowanie.

Każdy blogger wie, że przy robieniu zdjęć na bloga niezwykle istotne jest tło, na którym fotografujemy przedmioty do postów - czy to kosmetyki czy też inne rzeczy. Ja przez długi czas poszukiwałam idealnego tła na bloga i wydaje mi się, że w końcu takie znalazłam. Moje wymogi odnośnie perfekcyjnego tła były następujące: musi być wysokiej jakości, nie może odbijać światła, ale jednocześnie nie chcę typowo matowego oraz musi być łatwe w przechowywaniu. Po licznych próbach z różnymi materiałami (tapety, okleiny, podkładki itd.) trafiłam na... drukowany na satynowym papierze premium plakat. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Taka forma tła jest po prostu perfekcyjna. Zdecydowałam się na wzór imitujący przecierane białe deski, aczkolwiek do wyboru jest ich całe mnóstwo.

Poniżej możecie zobaczyć przykładowe zdjęcia z wykorzystaniem plakatu z Foteks jako tła.




Moje tło pochodzi ze sklep.foteks.pl i jest to plakat wydrukowany na satynowym papierze premium. Ma wymiary 70 cm x 50 cm. Taka wielkość jest w sam raz do blogowych zdjęć. Tło - plakat to wydruk wysokiej jakości, który na zdjęciach skutecznie udaje prawdziwe deski. Teraz czaję się jeszcze na wersję z motywem marmuru. Jeśli chodzi o ceny to moje tło - plakat kosztowało 77 zł. Może nie jest to szczególnie niska cena, ale zdecydowanie warto zainwestować w choćby jedno porządne tło. Taka inwestycja to oszczędność czasu przy robieniu zdjęć, bo z tym tłem - plakatem nie ma żadnych problemów (nie odbija światła, nie zaburza balansu bieli, nie podwija się nadmiernie). Ceny plakatów kształtują się w zależności od ich wielkości i wzoru. Jeśli szukacie wysokiej jakości tła na bloga to polecam Wam plakaty na satynowym papierze premium ze sklepu Foteks.


Plakaty na sklep.foteks.pl to nie tylko świetne tła na bloga, bo ich standardowe wykorzystanie (czyli dekoracja ściany) to również super opcja. Jeśli więc nie macie bloga lub macie, ale nie potrzebujecie nowego tła to może zainteresujecie się plakatami Foteks z ich pierwotnym przeznaczeniem.


Jakiej formy tła najczęściej używacie do zdjęć na bloga? 


Czytaj dalej

Regeneracyjne serum do twarzy Regenerum - dobre czy przereklamowane?

Jestem pełna podziwu jak rozwinęła się fotografia w ciągu ostatnich kilku lat. Nie chodzi mi tutaj nawet o sprawy czysto techniczne, a bardziej o sprzęty. Coraz popularniejsza staje się fotografia z lotu ptaka z wykorzystaniem dronów. Tego typu usługi foto i video oferuje firma http://www.dronexvision.pl/. Według mnie taka forma doskonale sprawdzi się podczas ślubów - można z góry objąć gości, "pogonić" wypuszczone w powietrze balony, pokazać piękno z góry. Jak dla mnie to rewelacja.

Patrzeć tylko jak firmy kosmetyczne zaczną wykorzystywać drony w swoich kampaniach reklamowych. Będzie ciekawie. Odkąd kilka lat temu wypróbowałam serum do paznokci z pędzelkiem to nie miałam do czynienia już z żadnymi innymi produktami tej marki. Zgadniecie o jaką firmę chodzi? Zgadza się, o Regenerum. Media naszpikowane są reklamami tej marki, która może poszczycić się całą linią produktów. Od stóp do głów. Dzisiaj chciałabym napisać Wam moją opinię o serum do twarzy Regenerum. Z wielką ciekawością podchodziłam do testów, a z drugiej strony trochę obawiałam się zapchania porów. Jak się sprawdziło? O tym poniżej.


