30 września 2016

O szamponie i odżywce Phenome z serii Rebalance


Wrzesień dobiega końca. Jeszcze tylko kilka godzin i przyjdzie październik. Październik jest moim ulubionym jesiennym miesiącem, toteż cieszę się na niego. W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się z Wami moją opinią o szamponie i odżywce Phenome z serii Rebalance, których używałam dokładnie przez cały wrzesień.


Zacznę od szamponu, bo to on jest głównym bohaterem dzisiejszego posta. Byłam bardzo ciekawa tego szamponu, toteż szybko trafił do użytku. Kosmetyk okazał się bardzo przyjemny. Dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy, ale nie przesusza ich. Szampon nie powoduje łupieżu ani swędzenia skóry głowy. Produkt ma przywracać równowagę skórze głowy i po miesiącu stosowania mogę śmiało stwierdzić, że moja skóra głowy jest w znacznie lepszej kondycji i mniej się przetłuszcza. Po tym szamponie włosy są uniesione u nasady, a na długości dociążone. Nie puszą się. Jedyny minus działania szamponu to plątanie włosów, dlatego po jego użyciu warto nałożyć odżywkę, która ułatwi rozczesywanie. 
Szampon ma gęstą, żelową konsystencję, która dobrze się pieni. Produkt posiada też orzeźwiający miętowy zapach dający dodatkowe poczucie intensywnej świeżości włosów. Na duży plus jest również skład kosmetyku (możecie zapoznać się z nim nieco niżej). W ciągu dokładnie miesiąca zużyłam nieco ponad pół butelki szamponu na moje bardzo długie włosy. Wydajność określam więc jako bardzo dobrą. 
Produkt posiada opakowanie z korkiem typu "press", który jest moją ulubioną opcją w przypadku szamponów. 

SKŁAD SZAMPONU: 
Aloe Barbadensis Leaf Water **, Ammonium Lauryl Sulfate**, Cocamidopropyl Betaine**, Camellia Sinensis Leaf Water**, Coco-Glucoside**, Glyceryl Oleate**, Hydrolyzed Wheat Protein**, Mel**, Camellia Sinensis Extract*, Glycerin**, Hydrolyzed Oats*, Panthenol, Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Extract*, Castanea Sativa (Chestnut Tree) Seed Extract **, Avena Sativa (Oats) Kernel Extract **, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract*, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract**, Lycium Barbarum Fruit Extract*, Hamamelis Virginiana Leaf Extract**, Cedrus Atlantica Bark Extract**, Mentha Piperita (Peppermint) Extract**, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride**, Aqua**, Carica Papaya Fruit Extract*, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters*, Equisetum Arvense (Horsetail) Leaf Extract*, Mentha Arvensis Leaf Extract***, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid**, Caramel**, Limonene***

*Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils


Teraz kilka słów na temat odżywki. Pod względem działania jestem zadowolona z niej. Wyraźnie nawilża włosy, a regularnie stosowana zdecydowanie poprawia ich kondycję. Na jedno użycie wystarcza niewielka ilość odżywki, co przekłada się pozytywnie na jej wydajność. Trochę gorzej jest z zapachem odżywki, który dla mnie jest zbyt ziołowy. Na koniec dwie kwestie, które łączą się ze sobą - konsystencja i opakowanie. Odżywka jest gęsta i zbita, co w połączeniu z korkiem typu "press" z niewielkim otworem daje poważne problemy przy próbach wydobycia odżywki z opakowania. U mnie kończyło się to tak, że po prostu odkręcałam korek, żeby móc wydobyć kosmetyk z opakowania. Nie jest to dużym utrudnieniem w używaniu odżywki, ale oczywiście mogłoby być lepiej, gdyby zastosowano inną opcję korka.

SKŁAD ODŻYWKI:
Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Water**, Camellia Sinensis Leaf Water**, Aloe Barbadensis Leaf Water **, Cetearyl Alcohol**, Glycerin**, Betaine*, Distearoylethyl Dimonium Chloride**, Aqua**, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters*, Dehydroacetic Acid, Methyl Glucose Sesquistearate**, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract**, Lycium Barbarum Fruit Extract*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Cyperus Esculentus Root Oil*, Carica Papaya Fruit Extract*, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract *, Litchi Chinensis Fruit Extract**, Parfum, Panthenol, Hydrolyzed Wheat Protein**, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Mel**, Benzyl Alcohol, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Tocopheryl Acetate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Pyridoxine HCI, Maltodextrin**, Sodium Starch Octenylsuccinate**, Silica**, Citronellol***, Geraniol***, Limonene***, Linalool***

*Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils


Szampon kosztuje 85 zł/250ml, a odżywka 27 zł/50ml. Obydwa produkty możecie kupić online w sklepie Phenome


Znacie któryś z tych produktów? Sprawdziły się u Was? A może chcielibyście je wypróbować?


Czytaj dalej

28 września 2016

Leaves od Kringle Candle - liście czy śmieci?

Dzisiaj na odmianę przychodzę do Was z recenzją świeczki zapachowej w formie daylighta marki Kringle Candle, której zapach totalnie do mnie nie przemawia. Jest to zapach z najnowszej jesiennej kolekcji - Leaves.


Czytając opis producenta tego daylighta byłam przekonana, iż zapach przypadnie mi do gustu. Jednak gdy do mnie trafił już po pierwszym powąchaniu wiedziałam, że się nie polubimy. Spodziewałam się ładnego, typowo jesiennego aromatu, a tymczasem Leaves swoim zapachem przypomina mi... stertę mokrych śmieci. Woń jest wręcz odpychająca. Na domiar złego Leaves jest bardzo intensywny. Moim zdaniem to niestety nieudana kompozycja i nie polecam tego zapachu.


