16 stycznia 2017

Fotoobrazy na płótnie - niebanalna dekoracja ściany i perfekcyjny pomysł na prezent

Dzisiaj chciałabym kolejny raz poruszyć temat dekoracji ściennych. Tym razem skupię się na fotoobrazach na płótnie, o których jeszcze nie pisałam, a są naprawdę godne uwagi. Fotoobrazy na płótnie to doskonały pomysł na udekorowanie ściany i ożywienie wnętrza. Do wyboru mamy tutaj formaty kwadratowe, prostokątne, panoramiczne czy wieloczęściowe. Mnie najbardziej podobają się fotoobrazy wieloczęściowe. Tutaj można zdecydować się na fotoobraz dwuczęściowy (dyptyk), trzyczęściowy (tryptyk), czteroczęściowy (kwadryptyk) czy pięcioczęściowy (pentaptyk). Fotoobrazy na płótnie mają zadrukowane krawędzie, co sprawia, iż są gotowe do powieszenia i nie potrzebują ram. 


Dekoracja ściany z wykorzystaniem fotoobrazu będzie stylową i modną opcją. Fotoobrazy na płótnie sprawdzą się zarówno w nowoczesnych, jak i tradycyjnych wnętrzach. Łączą w sobie klasykę (płótno) z nowikami technicznymi (profesjonalny nadruk zdjęć na płótnie). Dają możliwość pełnego spersonalizowana zdjęcia czy grafiki, która ma być umieszczona na fotoobrazie. Mogą być świetną pamiątką przypominającą o udanej wakacyjnej podróży czy uroczystości rodzinnej. 


Fotoobrazy na płótnie to także rewelacyjny pomysł na prezent dla kogoś bliskiego. Dzień Babci, Dzień Dziadka, Walentynki, Dzień Kobiet, a może urodziny czy rocznica? Okazji jest mnóstwo a fotoobraz sprawdzi się zawsze. W końcu to zdjęcia w dużej mierze pozwalają trwać chwili, bez jej przemijania. Z pewnością każdy z Was ma na dysku swojego komputera przynajmniej kilka zdjęć, na które może patrzeć w nieskończoność, bo przypominają miłe chwile lub osoby bliskie sercu. A może by tak przenieść piękne wspomnienia z dysku komputera na fotoobraz na płótnie i zawiesić na ścianie w domu, by móc codziennie przypominać sobie o radosnych chwilach i ukochanych osobach? Według mnie to doskonała opcja. Dekoracje, które nie tylko mają wydźwięk stylistyczny, ale również sentymentalny to najlepsze dekoracje. 


Fotoobrazy na płótnie można zamówić online w sklepie Foto4u. Ceny zaczynają się już od 28 zł i są zależne od formatu obrazu. Firma Foto4u ma mnóstwo punktów odbioru na terenie całego kraju, a zamówienia realizuje w ciągu 24 godzin.

Podobają Wam się takie fotoobrazy na płótnie? Posiadacie tego typu obrazy w swoich domach? A może zamierzacie zamówić dla siebie lub komuś podarować?


Czytaj dalej

13 stycznia 2017

O rzeczy niezbędnej w każdej sypialni

Początek roku to dobry czas na zmiany. Dotyczy to zarówno zmian w sobie, w swoim wyglądzie czy zachowaniu, sposobie bycia, jak i zmian w otoczeniu. Świeży start zawsze dodaje energii do działania i nastraja pozytywnie. Jedną z noworocznych zmian u mnie jest... zmiana kołdry. Ta, którą miałam do tej pory liczyła sobie już kilka ładnych lat i naprawdę wymagała wymiany. Nowa kołdra natychmiastowo zwiększyła komfort snu. Jest ciepła, miękka i puszysta. Zmiana kołdry to naprawdę dobra decyzja. Zwłaszcza teraz, w styczniu, który został ogłoszony Białym Miesiącem. Co to znaczy? A to, że w wielu sklepach promowane są kołdry, poduszki i inne tekstylia sypialniane. Ich ceny są przez to bardzo atrakcyjne. Liczne promocje zachęcają do zakupów.


Moja nowa kołdra jest marki Wendre, FB. Pochodzi ona z nowej, innowacyjnej serii antybakteryjnej ANTIBACTERIAL. Wypełniona jest ona włóknem ANTIBACT, które ma właściwości antybakteryjne. Natomiast poszycie kołdry redukuje rozwój roztoczy i alergenów. Wysoka jakość kołdry została potwierdzona certyfikatem wydanym przez Instytut Hohenstein. Taka kołdra to świetne rozwiązane zwłaszcza dla alergików. Ja alergikiem nie jestem na szczęście, ale i tak z reguły sięgam po kołdry medyczne. 

Kołdra, którą posiadam ma wymiary 200 x 220 cm. Wcześniej miałam kołdrę 140 x 200 cm, która dla mnie była odpowiedniej wielkości, ale gdy śpię z chłopakiem to zawsze tej kołdry brakowało. Kołdra o dużych wymiarach to świetne rozwiązanie. To jak z Malucha przesiąść się do Mercedesa.