Regeneracyjne serum do twarzy Regenerum umieszczone jest w wygodnej miękkiej tubce z pompką typu airless. Pomysł na opakowanie jest rewelacyjny. Dodatkowo produkt zapakowano w ofoliowany kartonik. Przy pomocy pompki serum wydobywa się bez problemu. Kosmetyk ma średniej gęstości konsystencję. Po nałożeniu szybko się wchłania pozostawiając delikatną warstwę ochronną. Na jedno użycie na twarz wystarcza niewielka ilość. Przekłada się to na dobrą wydajność produktu. Zapach serum jest bardzo przyjemny, nienachalny ale wyczuwalny. Przypomina mi zapach kosmetyków do włosów z L'biotici w wersji Minerały i diamenty. Lubię ładnie pachnące produkty do pielęgnacji. W parze z ładnym zapachem idzie dobre działanie serum. Stosuję je raz na dwa dni, żeby nie przeciążyć cery, bo pomimo swojej lekkiej konsystencji produkt jest treściwy. Serum doskonale nawilża skórę i chroni cerę przed przesuszeniem. Rzeczywiście dostrzegalne jest też działanie regenerujące i odżywcze. Obawiałam się, że serum zapcha mi skórę, ale nie stało się tak. Potrzebowałam kosmetyku, który będzie miał skoncentrowane działanie, ale nie będzie to typowo wodniste serum. To z Regenerum zdecydowanie spełnia moje wymagania pod tym względem. Na koniec jeszcze muszę napisać, że serum nadaje się do stosowania pod makijaż. Uważam, że jest to produkt godny polecenia. Wzbudził on też moją ciekawość odnośnie pozostałych produktów marki.


Serum Regenerum możecie kupić w aptekach za około 20 zł. Tubka ma pojemność 50 ml.



Używaliście tego serum? Jaka jest Wasza opinia o nim? A może polecacie inne kosmetyki marki Regenerum?




Czytaj dalej

24 kwietnia 2017

Liferia - pudełko z kosmetykami z całego świata, edycja marcowa

Dzięki pudełkom subskrypcyjnym poznałam już wiele interesujących kosmetyków i akcesoriów kosmetycznych, po które normalnie raczej bym nie sięgnęła, z różnych powodów. Cieszę się, że firmy oferujące boxy z kosmetykami i akcesoriami odkrywają przed nami wiele perełek. Jednym z boxów wartym uwagi jest Liferia. Najkrócej można powiedzieć, że jest to pudełko z kosmetykami z całego świata. Pojawiają się w nim kosmetyki zarówno rodzimych, jak i zagranicznych marek, często niedostępnych na polskim rynku. W dzisiejszym poście chciałabym pokazać Wam co znalazło się w marcowej edycji pudełka Liferia. Na końcu będę miała dla Was też specjalny kod na zakup pudełka. 


Zacznijmy od produktów pełnowymiarowych, które pojawiły się w marcowym boxie. Są to: płyn micelarny Balneokosmetyki, tonik do twarzy Naturalis oraz pęseta The Vintage Cosmetics. Płyn i tonik to kosmetyki pochodzące z Polski, a pęseta to produkt angielskiej marki. 


Płyn micelarny Balneokosmetyki z wyciągiem z kaktusa, d-pantenolem i wodę oczarową. Szybko usuwa makijaż cery i oczu, bez podrażniania i wysuszania skóry. Ma delikatny zapach. Ogromnie się cieszę, że ten produkt znalazł się w pudełku bo co najmniej od pół roku przymierzałam się do jego zakupu. Cena: 29,00 zł/250 ml.


Tonik Naturalis wiesiołkowy niestety nie wzbudził mojego zainteresowania. Na drugim miejscu w składzie ma olejek rycynowy, którego obawiam się trochę w codziennej pielęgnacji skóry. Jest dla mnie zbyt ciężki na co dzień, a tonik to przecież kosmetyk, który winno się stosować codziennie. Zaś olej wiesiołkowy w toniku Naturalis jest prawie na końcu. Cena: 15 zł/200 ml.


Pęseta, której używałam do tej pory jest już mocno wysłużona, więc nowa pęseta The Vintage Cosmetics zdecydowanie mnie zadowala. Akcesoria kosmetyczne według mnie powinny być nie tylko praktyczne, ale też ładne i taka właśnie jest ta pęseta. Cena: ok. 40 zł.

Oprócz produktów pełnowymiarowych w marcowej Liferii znalazły się dwie miniaturki, inaczej określane jako kosmetyki travel size. Pierwszy kosmetyk to żel pod prysznic angielskiej marki Apple & Bears a drugi to nawilżający krem do twarzy izraelskiej marki Ahava. 


Żel pod prysznic Apple & Bears trafił mi się o zapachu granatu i aloesu. Dla mnie ten zapach jest neutralny. Kosmetyk ma przyjemny skład. Całkiem dobrze się pieni. Miniaturka wystarczyła mi na dwa użycia. Cena: ok. 21 zł/50 ml.