Jeśli macie ochotę wypróbować na własnym nosie zapach Leaves to możecie go kupić na Goodies.pl. Daylight kosztuje 12 zł.


Znacie ten zapach? Co o nim sądzicie? Zgadzacie się z moją opinią o nim, a może wręcz przeciwnie?


Czytaj dalej

26 września 2016

Pumeks... w paście, czyli Phenome Green Tea Fresh Mint Heel Pumice

 
Na samym początku września trafiły do mnie kolejne trzy kosmetyki marki Phenome. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami opinią o jednym z nich, właściwie najciekawszym. Jest to pumeks do stóp...  w paście. Pierwszy raz spotykałam się z taką formą. Jest to znacznie bardziej ubogacona wersja pumeksu, bo oprócz drobinek ścierających martwy naskórek ma w składzie całą gamę ekstraktów roślinnych. Skład jest naprawdę bogaty.
 
 
Pumeks do stóp Phenome rewelacyjnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka. Jest ostry i potrafi usunąć nawet spore zrogowacenia skóry. Ponadto pozostawia skórę przyjemną w dotyku i miękką. Aż takiego efektu wygładzenia i nawilżenia nie uzyskałam po żadnym peelingu do stóp. Kolejnym atutem pumeksu jest też odświeżający miętowy zapach. Na jedno użycie wystarcza niewielka ilość produktu, co czyni go bardzo wydajnym. Konsystencja jest niezwykle gęsta. To taka pasta z prawdziwego zdarzenia. Kosmetyk umieszczony jest w aluminiowej tubce z plastikową nakrętką. Dodatkowo zapakowano go w kartonik. Zarówno tubka, jak i kartonik mogą zostać poddane całkowitemu recyklingowi. To z kolei czyni opakowanie produktu przyjaznym dla środowiska.
 

 
Minusem jest jedynie cena, bo za tubkę pumeksu o pojemności 150 ml trzeba zapłacić 95 zł. Produkt należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Kosmetyki Phenome nie należą do najtańszych, ale w parze z wysoką ceną idzie bardzo wysoka jakość i dbałość o szczegóły.
 
 

Używaliście kiedyś pumeksu w paście? Znacie ten marki Phenome? A może pierwszy raz spotykacie się z tego typu kosmetykiem?


Czytaj dalej

25 września 2016

Manicure hybrydowy z użyciem lakierów Victoria Vynn Pure - 006 Graceful Pink oraz 029 Deep Grotto

Wczoraj miałam pokazać Wam mój manicure hybrydowy, ale zdjęcia nie wyszły takie jakbym chciała, więc postanowiłam dziś rano powtórzyć paznokciową sesję i dopiero Wam pokazać. Po raz kolejny przekonałam się, że dziennego światła nie zastąpi nawet najlepsza lampa. 

Do manicure użyłam dwóch lakierów marki Victoria Vynn z serii Pure. Są to: 006 Graceful Pink oraz 029 Deep Grotto. Graceful Pink to jasny, pudrowy róż. Delikatny i subtelny. Natomiast Deep Grotto to intrygujący odcień - połączenie szarości z zielenią i niebieskością. W zależności od światła kolor przyjmuje albo bardziej zielone, albo bardziej niebieskie tony. Postanowiłam połączyć Graceful Pink i Deep Grotto w jednym manicure. Na dwa paznokcie na róż nałożyłam dodatkowo syrenkę. Efekt według mnie wyszedł całkiem interesujący. Jestem ciekawa co Wy sądzicie o takim połączeniu. Zerknijcie na zdjęcia i dajcie znać.





Czytaj dalej

23 września 2016

Swatche kilku lakierów hybrydowych Victoria Vynn z serii Pure


Moja kolekcja lakierów hybrydowych coraz bardziej się rozrasta. W ostatnim czasie do lakierowych zbiorów dołączyło kilka sztuk marki Victoria Vynn. Ta firma jest bardzo popularna na blogach, toteż byłam jej bardzo ciekawa. I tak oto znalazło się u mnie 7 lakierów VV z serii Pure: 006 Graceful Pink, 015 Fuchsia Dreams, 018 Milky Lilac, 021 Exemplary Red, 029 Deep Grotto, 031 Endless Ocean, 033 Emerald Ocean. Milky Lilac daje pełne krycie po trzech warstwach, pozostałym kolorom wystarczą dwie warstwy do pełnego krycia, aczkolwiek Graceful Pink jest trochę problematyczny i trzeba nakładać równe warstwy, żeby wyglądał ładnie.

Seria Pure to innowacja wśród lakierów hybrydowych, bo można je zmywać nie tylko acetonem (jak zwykłe hybrydy), ale też alkoholem. Nie każdy może i chce stosować na swoje paznokcie aceton, więc możliwość zmywania hybrydy z paznokci alkoholem to świetna opcja. Lakiery z serii Pure przeznaczone są do utwardzania w lampie LED.

 
W tym poście chciałabym pokazać Wam swatche kolorów lakierów hybrydowych właśnie z tej serii, które mam w posiadaniu. Natomiast jutro pokażę Wam mój aktualny manicure wykonany dwoma spośród tych lakierów. Tak oto kończę gadanie i przechodzę do zdjęć ze swatchami.






Podobają Wam się takie kolory? Znacie lakiery hybrydowe Victoria Vynn?


Czytaj dalej