Obawiałam się, że tak duża kołdra będzie ciężka, a nie lubię takich. Okazało się jednak, że jest naprawdę lekka. Waży dokładnie 2 kg. Jest to kołdra całoroczna. W zimie dobrze trzyma ciepło, a jak będzie latem to się okaże.

Kołdrę można prać w pralce automatycznej, co jest bardzo wygodną opcją i pozwala utrzymywać kołdrę w czystości.


Cenowo kołdra wypada bardzo korzystnie według mnie. W sklepie online kosztuje zaledwie 78,90 zł. Stacjonarnie produkty marki Wendre, w tym ta kołdra, będą dostępne w styczniu w Auchanie, Makro, Selgrosie, E. Leclerc, Intermarche, Mrówce, Black Red White i Biedronce. W Auchanie i Biedronce widziałam nawet dzisiaj.




Słyszeliście już o Białym Miesiącu? Zamierzacie skorzystać z promocji na tekstylia sypialniane?


Czytaj dalej

5 stycznia 2017

Zatrzymać czas: Vichy - Slow age

Jeszcze wczoraj byłam nastolatką, a już wkrótce wybije mi ćwierć wieku. Czas płynie bardzo szybko, a negatywne skutki jego oddziaływania obserwujemy z dnia na dzień. Znaki czasu widoczne są zwłaszcza na skórze - tu zmarszczki, tam przebarwienia. Na szczęście rynek kosmetyczny oferuje nam szereg produktów, które mają zatrzymać czas, a nawet go cofnąć. Moja cera nie potrzebuje jeszcze jakoś szczególnie kosmetyków przeciw zmarszczkom, ale wolę działać profilaktycznie, toteż zdarza mi się sięgać po produkty przeciwzmarszczkowe. Od ponad miesiąca w mojej pielęgnacji obecny jest krem Vichy Slow Age, którego celem jest opóźnianie pojawienia się oznak starzenia cery. Produkt ma także wzmacniać skórę, nawilżać ją i dodawać jej blasku. Przeznaczony jest do każdego rodzaju cery. Jest to kosmetyk hipoalergiczny. Nie zawiera parabenów. Krem Slow Age posiada filtr SPF 25


Z reguły kremy Vichy nie sprawdzały się u mnie. Przy regularnym stosowaniu przeciążały skórę i zapychały ją. Krem Vichy Slow Age jest pierwszym, jakiego miałam okazję używać, który zdecydowanie poprawił stan mojej cery bez żadnych skutków ubocznych. Bardzo dobrze nawilża skórę bez pozostawiania tłustej warstwy. Nie podrażnia, nie zapycha. Po nałożeniu kremu cera jest niezwykle gładka i przyjemna w dotyku. Systematyczne stosowanie kosmetyku (używam go głównie na dzień) pozytywnie wpłynęło na wygląd skóry na twarzy. Z reguły zimą była ona poszarzała i ziemista, a w tym roku jest pełna blasku i ma ładny koloryt - to z pewnością za sprawą kremu Slow Age, bo to on gra główne skrzypce w mojej aktualnej pielęgnacji cery. Jestem zachwycona działaniem tego produktu. Co prawda, do najtańszych nie należy, ale według mnie warto w niego zainwestować.
Konsystencja kremu jest niby gęsta i treściwa, ale pomimo tego w trakcie aplikowania wydaje się lekka, aczkolwiek tłustawa. Produkt nałożony na skórę szybko się wchłania, do półmatu. Na jedno użycie wystarcza zaledwie jedna pompka produktu, co czyni go bardzo wydajnym.
Na pochwałę zasługuje delikatny, przyjemny zapach kremu. Bez wątpliwości uprzyjemnia on stosowanie produktu. 
Krem umieszczony jest w masywnej, szklanej buteleczce z pompką. Opakowanie jest praktyczne, a ponadto pięknie się prezentuje. Buteleczka dodatkowo zapakowana jest w kartonik. 


Produkt Vichy Slow Age sprawdził się u mnie doskonale. Jak najbardziej mogę go Wam polecić. Krem kosztuje ok. 90 zł/50 ml i możecie go kupić na iperfumy.pl

A tak prezentuje się jego skład:

SKŁAD: AQUA / WATER - HOMOSALATE - OCTOCRYLENE - GLYCERIN - ETHYLHEXYL SALICYLATE - BIFIDA FERMENT LYSATE - SILICA - ALCOHOL DENAT. - BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE - DIMETHICONE - ISOPROPYL LAUROYL SARCOSINATE - STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER - PEG-100 STEARATE - GLYCERYL STEARATE - TOCOPHEROL - SYNTHETIC WAX - PEG-8 LAURATE - CI 14700 / RED 4 - STEARIC ACID - DICAPRYLYL CARBONATE - STEARYL ALCOHOL - DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER - TRIETHANOLAMINE - MYRISTIC ACID - MYRISTYL ALCOHOL - SODIUM BENZOATE - PALMITIC ACID - PHENOXYETHANOL - AMMONIUM POLYACRYLOYLDIMETHYL TAURATE - ASCORBYL GLUCOSIDE - DISODIUM EDTA - CAPRYLOYL SALICYLIC ACID - CAPRYLYL GLYCOL - XANTHAN GUM - SCUTELLARIA BAICALENSIS EXTRACT / SCUTELLARIA BAICALENSIS ROOT EXTRACT - T-BUTYL ALCOHOL - CETYL ALCOHOL - PARFUM / FRAGRANCE



Znacie ten krem? Jaka jest Wasza opinia o nim? A może planujecie go wypróbować?