Krem nawilżający Ahava od razu mnie zaciekawił. Słyszałam wiele dobrego o tej marce, więc niemalże od razu zabrałam się za wypróbowanie kremu. Pierwsze wrażenie zdecydowanie na plus. Kremik jest lekki, szybko się wchłania, przyjemnie nawilża i ładnie pachnie. Cena: ok. 40 zł/15 ml. 

Jak widzicie zdjęcia produktów zrobiłam iście wiosenne. Niestety pogoda w ostatnim czasie jest daleka od wiosennego ideału. Wystarczy przyłożyć rękę do okna w pokoju, a już czuć napływające z zewnątrz zimno. Na szczęście na rynku pojawiły się termoparapety. Montując taki parapet można do minimum ograniczyć napływ nieprzyjemnego, zimnego powietrza z zewnątrz. Tego typu parapety są już powszechnie stosowane w profesjonalnym budownictwie.


Subskrybujecie pudełko Liferia? Co sądzicie o marcowej edycji? Też czekacie na prawdziwą wiosnę?


Czytaj dalej

InstaBook, czyli jak przelać Instagrama na papier


Zastanawialiście się kiedyś jak budowane są ogromne wieżowce? Tak naprawdę wszystko opiera się na przemyślanych konstrukcjach stalowych. Wszystko jest precyzyjnie wyliczane, a następnie realizowane. Tak samo wszystkie te hale przemysłowe, markety i tym podobne. Konstrukcje stalowe są często i dla nas samych pomocne np. przy robieniu elewacji domu. Stalowe rusztowania na pewno kojarzy każdy z Was. Produkcją i montażem konstrukcji stalowych zajmuje się firma http://sandc.pl/konstrukcje-stalowe/. Jej wyroby są zgodne ze standardami, więc jest godna zaufania. Nie polecam korzystania z własnych konstrukcji, nieodpowiednich pod względem już samej techniki, bo można sobie zrobić krzywdę. Niejednokrotnie widziałam na Youtube czy Instagramie filmiki ze "śmiesznymi" wypadkami. Niby śmieszne, ale jednak straszne. Lepiej korzystać z wyrobów profesjonalnych firm.


Instagram od dawna cieszy się ogromną popularnością. Sama posiadam tam konto już dosyć długo. Z upływem czasu zmieniło się trochę postrzeganie i idea tego narzędzia. Początkowym zamysłem było wrzucanie miksu zdjęć wykonanych telefonem, dokumentujących naszą codzienność. Z czasem instagramowe profile stały się bardziej spójne, tematyczne i profesjonalne. Oczywiście ciągle można, a nawet powinno się wrzucać spontaniczne zdjęcia. Pełna dowolność. Mój profil na Instagramie jest właśnie takim miksem. Co prawda, chciałabym dodawać tam zdjęcia w jakiś sposób ze sobą powiązane, ale jednocześnie nie chcę się ograniczać. Dlatego też dodaje wszystko na co mam ochotę. 


A co powiecie na Instagrama w formie albumu książkowego? Według mnie stworzenie własnego albumu ze zdjęciami ze swojego profilu instagramowego to naprawdę świetna opcja. Można w ten sposób niejako przelać na papier instagramowe wspomnienia, złapane chwile. Ja jakiś czas temu zdecydowałam się wywołać część zdjęć z mojego konta na Instagramie. I tak powstał mój Instabook.


Okazało się, że stworzenie Instabooka to banalna sprawa. Edytor tworzenia Instabooka jest niezwykle intuicyjny i prosty w obsłudze. Zrobienie własnego albumu zajęło mi dosłownie kilkanaście minut. Ja zdecydowałam się na album wspomnień składający się z 20 stron. Na każdej stronie umieszczałam kolaż składający się zwykle z czterech zdjęć. Do wyboru jest wiele rodzajów kolaży, dzięki czemu można maksymalnie spersonalizować swojego Instabooka i zrobić go zgodnie ze swoimi preferencjami. Na zamówienie czekałam zaledwie kilka dni.


Album jest naprawdę świetnej jakości, a kolory zdjęć są dobrze odzwierciedlone. Kartki są sztywne i twarde, co sprawia, że album jest solidny i bez obaw można go przeglądać do woli. 


Jeśli chcielibyście wywołać zdjęcia ze swojego Instagrama to bardzo polecam Wam opcję stworzenia Instabooka.




Posiadacie konta na Instagramie? Zamierzacie stworzyć własnego Instabooka?


Czytaj dalej