11 lipca 2016

O energetyzująco-detoksykującym peelingu do ciała Vianek


Jeszcze parę dni do mojej obrony licencjatu. Wszystko już dopięte na ostatni guzik, teraz tylko pozostaje mi nauka do obrony. Na szczęście nie jest to już to tak pracochłonne zajęcie, jak pisanie poszczególnych części pracy, toteż więcej czasu będę mogła poświęcić na bloga. W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się z Wami moją opinią o energetyzująco-detoksykującym peelingu do ciała marki Vianek z nasionami ostropestu.


Peeling do ciała Vianek świetnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka. W gęstej, zabarwionej na zielono konsystencji zatopione są drobne kryształki soli oraz mnóstwo nasion ostropestu. Stanowią one świetne połączenie - ostre nasiona szybko usuwają nagromadzony martwy naskórek, a nieco delikatniejsze, ale bardziej precyzyjne kryształki soli równomiernie wygładzają skórę. Peeling pozostawia na skórze delikatną oleistą warstwę nawilżająco-ochronną. Nie jest ona niekomfortowa, a wręcz przeciwnie - bardzo przyjemna. Nie tłuści ubrań. Po użyciu peelingu czuć wyraźną poprawę nawilżenia skóry. Nie ma potrzeby stosowania balsamu. Opakowanie peelingu wystarcza na około 10 użyć na całe ciało. Według mnie to dobra wydajność, jak na tego typu kosmetyk. Peeling posiada przyjemny, energetyzujący zapach - eukaliptusowy. Na pochwałę zasługuje też skład produktu.


Musze przyznać, że peeling do ciała Vianek w wersji energetyzująco-detoksykującej bardzo mi się spodobał. Mogę Wam go śmiało polecić, bo nie tylko dobrze działa, ale też pięknie pachnie. Chętnie wypróbuję inne wersje peelingów marki Vianek.  

Peeling kosztuje około 20 zł/150 ml i można go kupić np. w sklepie internetowym Grota Bryza.



Lubicie kosmetyki marki Vianek? A może dopiero planujecie je wypróbować? Znacie ten peeling?


16 komentarzy

  1. śliczne zdjęcia, ja zaczynam testować wersję malinową ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki peeling na pewno by mi się przydał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno zakupiłam mgiełkę do twarzy i krem i póki co jestem bardzo zadowolona. Do tego mają cudną szatę graficzną!
    Na peelingi co rusz zerkam ze spływajacą slinką. Mam ochotę wypróbować, ale na razie mi nie po drodze :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Kusisz tym peelingiem, mam ochotę go sobie sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. właśnie go zdenkowałam, ale fajny był :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapach nie mój, ale z tego co czytam jest jeszcze wersja malinowa, na która prawdopodobnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. markę Vianek uwielbiam, miałam ich tonik i krem pod oczy, peelingi kuszą mnie od dawna, jak zużyję zapasy to sięgnę po coś Viankowego :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię Sylveco, Biolaven a teraz powoli poznaję też Vianek :) mój peeling jest malinowy, ale jeszcze go nie próbowałam

    OdpowiedzUsuń
  9. Z pewnością po niego sięgnę, bo jestem maniaczką peelingów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam ich krem nawilżający i całkiem fajnie się sprawdził. Peelingu nie znam, ale zapowiada się obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam ten z serii wygładzająco-ujędrniającej z pestkami malin, świetny produkt o obłędnym zapachu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam inną wersję i lubie szkoda, że te farwocle zostają w wannie ;x

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda trochę jak jakiś pyszny koktajl z zieleninką :D Słyszałam sporo dobrego o peelingach Vianek i chętnie bym jakiś wypróbowała :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam ten peeling, ale w wersji jeżynowej. Spisał się u mnie dobrze, chociaż ja uważam, że jego wydajność jest minusikiem. Mi starczył na o wiele mniej użyć.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam jeszcze, ale chętnie wypróbuję po przeczytaniu już kolejnej, dobrej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz jakieś pytanie - pisz śmiało, odpowiem pod Twoim komentarzem :)

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących. Możesz zostawić w komentarzu adres swojego bloga - będzie mi łatwiej na niego trafić :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...