 
Czytaj dalej

2 stycznia 2017

Yankee Candle - Snowflake Cookie

Snowflake Cookie to jeden z moich ulubionych zimowo-świątecznych zapachów Yankee Candle. Aż dziwne, że jeszcze nie pisałam jego recenzji, bo w posiadaniu mam już kolejną sztukę wosku. Najwyższa pora więc napisać o nim kilka słów. Jeśli jesteście ciekawi jak pachnie Snowflake Cookie to zapraszam do poczytania.


Słodki, ale nie przesłodzony i nie mdlący, o wyraźnej śmietankowo-waniliowej, od razu przywodzącej na myśl maślane ciasteczka. Tak najkrócej i najdokładniej można opisać zapach Snowflake Cookie. Producent wymienia wśród nut zapachowych też cynamon, ale ja nie wyczuwam go w tym wosku. Słodka ciasteczkowa woń już po kilku minutach palenia rozprzestrzenia się po całym pokoju. Zapach jest intensywny, ale nie przytłacza i nie powoduje bólu głowy. W pomieszczeniu utrzymuje się do kilku godzin po paleniu. 


Wosk Snowflake Cookie możecie kupić na Goodies.pl w cenie 9 zł/22 g. Zapach dostępny jest też w formie samplera oraz świec w trzech rozmiarach.


Znacie ten wosk? Lubicie takie ciasteczkowe aromaty?


 
Czytaj dalej

1 stycznia 2017

Keratynowa maska nawilżająca do włosów Bielenda - mój hit

Sezon zimowy z reguły nie wpływa korzystnie na stan włosów. Z racji przeróżnych czynników atmosferycznych takich jak np. mróz, śnieg czy zimny wiatr kosmyki narażone są na uszkodzenia mechaniczne czy przesuszenie. Zimą staram się bardziej przykładać do pielęgnacji włosów. Wtedy też włączam do niej m.in. silikony, które naprawdę dobrze chronią pasma i końcówki. Staram się regularnie stosować różnego rodzaju maski do włosów. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moją opinię o keratynowej masce nawilżającej marki Bielenda z serii Artisti Professional. Przeznaczona jest ona do włosów farbowanych, ale myślę że do naturalnych też się nada.


Maska umieszczona jest w plastikowym słoiczku zabezpieczonym sreberkiem pod wieczkiem. Specjalnie nie odklejałam do końca sreberka, żeby pokazać Wam na zdjęciach, przez co ubrudziło mi się maską, co też widać. 
Pierwsze, co rzuca się po otwarciu maski to piękny zapach. Ciężko mi go do czegoś konkretnego porównać. Jest dość słodki, ale nie mdły. Utrzymuje się na włosach przez długi czas, co mi osobiście odpowiada, bo lubię ładnie pachnące kosmetyki do włosów.
Konsystencja maski jest średniej gęstości, nieco budyniowa, śliska, ale nie spływa z włosów po nałożeniu. 
Na jedno użycie wystarcza około 1 łyżka maski (ja nakładam ją od uszu w dół, mam włosy długości do talii). Przekłada się to na dobrą wydajność kosmetyku.
Do omówienia na końcu zostawiłam sobie kwestię najważniejszą, czyli działanie. Maska bardzo dobrze nawilża włosy, wygładza je i pozostawia niezwykle przyjemne w dotyku. Sprawia, że są lśniące i dociążone, ale nie obciążone. Maska przeznaczona jest do włosów farbowanych, toteż powinna chronić kolor. Czy tak jest to ciężko mi powiedzieć, ponieważ używam farby L'oreal Casting, która teoretycznie powinna zejść z włosów po 28 myciach. 
Jeśli chodzi jeszcze o działanie maski z Bielendy to muszę przyznać, że bardzo dobrze chroni końcówki włosów i zapobiega ich rozdwajaniu. Nie miałam jeszcze maski, która tak dobrze radziłaby sobie na tym polu.


Jestem bardzo zadowolona z tej maski, bo łączy w sobie świetne działanie, dobrą wydajność i piękny zapach. Czego chcieć więcej?


Maskę możecie kupić na iperfumy.pl w cenie 18 zł/200 ml.



Znacie tą maskę? Sprawdziła się u Was? A może chcielibyście wypróbować?


Czytaj dalej